O krakowskiej firmie Via Vistula, która jest powiązana z tzw. „aktywem” już pisaliśmy. Tak samo jak o tym, że we wrześniu 2021 roku rowerowy „aktyw” organizował natężenia ruchu, które miały być argumentem za budową większej ilości ścieżek rowerowych. Pisaliśmy również o tym, że twarzą tej akcji był niejaki Krzysztof Gubański. Teraz w tzw. konsultacjach społecznych zaangażowana warszawa patologia – Marek Smyk i Jolanta Saratowicz – symbol obsesji, nienawiści, prostactwa i kłamstwa – creme de la creme warszawskich „aktywistów”.
Gubański
Teraz wiecie, że w Warszawie nikt nam tego sam z siebie nie zaproponuje, więc lepiej wróćmy z duchowej emigracji i weźmy się do pracy. Kiedy wypracowany w Warszawie dialog społeczny jest kwestionowany przez politykę na szczeblu krajowym, można zawalczyć: wyjąć „radykalne” projekty z zamrażarek i pokazać mieszkańcom, jak można skokowo poprawić ich jakość życia. I to już od dawna nie jest żadna lewicowa rewolucja miejska – to jest czysta biopolityka, czyli zarządzanie populacjami tak, żeby żyły dłużej, pracowały wydajniej i jeszcze były zadowolone. Miasta na świecie kupują taką politykę mobilności, bo aspirując do statusu metropolii, muszą konkurować między sobą także poziomem życia. Dokładnie to pokazał nam wykład Peñalosy – Krzysztof Gubański.
Gubański to pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, oraz, co już niepokoi, pracownik Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, i urzędnik miejski.
Rowery powinny być kierunkiem rozwoju mobilności z prostego powodu. W centrach miast mamy coraz większy problem z deficytem miejsca. Nie mieszczą nam się tam wszystkie samochody, nie ma miejsc parkingowych, mamy za to korki. Natomiast transport publiczny w zależności od miasta bywa w różnej kondycji, często jest on zbyt obciążony lub kursuje zbyt rzadko.
Przestrzeń w miastach jest ograniczona i nie da się jej równo podzielić pomiędzy wszystkie pojazdy. Dodatkowo nie wszystkie z nich wykorzystują przestrzeń tak samo efektywnie. Mówię tu o ilości zajmowanej przestrzeni w metrach kwadratowych na liczbę przewiezionych osób. Komunikacja miejska czy rowery wypadają oczywiście w takim zestawieniu dużo lepiej niż samochody.
Kiedy pokażemy małemu dziecku dwa rzędy monet o tej samej liczebności, ale jeden rząd rozstawimy szerzej, to dziecko powie, że w tym szerszym jest więcej monet. Podobny błąd poznawczy popełniamy myśląc, że skoro samochody zabierają więcej miejsca, to przewożą więcej osób. Chodzi o to, by „ścieśnić” monety, nie uszczuplając ich.
(za; zielona.interia.pl/korbanarower)
Smyk blokujący przejazdy
Most Poniatowskiego to takie miejsce, w którym w godzinach obowiązywania buspasa (od poniedziałku do piątku w godz. 7:00-9:00 i 17:00-19:00) można się poruszać jedynie lewym pasem. Prawy zarezerwowany jest wówczas dla autobusów i taksówek. Kierowcy dość często wydają się tego nie rozumieć – może warto, aby poszli na jakieś kursy, dzięki którym nauczyliby się prawidłowo poruszać po mieście? Trąbienie na przepisowo jadącego rowerzystę i wymachiwanie kończynami górnymi z pianą na pysku nie są zachowaniami godnymi cywilizowanych ludzi. Zarząd Dróg Miejskich już prawie dwa lata temu obiecywał jakoś ten problem rozwiązać, na przykład przenosząc buspas na lewy pas, ale na obietnicach się skończyło. Dochodzą mnie słuchy, że w tym roku również (jak od 4 już lat) odbędzie się poranny przejazd do pracy przez most. Tegoroczna impreza odbędzie się w poniedziałek 19 września, w godzinach porannych, czyli pewnie między 7:30 a 9:00.

To doborowe towarzystwo, które bawi się od lat w szeryfów i inżynierów społecznych to zwykła patologia. Jak nie Wojciech Galeński, tytłający się psimi odchodami i smarujący nimi samochody, obecnie skazany przez sąd, to mamy właśnie niejakiego Marka Smyka czy Sratowicz. Duet podstarzałych fanatyków rowerowych, którzy korzystają z okazji aby agitować na rzecz nieuczciwej z zasady idei budowy ścieżek rowerowych. Ani Smyk, ani Saratowicz nie są mieszkańcami Mokotowa, ale ciężko agitują by tu na Mokotowie powstały.
Via Vistula (o której jeszcze pisać będziemy), Gubański, Smyk, Saratowicz i w tym wszystkich Burmistrz Mokotowa i tzw. Konsultacje Społeczne, które stały się zwykłą parodią i de facto „aktywistycznym” narzędziem propagandy. O powiązaniach między nimi będziemy jeszcze pisać!
Czy to wszystko nie jest chore?
O nich więcej tu:
Rowery zmienią świat, a ty raz na 3 lata będziesz latać samolotem – oto plan inżynierii społecznej!
[WAŻNA LEKTURA] „Stop cham Warszawa” czy stop chamowi, który za tym stoi?
Portal Warszawski