[MOCNE!] „Obecnie postulowane miasta 15 minutowe pachną APARTHEIDEM”

Pukano się w głowę kiedy lata temu pisaliśmy, że zieloni komuniści mają chore pomysły na nasze życie, że chcą redukcji samochodów w mieście itd. Byli tacy co z naczelnego chcieli zrobić wariata. Ale pisaliśmy! Jako pierwsi i konsekwentnie. Dziś wszystkie poważne tytuły i poważni dziennikarze powtarzają dokładnie to o czym wbijamy do głów od lat. Tak samo jest z tym. O utopii mieście getcie, czyli 15 minutowym, piszemy od lat, zatem nasi czytelnicy są doskonale wyrobieni i rozumieją mechanizmy, które chcą rządzić nami i naszymi miastami. Pochylmy się tym razem na doskonałą analizą przesłaną na naszą skrzynkę. Przypominamy nasz artykuł sprzed pół roku.

Placki 15 minutowe

Nie, nie będzie to kolejny super przepis na pizzę czy inną tartę. Plackiem może być coś okrągłego, rozpłaszczonego przez niezbyt zręcznego rzemieślnika, który urabiać chce ciasto miejskie, na swój obraz i podobieństwo – zgodnie ze swoim widzimisię. Według założeń – w zasięgu 15 minut jazdy rowerem, hulajnogą czy poruszania pieszo ma być dostępne wszystko, co potrzebne do życia. Ok – wytyczne kierunkowe dla nowych miast, czy odbudowywanych – jak na Ukrainie po zakończeniu wojny. Ale popatrzmy na taką Warszawę (dane za https://warszawa.fandom.com/wiki/Warszawa):

1. Gęstość zaludnienia: 3467 osób na km kwadratowy
2. 15 minut jazdy rowerem przy średniej prędkości ca 20 km na h oznacza 5 km
3. Pole takiego koła (placka 15 minutowego) to ok. 113 km kwadratowych
4. Przeciętne zaludnienie takiego placka to ca 391 tys. osób
5. Powierzchnia Warszawy to ok. 517 km kwadratowych. Zatem Warszawa winna zostać podzielona na ca 4,5-5 placków 15 minutowych
Popatrzmy na strukturę wiekową (prosta interpolacja/skalowanie struktury wiekowej Polaków na Warszawę, a dokładnie jeden placek) obrazek poniżej..

 

Pojawiają się zatem pytania:

1. Czy utopijne miasta 15 minutowe, a raczej wdrażający je czekiści nowego porządku, zapewnią doskonałą podzielność pracy, usług itp.? Skoro ma być wszystko dostępne, to usługi wszelkie, sklepy, biura i fabryki. Z kolei sklepy wielkopowierzchniowe typu np. Ikea, dla odpowiednich obrotów potrzebują odpowiedniego „przerobu” klientów. Albo budowania punktów odbioru, ew. zakupów na odległość. Zatem czy placki 15 minutowe zostaną dopasowane do centrów handlowych, skupisk ludzi (sypialni typu blokowiska), centrów biurowych? Czy ktoś (z zawodu dyrektor) zrobi klasyczne – a teraz jezioro będzie tutaj? Co z innymi firmami, które nie będą miały wystarczającego do utrzymania się obrotu – przez ograniczenie mobilności? Aktualnie np. samochody dostarczają sporego obrotu sklepom i warsztatom – ich wyrugowanie z codziennego obiegu oznacza uzależnienie od zagranicy i pozbawienie tysięcy ludzi pracy.

2. Jeśli prześledzimy cykl życia człowieka, to przychodnie, szpitale, przedszkola, szkoły podstawowe i średnie można przypisać do kohort (segmentów wiekowych) o liczności z danego placka. Jedna szkoła podstawowa może przygarnąć kilkuset uczniów. Tak jak szpital czy inna placówka powszechnego dostępu.
Pytanie jak z lepszymi szkołami średnimi i np. uczelniami. Ich siła polega w dużej mierze na potencjale dydaktycznym (i naukowym) oraz na doborze najlepszych kandydatów. Zatem czy owa segregacja ma oznaczać degrengoladę szkół? Czy zadekretowanie poziomu poprzez np. lokalizację na Mokotowie, Woli Justowskiej czy innym prof- lub korpo getcie? Co z dobrymi studentami np. z okolicznych miast – bez których Kraków czy Warszawa byłyby tylko więdnącymi skupiskami zapatrzonych w siebie egotyków. Co ze studentami zaocznymi, którzy na co dzień wypracowują wartość, pieniądze na podatki, a w weekendy chcą się rozwijać?

