Dziś, w dniu 13.03.2023 r. nastąpiło ogłoszenie wyroku w sprawie głośnego wypadku na ul. Sokratesa w Warszawie. SO badał sprawę jako pierwsza instancja i całkowicie przyjmując opinię biegłego sądowego, odrzucił prywatną opinię dra inż. Piotra Krzemienia. Piotr Krzemień zaawansowanymi technikami obliczeń symulacyjnych, opartych dodatkowo na analizie zapisu monitoringu uznał, że samochód BMW jechał początkowo z prędkością ok. 124 km/h, wskazując na niepewność wyniku obliczeń, a zatem z istotnie niższą niż ustalił biegły. SO uznał, że zapisy z kamer nie nadają się do obliczeń. Sąd ten zakwestionował też aby pokrzywdzony pieszy przyczynił się do wypadku podając, że pieszy miał „bezwzględne pierwszeństwo”, co w polskim PoRD oczywiście nie istnieje.
Na wysokości zadania w wykładni PoRD stanął w tym wypadku Sąd Apelacyjny
Sąd Apelacyjny badając sprawę w drugiej instancji, z przyczyn proceduralnych, powołał nowego biegłego, który jednak wykonał obliczenia w oparciu o zapis monitoringu i prędkość początkową BMW ustalił na ok. 126 km/h. Biegły ten, podobnie jak poprzedni, nie uznał przyczynienia się pieszego, nie dopatrując się w jego postępowaniu naruszenia zasad bezpieczeństwa wynikających wprost z PoRD. Sąd Apelacyjny w prawomocnym wyroku nie dość, że uznał prędkość obliczoną przez nowego biegłego, która była praktycznie identyczna jak obliczona przez eksperta P. Krzemienia (co wobec niepewności rekonstrukcyjnych jest naturalne), to w dodatku stwierdził przyczynienie się pokrzywdzonego do wypadku (nieznacznie zmniejszając wyrok). Nie jest i nie było domeną biegłych oraz ekspertów miarkowanie przyczynienia się pieszego i P. Krzemień tego nie robił, przy czym SA uznał je jako nieznaczne. Tym samym potwierdzono ostatecznie niezastosowanie się pieszego do reguł bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Powstaje pytanie, czy obaj biegli (ale zwłaszcza drugi z nich) ulegli presji hejtu jaki mógłby ich spotkać za wnioskowanie zgodne z zasadami ruchu drogowego? Zorganizowanego hejtu, który spotkał P. Krzemienia. Ten niewątpliwie tragiczny wypadek pokazał jak media mogą zastraszać biegłych i jak wysoce szkodliwe społecznie jest to działanie. Czas aby organa ścigania zaczęły reagować na takie postępowanie. Na wysokości zadania w wykładni PoRD stanął w tym wypadku Sąd Apelacyjny, jednak co by było gdyby trafiło znów na sędziów mających kiepskie pojęcie o ruchu drogowym?…
Czy komentarz samozwańczego „eksperta” do spraw bdr, niejakiego Zboralskiego można uznać już za objawem złośliwości, głupoty, celowego szkodzenia czy, niestety, postępującej choroby psychicznej?
