[TYLKO U NAS] Czy członek MJN nielegalnie zniszczył drzewo, żeby zawiesić lampę przy swoim domu?
Na naszą skrzynkę pocztową przyszły zdjęcia z okolic posesji niejakiej pani Karoliny, która według opinii mieszkańców Saskiej Kępy, dokonała samowolki. Chodzi o oświetlenie na drzewie. Należy tu nadmienić, że autorka tego zdarzenie jest sympatykiem (być może i członkiem) Miasto Jest Nasze i zasiada, a jakże, w Radzie Samorządu Saska Kępa, tego samego gdzie dokonano sfałszowania podpisów. Była też naczelną magazynu dla kobiet.
Ale to nie wszystko
Pani Suchenek to bardzo zaangażowana wojowniczka o sppn – czyli haracz dla kierowców, i bardzo dzielnie walczy z „patoparkowaniem”. Chwali się tym na swoim profilu. Tu w doborowym towarzystwie, wśród lokalnej „elity”.
Mieszkańców jednak niepokoi kompletnie coś innego. Wszystko wskazuje na to, że pani ta zawiesiła nielegalnie lampę na drzewie okaleczając je, które znajduje się tuż koło jej posesji. Jak widać pogardziła miejskim światłem, i zapewne uznała, że ma prawo niszczyć drzewo.
Warto tu przypomnieć, że wszystkie tego typu prace muszą mieć zezwolenie odpowiednich organów. Jeśli doszło do samowoli, przewidziane są kary.
Jej wolno więcej?
Ta wielka wojowniczka o prawa pieszych, i odpowiednie parkowanie pewnie nie zakonotowała, że Zarząd Dróg Miejskich likwiduje regularnie miejsca na Saskiej Kępię, zatem sama nie musi się martwić tak prozaicznym problemem jak parkowanie. Na jej posesji na ogól parkują dwa, czasami trzy samochody, i to na dodatek na bruku, a nie na zielonej trawce, jeśli chciałaby być bardzo eko.
Komentarz
Na górze, na zdjęciu widzimy nową Rasę Panów, która uznała za sens swojego życia uszczęśliwiać innych na siłę. Rasa ta nie uznaje równości, mimo głębokiej wiary w komunizm, ale świat gdzie ich potrzeby są nadrzędnymi. Dlatego też nie uznają ograniczeń, które sami nakładają na innych.
Jeśli samo drzewo nie zostało okaleczone, to i tak mamy do czynienia z samowolką. Szczytem jednak albo czystej złośliwości, wyrachowania albo zwykłej schizofrenii, jest walka ze zmotoryzowanymi mieszkańcami Warszawy, kiedy samemu pani ta kompletnie nie musi martwić się o postawienie obrzydliwego samochodu.
Zapewne usłyszymy, że to zamach na prywatność owej damy. I dobrze, może zrozumie jak głęboko pomyliły się priorytety jej im wszystkim priorytety, i jak głęboko nieetyczne jest pouczanie innych, kreowanie ich życia, kiedy samemu korzysta się ze wszelkich możliwych przywilejów…obłuda to za delikatne określenie tego stanu!
Zatem wiemy już dlaczego ta Pani chce wprowadzenia strefy SPPN na Saskiej Kępie. Po prostu ta Pani ma gdzie zaparkować, i nie musi się martwić haraczem jakim miasto chce obciążać mieszkańców. Ale czy na pewno będzie tak zawsze? Jeśli będzie chciała pojechać na inną dzielnicę lub do innego miasta gdzie zostanie wprowadzona SPP, to już nie będzie tak kolorowo i trzeba będzie płacić. Chyba, że zostanie zwolniona z płacenia daniny na rzecz miasta przez włodarzy za zasługi w wprowadzeniu sppn. Ale władza na pstrym koniu jeździ i szybko się to może zmienić.
I jeszcze jedno pytanie dotyczące wybrukowania podjazdu; czy został zrobiony projekt i czy było zrobione zgłoszenie jego wykonania w urzędzie architektury? Inną kwestią jest gdzie jest odprowadzana woda, i czy nie została naruszona powierzchnia biologicznie czynna?