Nasi miejscy „specjaliści” stosują szykany i celowo utrudniają poruszanie się po Warszawie!

Do tej pory sądziłem, że coś takiego jak moda dotyczy np. ubrań lub produktów spożywczych. W zależności co trzeba aktualnie sprzedać, rozbudza się w wśród konsumentów zapotrzebowanie na ten konkretny produkt. Raz to będzie margaryna, innym razem masło. Czasem dziurawe dżinsy, ale tylko te dziurawe profesjonalnie. Ostatnio odnoszę wrażenie, że zjawisko „mody” zaczyna dotyczyć coraz szerszej sfery naszego życia. Nie sposób oprzeć się takiemu wrażenia, kiedy na naszych ulicach mnożą się na potęgę słupki (w zupełnie zbędnych lokalizacjach ), progi zwalniające ( zazwyczaj ukształtowane niezgodne z obowiązującymi przepisami).

Psucie miasta

Ostatnio do wielu przejawów fanaberii naszych miejskich „specjalistów” od drogownictwa dołączyły bariery, szykany itp. Stawiane gdzie popadnie. Zwracałem już uwagę na skrócenie pasa do prawoskrętu z ulicy Gilarskiej w ulicę Św. Wincentego. Potem zostały skrócone pasy do lewoskrętu z ul. Wysockiego w ul. Bartniczą. Czasowo takie rozwiązania pojawiły się również na Chodeckiej i Wyszogrodzkiej. Od długiego czasu bariery ustawiono przy przejściu dla pieszych w ul. Łabiszyńskiej. Przyznaje się nie mam wykształcenia w tej dziedzinie. Jednak od kilkudziesięciu lat poruszam się autem po ulicach naszego miasta i uważam, że wprowadzanie powyższych rozwiązań w żaden sposób nie przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa, ani w żaden sposób nie pomaga mieszkańcom korzystającym z samochodu. Ktoś kiedyś starał się mnie przekonywać, że skrócenie lewoskrętu na Gilarskiej jest związane z planowaną budową nowej ulicy w tym rejonie. Gdyby tak było, byłbym pierwszy, który poprze takie rozwiązania. Jak życie pokazało przyczyna była zupełnie inna. Otóż te rozwiązanie wprowadzono gdyż zmieniono organizacje ruchu na skrzyżowaniu Kondratowicza/Wincentego. Mieszkańcy wiedzą, że to kompletnie bez sensu, ale oni nie decydują. Gdyby oni decydowali ul. Wincentego byłaby otwarta już od kilku tygodni, ale przecież o tym decydują „fachowcy”. Ci sami którzy zdecydowali, że kilkadziesiąt miejsc parkingowych na Chodeckiej nie może nam już dłużej służyć.

 

 

Zadałem pytanie w Biurze Zarządzania Ruchem Drogowym m. st. Warszawy, czemu służy skrócenie pasa na ul. Wysockiego. W odpowiedzi usłyszałem, że związane jest to z likwidacją jednego z pasów, który jest rozwiązaniem czasowym. I to niby tłumaczy wprowadzenie utrudnień, które trwały od kilku miesięcy ?! No cóż jak mówię moda ! Fakt, że po moim zapytaniu opisywane bariery zniknęły z tego skrzyżowania, chyba tylko potwierdza moją teorię ! Moda!

Niebezpieczna to sytuacja kiedy moda decyduje o rozwiązaniach wprowadzanych na naszych ulicach. Instytucję takie jak ZDM I BZRD powinny kierować się profesjonalizmem i przepisami. Jednak to co widzimy na ulicach świadczy o tym, że osoby tam zatrudnione są chyba na bakier zarówno z przepisami jak i profesjonalizmem? Czyżby były zatrudniane z przypadku lub po znajomości? Czy kwestie bezpieczeństwa zostały zdominowane przez interesy konkretnych osób projektujących takie zmiany?  A co z naszymi radnymi? Czy oni mieszkając wśród nas nie widzą tych rzeczy? Czemu nic nie słychać o ich działaniach w tych kwestiach. A co z głośną ostatnio strefą tempo 30? Czy zmiany na naszych ulicach podyktowane są naszym bezpieczeństwem czy może jednak znowu modą? 

 

 

Papka i frazesy o bezpieczeństwie

Nikt nie przedstawił żadnych badań. W zamian dostajemy populistyczną papkę i kolejne frazesy o bezpieczeństwie. Pragnę przypomnieć, że kiedy mieszkańcy prosili o poprawę bezpieczeństwa na skrzyżowaniu Kondratowicza/Przy Grodzisku to mimo porozumienia z deweloperem, czas na zmiany przyszedł po wypadku, którego ofiarą padło dziecko. Na poprawę bezpieczeństwa w tym miejscu czekaliśmy chyba około 12 lat! Wiele pytań zadałem. Otrzymane odpowiedzi pokrętne i mało rzetelne. Wprowadzanie strefy Tempo 30, być może w niektórych miejscach jest potrzebne, ale przytaczanie przykładów innych europejskich miast na zasadzie „w Paryżu się to sprawdza” to trochę nie na miejscu. W miastach Europy jest wiele ciekawych i godnych polecenia rozwiązań. Min. tanie parkingi dla mieszkańców. Te jednak jakoś u nas nie powstają. No cóż w Paryżu jest plac Pigalle, a na nim najlepsze kasztany. I co z tego wynika dla mieszkańców Targówka?

Było wiele informacji świadczących o tym, że niektóre osoby pracujące w instytucjach odpowiedzialnych za infrastrukturę drogową, nie mają wykształcenia w tym kierunku. Widać również, że bardziej korzystają z wiedzy aktywistów miejskich niż profesjonalistów od zarządzania ruchem. Równie dobrze przy wyborze rozwiązań mogliby by rzucać monetą ! Na pewno było by uczciwiej ! Prezydent R Trzaskowski opowiada jak to słucha mieszkańców. Być może on słucha, ale armia jego urzędników jest głucha!\

za; Targówek, Bródno, Zacisze – Hyde Park

Portal Warszawski

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły