Dziś publikujemy opinię eksperta dr inż. Piotra Krzemienia, a dokładnie uzupełnienie, do wczorajszego artykułu o wypadku na ul. Sokratesa.
Kilka słów więcej
Zasady są takie, że bada się prawidłowość postępowania wszystkich uczestników wypadku, także pokrzywdzonych. Emocje należy wyrzucić do kosza, bo inaczej nie byłoby mowy o obiektywizmie. Metodyka opiniowania jest taka, że przyjmuje się tzw. wzorcowego (nie wzorowego) uczestnika ruchu, prawidłowo reagującego i stosującego się do PoRD. Czasy reakcji przyjmuje się z badań i są na poziomie przeciętnym ok. 85% populacji – o ile pamiętam. Szybszy „zyskuje” w ocenie, a „wolniejszy” traci. Dla obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, w warunkach dziennych jest to 1,0 s.
Pieszy nie obserwował prawidłowo jezdni od chwili wejścia na jezdnię, albowiem samochód BMW był cały czas widoczny (nawet zza zatrzymującego się pierwszego pojazdu), co wykazały filmy 3D z obliczeń symulacyjnych, z pozycji głowy pieszego. Podobnie w przypadku żony pieszego. Gdy wchodzili na pdp, to nie istniała możliwość oceny prędkości i odległości, bo jak wynika z prawa Mortimera i Olsona pojazd był za daleko. Tym samym, piesi wchodząc nie mieli szansy oszacować czasu jego dojazdu. Natomiast gdy zrobili kilka kroków samochód był już bardzo blisko i w dodatku słychać było ryk tłumika (ruch uliczny nie był znaczny więc zagłuszenie czym innym mało realne). W związku z tym, w myśl zasady wyrażonej w art 4 PoRD, piesi mieli obowiązek powstrzymania się od wejścia na drugi pas ruchu (pierwszy pojazd już stał), co dodatkowo wynika z zasady szczególnej ostrożności pieszych na pdp (niezwłoczne dostosowanie zachowania się do zmieniających się warunków drogowych).
Wystarczyło się zatrzymać, tym bardziej, że nie trzeba było przed nikim uciekać jak piszą niektórzy. W chwili gdy pokrzywdzony wchodził wprost pod pędzący pojazd, słychać było już pisk hamowania. Pieszy zaś dopiero na niecałej pół sekundzie, przed samym potrąceniem, lekko obrócił się w lewo. Reakcja pieszego na stan zagrożenia, której wymaga art. 3 PoRD (bez względu na to kto zagrożenie wytworzył) była znacznie spóźniona bo od co najmniej 2,5 s pojazd był bardzo blisko i bardzo dobrze dla pieszego widoczny.
Wnioski są bezdyskusyjne, albowiem oparte na obliczeniach symulacyjnych wykonanych najnowocześniejszym oprogramowaniem PC-Crash. Wszystkie prędkości i ich spadek na poszczególnych etapach ruchu zostały obliczone symulacyjnie w jednym ciągu obliczeniowym, z uwzględnieniem wszystkich śladów oraz zapisu z 2 kamer monitoringu (innego niż jest dostępny w Internecie). Symulacja, to nie jest „symulowanie czegoś” w potocznym znaczeniu. To sposób obliczeń numerycznych, gdzie tak długo zadaje się poszukiwane dane wejściowe, aż końcowe usytuowania wszystkich obiektów będą takie same jak w rzeczywistości (ślady hamowania i znoszenia, przejazd w monitoringu, odrzut pieszego itd.). Wówczas dane początkowe stają się wynikiem. Obecnie większość obliczeń w technice i nauce wykonuje się w trybie symulacji, czyli do przodu, a nie wstecz, ale bywają symulacje wsteczne i tez są stosowane w wypadkach drogowych (tu najpierw narastająco a później wstecznie był odtwarzany ruch samochodu z pierwszej kamery monitoringu).
Prędkość uderzenia pieszego została obliczona poprzez zderzenie z obiektem wielobryłowym modelującym ciało pieszego. Specjalna trójwymiarowa siatka modelowała kształt samochodu. Biegły opiniujący w sprawie nie dysponował ani takim programem i umiejętnościami jego obsługi (nauka trwa lata a program jest bardzo drogi), ani umiejętnością obliczeń z zapisów monitoringu. Liczył ze stopionych śladów hamowania i znoszenia, starą metodą z kalkulatorem w ręku. W ogóle nie przeanalizował w oparciu o badania naukowe, możliwości rozpoznania zagrożenia przez pieszych. Różnica między tymi opiniami, to jakieś 20-25 lat postępu w badaniu wypadków drogowych. To, że czyjekolwiek pierwszeństwo jest warunkowe piszą autorzy komentarzy tacy jak R. A. Stefański i W. Kotowski, powtarza KRBRD i MI.
Publikowałem też ją w profesjonalnym czasopiśmie prawno-technicznym
Pierwszeństwa nie wolno egzekwować na siłę, bo się je wówczas traci. Sąd nie tylko błędnie wszedł w zakres wiadomości specjalnych i oparł się na archaicznych metodach biegłego, nie rozumiejąc tego czym są obliczenia symulacyjne, ale również wykazał się rażącą nieznajomością PoRD. Uzasadnienia w zakresie kwestii karnych nie komentuję, bo to nie moje kompetencje. Sąd nie dopuszczając do mojego przesłuchania, utrwalił się w niewiedzy i uniemożliwił sobie jej pozyskanie, formułując pomówienia pod moim adresem. Może kiedyś w przyszłości, gdy obrońca dojdzie do takiego wniosku, pełne treści mojej opinii wraz z filmami oraz opinii biegłego, zostaną udostępnione. Nie wiem jak to się potoczy, jednak ja będę bronił swojego dobrego imienia. Na samowolne udostępnienie tych materiałów, mimo że zostały ujawnione przez sąd, nie pozwala mi etyka zawodowa, albowiem opinia zawsze jest własnością strony lub organu procesowego.
Podsumowując, podtrzymuję to co napisałem, że zasadniczą przyczyną wypadku było postępowanie kierowcy, a pieszy przyczynił się (czyli jego udział był mniejszy). Nie stopniowałem rangi tego przyczynienia. To już kompetencje prawników. O winie nigdy nie mówiłem, bo to zupełnie co innego i leży poza kompetencjami ekspertów – biegłych także. Wszelkie inne przekazy medialne są kłamstwem i spotkają się z moją reakcją.
Biuro Badania Wypadków Drogowych, Dr inż. Piotr Krzemień
Portal Warszawski