3. Ograniczenie mobilności, Strefy Czystego Transportu i tym podobne zabawy, są dobre dla ludzi w pewnym wieku, o pewnym stanie zdrowia i określonych warunkach rodzinnych. Jeśli ktoś ma trudniejszą sytuację, bardziej złożone relacje zawodowo-osobiste – bardzo często samochód jest dla niego jedynym wybawieniem i jedyną szansą na pogodzenie wielu tematów w skończonym czasie.

4. Miasta 15 minutowe jako utopijna wizja, mają pewne plusy obiektu referencyjnego. Czegoś, co warto uwzględniać przy planowaniu przyszłych rozwiązań. A nie greenwashingu dla pokrycia wieloletnich zaniedbań planistycznych i urbanistycznych.

Obecnie postulowane i sukcesywnie wdrażane rozwiązania i przymiarki do kolejnych kroków niestety przywodzą na myśl poniższą definicję

Jak podaje wikipedia – Apartheid (z afr. apartheid) to ideologia głosząca konieczność osobnego rozwoju społeczności różnych ras, a także bazujący na tej teorii system polityczny panujący w Republice Południowej Afryki do połowy lat 90 XX wieku, oparty na segregacji rasowej. System segregacji był oparty na przekonaniu o wyższości rasy białej i dyskryminował ludność czarną i kolorową. W 1968 został uznany przez Organizację Narodów Zjednoczonych za zbrodnię przeciwko ludzkości.

Z tym, że teraz segregacja będzie wynikała z miejsca zamieszkania, zasobności portfela i regulacji prawnych. A miasta mają stać się maszynkami do zarabiania pieniędzy, tylko czekać kiedy zostanie wprowadzony kataster, by szybciej rotować zbyt mało dochodowych mieszkańców na peryferia, albo poza miasto. Jakoś tak zalatuje nur fur Deutsche.. Owszem, np. w Warszawie Osiedle Za Żelazną Bramą pewnie mogłoby być ładniejsze, pewnie stare bloki można by zastąpić nowymi apartamentowcami. Tyle, że gdzieś tam do cholery mieszkają ludzie, którzy wcześniej budowali Warszawę i Polskę. Starsze, nie tak dochodowe pokolenia nie są nawozem, ani śmieciami do zamiecenia.

„Pseudo urbaniści” z organizacji patoproekologicznych protestują przeciw rozlewaniu się miast

Tylko warto byłoby zastanowić się – skąd takie mechanizmy. Ano dlatego, że np. ludzie chcą coś posiadać na własność, i od parków kieszonkowych (nomen omen kojarzących się z pancernikami kieszonkowymi) wolą własny ogródek, część ludzi woli domek w cenie apartamentu czy mieszkania w centrum, a inni z kolei lubią majsterkować albo zajmować się innymi hobby, w których w mieście, czy bloku nie można się realizować. Donkiszoci naszych czasów walczą ze skutkami zaniedbań i naturalnych dążeń ludzkich, próbując, jak marksiści, naziści i inni iści – narzucać innym, jak mają żyć. Donkiszoci owi w każdym wiatraku widzą szansę na lepszą przyszłość (przede wszystkim dla siebie). Podczas gdy inni, niezrzeszeni, chcą tylko żyć po swojemu, bez narzucania innym swojej wizji. Ale cóż, nie-aktywiści nie czerpią profitów ze stanowisk oficerów rowerowych, specjalistów od zrównoważonego rozwoju, czy też członkostwa w fundacji sponsorowanej za gardłowanie w określonej sprawie.

Na naszych oczach, milczącą, podzieloną większość urabiają aktywiści-krzykacze, a za gardło chwytają ciemni, mali ludzie:

Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. (Liryki Lozańskie, A. Mickiewicz)

Lecz w końcu któreś kolejne ograniczenie wzburzy większość i po aktywistach, lobbystach i orwellowskich świniach u koryta władzy zostanie jedynie pył i wspomnienie.. A placki znów będą kojarzyły się jedynie z kulinariami. Eko-apartheid nie przejdzie. Tak jak próby zawłaszczania miast przez i dla najbogatszych. Wieże z kości słoniowej zawsze upadają, gdy wokół jest bieda i znój…

Radek Zając

zdj. wikipedia

Portal Warszawski

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły