Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie opinie mieszkańców, specjalistów, i radnych. Wpis z października, więc przed uchwaleniem STC. Ale jakże przypomina to co się dzieje w Warszawie. Dziś publikujemy opinię portalu Mityczni mieszkańcy, mityczne wnioski.
Nie ma żadnych wniosków, nie ma żadnego raportu, nie ma nawet żadnego komentarza
Naprawdę, jestem absolutnie zażenowany poziomem naszych radnych. Autentycznie, tego poziomu żenady od wczoraj nie jestem w stanie rozchodzić. 11 października zakończyły się „konsultacje” ws. uchwały dot strefy czystego transportu (SCT). W związku z tym nie wiadomo tak naprawdę nic.
Nie ma żadnych wniosków, nie ma żadnego raportu, nie ma nawet żadnego komentarza. Nie przeszkodziło to jednak w tym, żeby zaledwie DWA (!!!) dni później odbyła się sesja rady miasta właśnie ws. strefy. Naprawdę, nawet już się nie kryją, że konsultacje mają gdzieś. I bardzo się cieszę, że mnie wtedy tam nie było, bo chyba zacząłbym rzucać krzesłami.
Ale po kolei:
- w Krakowie jedyne miejsce, gdzie występują zanieczyszczenia samochodowe przez NO2 ponad normę jest jedno – al. Krasińskiego,
- związane jest to z tym, że układ drogowy wtłacza ruch z połowy Krakowa w to miejsce, ponieważ nie ma innych realnych alternatyw przekroczenia Wisły,
- na dodatek to miejsce z obu stron jest zabudowane, więc wszystkie zanieczyszczenia kiszą się w tym wąskim korytarzu drogowym,
- pośrodku tego wszystkiego jest stacja pomiarowa, która pomimo tak bardzo niesprzyjających warunków notuje tylko umiarkowane zanieczyszczenia (rzędu max. 150% najniższej rocznej normy dla NO2),
- pomiary te są kompletnie niereprezentatywne dla Krakowa, wszystkie inne stacje notują zanieczyszczenia poniżej normy,
- jeszcze lepiej jest w kwestii pyłów PM2.5 i PM10 – te generują sporo co prawda diesle wcześniejsze niż EURO 5, ale i tak problemy z pyłami mamy tylko i wyłącznie w okresie grzewczym – tak naprawdę nigdy nie mieliśmy z tym znaczących problemów jeżeli chodzi o emisję samochodów,
- pomimo iż dane jasno wskazują, że nie ma realnie żadnych problemów z zanieczyszczeniami samochodowymi urzędnicy i aktywiści próbują przepchać SCT, która jest bardzo intruzywnym, kosztownym i nieskutecznym sposobem na walkę z zanieczyszczeniami,
- SCT w obecnej formie stawia maksymalne, dające się uzasadnić (chociaż z trudem) naukowo wymagania – EURO 3 dla benzyny i EURO 5 – powyżej korzyści z redukcji zanieczyszczeń są już minimalne,
- pomimo iż wyższych norm właściwie się nie da naukowo uzasadnić to radny Jakub Kosek domagał się EURO 5 dla benzyny i EURO 6 dla diesla – kompletny odlot,
- popis dał również radny Maślona (Kraków dla Mieszkańców), który domagał się „bardziej rygorystycznych zapisów” oraz radny Komarewicz (PL2050), który zapowiedział wprowadzenie wymogu aż EURO 6 dla diesla,
- popisał się również Jaśkowiec, który stwierdził, że „w Krakowie mamy do czynienia również ze smogiem fotochemicznym” (co za piramidalna bzdura, czasami naprawdę lepiej milczeć),
- całość domknął radny Kalita (PIS), który zapowiedział głosowanie za projektem – jak widać jeżeli chodzi o postawienie się przeciwko ludziom – w Krakowie panuje ponadpartyjna zgoda,
- SCT będzie obejmować cały Kraków, tak więc wybiegnie daleko poza obwodnicę,
- obejmie także połowę dojazdów do autostrady od strony zewnętrznej oraz drogi krajowe, więc nie będzie się dało nawet objechać Krakowa, bo chcąc wskoczyć na obwodnicę ludzie będą się pakować w strefę,
- to bardzo niebezpieczne – trudno wyobrazić sobie, żeby kilka milionów ludzi leciało po nalepki na szybę (wymóg konieczny, by wjechać w strefę) tylko dlatego, że raz na ruski rok chce objechać Kraków. Mandaty na wjazdach mogą się sypać lawinowo,,
- co gorsza, zablokowany zostanie dostęp do Park&Ride. Teraz już nawet samochodu nie będzie można zostawić na obrzeżach, żeby dojechać tramwajem,
- tak naprawdę taki obszar oznacza, że połowa strefy będzie obowiązywać na wsi i w lesie, bo to takie tereny stanowią ok. 50% obszaru administracyjnego Krakowa,,
- to jest absolutny skandal, że żaden z radnych tego nie zauważył. Mam nadzieję, że każdy kto do tego przyłoży rękę postawi jednocześnie na siebie krzyżyk,
- najgorsze kocopoły opowiadał jednak Franek, który stwierdził, że „wskutek wdrożenia drugiego etapu emisja tlenków azotu spadłaby o ok. 48 procent w porównaniu z 2019 rokiem, a pyłów – o ok. 82 procent”,,
- poziom bajdurzenia poza skalą, SCT w pełni wchodzi w 2026, od 2019 minie 7 lat (!!!), samochody z EURO 4 jeszcze popularne w 2019 będą wtedy na wymarciu,
- nie ma szans, żeby eliminując resztki pre-EURO5 spowodować tak drastyczne spadki. Franek jednak musi trzymać się porównań z 2019, bo inaczej okazałoby się, że SCT jest bezużyteczna,
- koniec końców nie ważne jednak czy wyeliminujemy 10%, 50% czy 100% zanieczyszczeń samochodowych, to nie ma finalnie żadnego znaczenia – zanieczyszczenia samochodowe są już teraz na tyle małe, że ich redukcje nie są w stanie wpłynąć znacząco na jakość powietrza,
- problem z jakością powietrza pozostaje niezmiennie ten sam – niska emisja z ogrzewania. I to jest praktycznie całość problemu, samochody są co najwyżej jego marginalną częścią,
- aktywiści i urzędnicy wolą się jednak skupiać na samochodach, bo to na wyeliminowaniu samochodów im zależy, a nie zanieczyszczeń z nich.
Komentarz
Jesteśmy gotowi postawić diagnozę, że osoby odpowiedzialne za tworzenie tej strefy – posiadają ograniczone zdolności intelektualne, czego konsekwencją jest kompletny techniczny dyletantyzm. Mieszkańcom Krakowa – którzy muszą wymienić 100 tys samochodów – proponujemy: wymianę urzędników na „nowszy model”, wyniesienie podatków z Krakowa.
Nie finansujcie bandy niekompetentnych ludzi, którzy Wasze pieniądze wykorzystują do szkodzenia Wam. Z pewnością, wyprowadzenie podatków od 100 tys osób będzie odczuwalne dla budżetu miasta.
StopkKorkom, Portal Warszawski