[OPINIA] Oto przykład RAŻĄCEGO ROZMIJANIA SIĘ Z PRAWDĄ red. Łukasza Zboralskiego
Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie opinie mieszkańców, specjalistów, i radnych. Dziś publikujemy opinię portalu PrzPrzemyślenia.
KŁAMLIWY artykuł – mówi o niewpuszczeniu pieszego ZAMIERZAJĄCEGO WEJŚĆ na przejście dla pieszych
Oto przykład RAŻĄCEGO ROZMIJANIA SIĘ Z PRAWDĄ ze strony brd24.pl i osobiście red. Łukasza Zboralskiego, którego już dawno przestałem podejrzewać o jakiekolwiek ślady „rzetelności dziennikarskiej”.
Tymczasem na filmie – widzimy pieszego już ZNAJDUJĄCEGO SIĘ NA tym przejściu, stojącego w bezruchu i obserwującego przejazd zespołu pojazdów.Pieszy ten nie tylko WCHODZENIE NA to przejście już dawno ZAKOŃCZYŁ (!), ale w międzyczasie zdążył już przejść po tym przejściu kilka metrów i znalazł się w pobliżu lewej krawędzi pasa rozbiegowego.
Należy w tym miejscu PODKREŚLIĆ, że materiał filmowy w ogóle nie pokazuje momentu, w którym pieszy rozpoczął WCHODZENIE NA to przejście, lecz zaczyna się od chwili, w której pieszy już zdążył zatrzymać się przed krawędzią pasa ruchu, po którym jechał zespół pojazdów złożony z CIĄGNIKA SIODŁOWEGO i naczepy (przy okazji – kolejny szczegół świadczący o tym, ze red. Łukasz Zboralski nie rozróżnia podstawowych pojęć z Ustawy Prawo o ruchu drogowym; ciągnik siodłowy to NIE JEST samochód ciężarowy).
Na podstawie tak OKROJONEGO filmu nie sposób ocenić, czy pieszy rozpoczął wchodzenie na przejście dla pieszych w sposób ZGODNY Z PRAWEM
Obcięcie początkowego fragmentu filmu, a także wyciszenie ścieżki dźwiękowej, na której mógł zostać zarejestrowany sygnał dźwiękowy użyty przez kierującego ciągnikiem siodłowym w celu ostrzeżenia pieszego o niebezpieczeństwie – MOŻE WYNIKAĆ z ZAMIARU ZAMASKOWANIA przez funkcjonariuszy Policji okoliczności, że pieszy rozpoczął WCHODZENIE NA przejście dla pieszych, ŁAMIĄC ZAKAZY WCHODZENIA NA JEZDNIĘ ustalone w art. 20 ust. 6 lit. b ppkt iii KrdW (zabraniającego PIESZEMU „WCHODZIĆ NA JEZDNIĘ bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów”) oraz art. 14 pkt 1 lit. a Prd (zabraniającego PIESZEMU „WCHODZENIA NA JEZDNIĘ lub drogę dla rowerów (…) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”).
Tymczasem okoliczność ta jest KLUCZOWA dla stwierdzenia, czy pieszy w ogóle NABYŁ pierwszeństwo, albowiem NIE MOŻNA NABYĆ LEGALNEGO UPRAWNIENIA (tutaj: pierwszeństwa przed pojazdem) W REZULTACIE NIELEGALNEJ CZYNNOŚCI (tutaj: naruszenia ZAKAZU wchodzenia na jezdnię, a w konsekwencji zakazu WCHODZENIA NA przejście dla pieszych stanowiące oznaczoną powierzchnię tejże jezdni).
KIERUJĄCY ciągnikiem siodłowym – w zaistniałej sytuacji niewątpliwie rozważył DWIE MOŻLIWOŚCI:
1) gwałtownego hamowania, z ryzykiem doprowadzenia do poważnego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego;
2) przejechania przed STOJĄCYM pieszym – który (być może w rezultacie usłyszenia sygnału dźwiękowego…) zatrzymał się w miejscu nie kolidującym z ruchem zespołu pojazdów,
i wybrał opcję nr 2.
W sytuacji, GDYBY pieszy NARUSZYŁ któryś z ZAKAZÓW WCHODZENIA NA JEZDNIĘ – nie sposób mówić o WYKROCZENIU ze strony KIERUJĄCEGO.W takiej sytuacji miałyby bowiem zastosowanie przepisy Kodeksu wykroczeń ustanawiające dwa KONTRATYPY.
_____
Art. 1. (…)
§ 2. Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.
____
Jeżeli pieszy złamał ZAKAZ WCHODZENIA NA JEZDNIĘ, nie sposób przypisać kierującemu WINY za konsekwencje tego NIELEGALNEGO DZIAŁANIA PIESZEGO.
Art. 16. § 1. Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane.
Będąc na miejscu kierującego ciągnikiem siodłowym – z całą pewnością NIE PRZYJĄŁBYM MANDATU
Dobrem ratowanym – byli tutaj pieszy, kierujący, pasażerowie i pojazdy (ich bezpieczeństwo byłoby zagrożone w rezultacie gwałtownego hamowania zespołu pojazdów), zaś dobrem poświęconym – porządek publiczny w ruchu drogowym, ustalony przez obowiązujące przepisy prawa. Będąc na miejscu kierującego ciągnikiem siodłowym – z całą pewnością NIE PRZYJĄŁBYM MANDATU.
Natomiast będąc na miejscu redaktora naczelnego brd24.pl – WYRZUCIŁBYM NA BRUK redaktora, który wypuszcza w świat „kaczki dziennikarskie”, nie sprawdzając nawet w Google Street View, jak wygląda miejsce zdarzenia (taka prosta weryfikacja to jest kwestia raptem kilku minut, gdyż Tarczyn to nie jest jakaś potężna metropolia…) i wypisując BZDURY o pieszym ZAMIERZAJĄCYM WEJŚĆ.
Z drugiej strony – zastanawiające, że redaktor nie napisał, NA CO (czy może DOKĄD…?) ten pieszy ZAMIERZAŁ wejść – bo na przejściu dla pieszych pieszy ten już przecież ZNAJDOWAŁ SIĘ…