Miejskie ruchy antymiejskie i antyspołeczne wielokrotnie powielają myślowe kalki, i oskarżają przeciwników radykalnych zmian o miłość do komunizmu, mimo że sami wywodzą się z komunistycznych domów. Nie kryją się z tym, i wręcz korzystają z tej „chwały”.
Widać podobieństwo?
Był w polskiej historii już taki co twierdził, że prywatne samochody są złe. Kto to był?
Obywatele powinni myśleć o pracy, a nie o wypoczynku. A jeśli już muszą gdziekolwiek jeździć, to do tego są autobusy Państwowej Komunikacji Samochodowej i pociągi Polskich Kolei Państwowych – grzmiał pełen wściekłości Władysław Gomułka, pierwszy sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, podczas roboczej wizyty na Górnym Śląsku tuż przed V Zjazdem PZPR, który odbył się w listopadzie 1968 r. I dodawał wzburzony: – Nie myślcie, towarzysze, o żadnym innym samochodzie, nawet własnej konstrukcji i produkowanym w oparciu o własne opracowania technologiczne.
Jego gniew wywołało wcześniejsze wystąpienie mało znanego dyrektora ledwie kilkutysięcznej Wytwórni Sprzętu Mechanicznego (WSM) w Bielsku-Białej Ryszarda Dziopaka, który – w przeciwieństwie do innych prelegentów – nie roztaczał przed towarzyszami świetlanych wizji na temat minionej pięciolatki w swoim zakładzie, ale wszedł na mównicę i zaczął spokojnie mówić o tym, jaki wpływ miał rozwój motoryzacji na kraje podnoszące się po klęsce wojennej. Wspomniał o Włochach i ich fiacie 500 oraz Niemcach, którzy zbudowali bmw isettę, wymienił też Francuzów i ich prymitywnego, ale masowo produkowanego citroena 2CV. (za; plus.dziennikzachodni.pl/fiat-126p-auto-ze-snow-kowalskiego)
zdj. Polskie Radio
Portal Warszawski