Jola zamyka oczy, gdy TIR ochlapuje auto, w którym siedzi. Teściowa Kingi wrzuca biegi dwiema rękami. Dorocie jeszcze nie udało się prawidłowo zjechać z ronda. Mężczyźni też miewają podobne trudności, ale dużo mniej chętnie o nich mówią. Czy każdy nadaje się na kierowcę? Kinga zaliczyła niedawno pierwszą w życiu jazdę ze swoją teściową. – Z auta wyszłam mokra i psychicznie nieżywa. To był koszmar – zaczyna. – Grażynka siedzi jak wiewiórka, kierownicę trzyma na dole, jakby chciała w łapki grać, jedynkę i wsteczny wrzuca dwiema rękami. Na zmianę ciśnie gaz i hamulec, więc następnego dnia miałam zakwasy w karku – wylicza. Tak zaczyna się śmieszny artykulik w Gazecie Wyborczej.
Czytamy dalej
Zdaniem psychologa transportu Andrzeja Markowskiego kierowcą może być każdy. – Ale nie każdy będzie kierowcą bezpiecznym – podkreśla. A to sprawa najważniejsza. – Żeby ktoś dobrze sprawdzał się na drodze, musi być w stanie trafnie ocenić sytuację, podjąć dobre decyzje i sprawnie wykonać manewry. Bycie kierowcą to wypadkowa zdolności motorycznych, poziomu inteligencji, cech osobowości, temperamentu i dojrzałości emocjonalnej – wylicza.
Przy czym, jak mówi, egzamin na prawo jazdy z większą łatwością zdają osoby mniej inteligentne, raczej z ilorazem inteligencji 90 niż 140: – Badania to potwierdzają. Ci z niższym ilorazem wykonują polecenia egzaminatora mechanicznie i bezkrytycznie, ci z wyższym – starają się myśleć za kółkiem, a polski egzamin tego nie premiuje – przekonuje.
Z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) wynika, że na koniec 2021 roku w Polsce prawo jazdy posiadały około 22 miliony osób, z czego ok. 40 proc. stanowiły kobiety. Patrząc na liczby bezwzględne, najwięcej kierowców było wśród mężczyzn po 65 r.ż. – blisko 3,4 mln. Kolejni w statystykach są mężczyźni między 35 a 44 r.ż. (2,56 mln) i kobiety w tej samej grupie wiekowej (2,32 mln). Choć proporcje zaczynają się wyrównywać między 30 a 35 r.ż., wciąż to głównie kobiety mają obawy przed prowadzeniem samochodu. Stereotyp „baby za kierownicą”, jadącej gorzej niż mężczyzna, ma się świetnie.

Komentarz
Obsesje, wymyślony wróg, walka klasowa, nienawiść, bezradność – to cechy „dziennikarzy” z Gazety Wyborczej. Jak nie seks w wielokącie, to quasi teologiczne wypociny wmawiające, że to katolicy są winni holokaustu. Hołotą nazywa „redaktor” Osowski ludzi niszczących parkometry, którzy nie chcą być okradani w imię chorej ideologii, zaś agresywny, tępy i prymitywny „aktyw”, ZDM, który nas terroryzuje i okrada, robi nielegalne projekty to zapewne elita. I jeszcze ten psycholog transportu….
Pisał Fiodor Dostojewski w Idiocie; Jak Pan Bóg chce kogo ukarać, to mu najpierw rozum odbiera. Wyborczej zabrał już dawno. A „psycholog od transportu” niech się zajmie „dziennikarzami” z Czerskiej i całym patoaktywem, ich ilorazem inteligencji, zapewne na poziomie ameby.
Portal Warszawski