[TYLKO U NAS] Czy Magdalena Ejsmont, szefowa Straży Miejskiej, musi odejść?
Od paru dni opisujemy oszustwo, którego dopuściła się gazeta uchodząca za wolne medium, i tak zwani miejscy „aktywiści”, którzy chcieli usunąć Stroer Media z przestrzeni publicznej, a dokładnie z metra. W związku z tym, pod pozorem ochrony wątpliwej urody mozaiki znajdującej się na stacji metra Ursynów, wymyślono akcję z zachowaniem ich w rejestrze zabytków. Tym samym, firma Stroer musi ograniczyć instalację nośników reklamowych, co oznacza mniejszy dochód, i aż do czerwca zawieszono im możliwość prowadzenia kampanii w metrze warszawskim. Wszystko wskazuje, że w miejsce tej spółki miała wejść Agora, która chciała zdobyć kolejny przyczółek, aby móc indoktrynować warszawiaków swoją marksistowską wizją świata.
Lejk musi odjeść
Do tego wszystkiego wykorzystano Jerzego Lejka, szefa warszawskiego metra, a kiedyś v-ce prezydenta Warszawy za głębokiej komuny. Gazeta Wyborcza mniej więcej od 2019 roku zaczęła go „grillować” – w tym samym momencie zaczęto też atakować Soszyńskiego, który miał być niezgodny z linią „aktywistycznej” wizji Warszawy. Soszyńskiego jak wiemy usunięto, na miejsce jego najpierw dano Kaznowską, teraz za regres warszawskich ulic, jak i samej Warszawy, odpowiada Olszewski i Dombi – ściśle współpracujący z Zarządem Dróg Miejskich i Puchalskim, którzy realizują wytyczne Agendy 2030. Nie należy zapominać tutaj o niezwykłym wpływie garstki szaleńców z tak zwanych ruchów miejskich, którzy są obsadzeni w bytach typu; Zielone Mazowsze, Miasto Jest Nasze, Dla Pragi, Ochocianie Sąsiedzi itd. itd. Tubami wspomagającymi ten quasi mafijny układ jest oczywiście Stołeczna i Transport Publiczny, w którym do dziś pisze Jakub Dybalski, przyjezdny, kiedyś dziennikarz sportowy….pracujący na Czerskiej…dziś rzecznik Zarządu Dróg Miejskich. Prawda, że milutkie zamknięte kółeczko wzajemnej adoracji się tu nam zrobiło?
W ciągu najbliższych dnia wszyscy oni chcieli odpalić akcję pod tytułem „Lejk musi odejść (więcej o tym tutaj: https://portalwarszawski.com.pl/2023/02/22/nasz-temat-czy-to-oficjalny), która miała wzbudzić w opinii publicznej potrzebę zwolnienia Lejka, hamulcowego wobec „aktywistycznej” wizji świata. Jerzy Lejk nie zarządza dobrze warszawskim metrem – powinien zostać dawno zdymisjonowany za ekstremalnie niebezpieczny łącznik między pierwszą a drugą linia metra – ale „zamach stanu” jaki wobec niego szykowano ujawnił zakamuflowany układ ideologiczno – polityczny, który dusi Warszawę.
Dzięki Portalowi Warszawskiemu Jerzy Lejk zapewne zostanie na stanowisku, Stroer pewnie wróci do metra, być może wygra sprawę z miastem, a Agora traci miliardy zysków w perspektywie lat, i przede wszystkim ideologiczny wpływ na dusze mieszkańców Warszawy. Warto też przypatrzeć się wewnętrznej wojence pomiędzy młodym Lejkiem a Pieńkosem, (młody Lejk i Pieńkos pracują w ZDM). Ten drugi miał bardzo mocno udzielać się na forach „aktywistycznych” blokujących budowę metra. Mikołaj Pieńkos jest rzecznikiem prasowym w Zarządzie Dróg Miejskich, Michał Lejk zaś (doskonały znajomy Galeńskiego, Smyka i Buciaka) naczelnikiem w tymże…
Ejsmont musi odejść?
Tak, będzie musiała odejść jeśli nie spełni warunków miejskich terrorystów, których u siebie gości, a którzy chcą uczyć szkoły i dzieci….przepisów ruchu drogowego. Spotykanie się, co gorsza, spoufalanie się z niebezpiecznymi organizacjami takim jak StopChamWarszawa, za którym stoi między innymi Marek Smyk, podstarzały rowerowy „aktywista”, który demonstracyjnie organizuje nielegalne przejazdy, blokady mostów i łamiący konsekwentnie, może się dla niej skończyć dokładnie tak samo jak dla jej następcy.
Dotyczy to wszystkich warszawskich urzędników, którzy się z nimi zadadzą. Dziwnym trafem wszystkie te tak zwane ruchy miejskie, maja jakąś dziwną predylekcję do kłamania i fałszowania danych (Warszawski Alarm Smogowy, Miasto Jest Nasze, Dla Pragi – tu przoduje Krzysztof Daukszewicz – prawdopodobnie chory psychicznie człowiek, ogromnie szkodliwy społecznie, który groził pięściami dziennikarzom, wyzywał v-ce burmistrza Pragi Północ od łapówkarzy, stalkował również naczelnego PW, robi to zresztą do dziś – teraz zarzuca swoje sieci na Ursusie).
Wszyscy oni mają predylekcję do promocji agresji fizycznej, słownej i niszczenia wszystkim życia, szczególnie wtedy kiedy stajesz im na drodze.
To typowy oszczerczy, i niebywale prostacki i agresywny język miejskiego „aktywisty” – tu Krzysztofa Daukszewicza z Dla Pragi. Dariusz Kacprzak to v-ce burmistrz Pragi Północ, który miał rzekomo płacić naszej redakcji za jakieś nieznane szerzej informacje. Przemocowy język nie tylko Daukszewicza, jest jakąś szczególną cechą tego środowiska, które uznało się za zbawiciela naszego miasta. Środki przemocy, zastraszania, inwigilowanie w sieci, powielanie nieprawdziwych informacji, szantażowanie, zastraszanie czy wręcz grożenie śmiercią – to tylko niektóre „silne” strony tak zwanych ruchów miejskich. Tym bardziej zadziwia, że ci ludzie mają w ogóle jakiekolwiek poparcie mediów, szczególnie uznających się za wolne. Tu prym wiedze Gazeta Stołeczna, która aż symbiotycznie z nimi żyje i promuje ich patologiczną wizję świata.
Tu Daukszewicz przeprowadza nielegalną, nocną akcję dewastacji zieleni miejskie. Zarząd Zieleni Miejskiej nazwał ich…patoogrodnikami.
Może to też spotkać na przykład profesora Lewickiego, Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który miał być buforem przed szkodliwym działaniem „aktywu”, a od paru lat można zaobserwować dziwną uległość wobec tzw. ruchów miejskich. Po raz kolejny wpadł w zastawione przez nich sidła. Wpisując te autentycznie słabe mozaiki do rejestru zabytków, potwierdzi tylko naszą tezę!
Gratulacje Panie Profesorze!
Nie, Ejsmont dziś nie musi odejść. Ale musi mieć świadomość, że jeśli przestanie realizować ich politykę, to ją prostu zniszczą, bo tylko to umieją. Dlatego też nie wolno wprowadzać do samorządów, i do wyższych struktur administracyjnych żadnych organizacji pozarządowych!
Aha, i przy okazji niech Pani Ejsmont zajmie się brakiem kontroli rowerzystów rozjeżdżających pieszych na chodnikach….