Na Sokratesa bez zmian, można by powiedzieć za klasykiem. Po dewastacji tej ulicy przez Ratusz i burmistrza Bielan, który wydał zgodę na ten pół legalny projekt, nie ma dnia aby Sokratesa stała. Byłoby to śmieszne gdyby nie było straszne. Darwiny inżynierii ruchu w osobach Puchalski, Dybalski i Olszewski za pieniądze mieszkańców zafundowali im niekończąca się korki. Wczoraj Sokratesa, dziś Kondratowicza jutro Marszałkowska, Jana Pawła i pozostałe ulice. Aby ułatwić bezkarność aktywu, chcą wprowadzić strefę 30 km/h na terenie niemalże całego miasta.
Budują przystanki bez zatok, aby przypadkiem ktoś nie pojechał szybciej od autobusu, zwężają ulice aby udowodnić, że rowerem szybciej. Eksperymentują na żywej tkance miasta i na siłę chcą udowodnić, że Warszawa może być jak w New Yorku. Tyle tylko, że tam działa komunikacja miejska a u nas nie. Już niedługo podwyżka biletów, choć również i wybory. Oni boją się spadku w sondażach dlatego z nimi czekają, ale już zaraz po wyborach, zostaną uchwalone nowe ceny biletów.
Czy musimy się na to godzić na takie działania? Mamy wybór, mamy wybory.
Portal Warszawski