Co z tymi jesiennymi liśćmi? Większość tego o czym czytam o liściach skupia się na siedliskowej roli opadłych liści (np mieszkają tam jeże). No i to też prawda.Moja, a przez to nasza wspólna żoliborska przygoda z liśćmi zaczęła się jednak w 2018 roku gdy podczas okropnych letnich upałów i suszy krzewy(!) w Parku Żeromskiego zaczęły tracić turgor (stopień uwodnienia liści, jak jest mały to rośliny są „klapnięte”) a ich podlewanie nie miało już sensu bo nic nie dawało – pisze właściciel profilu Zielony Żoliborz.
Dzięki liściom mały deszcz umożliwia dostęp do wody roślinom przez 1-2 tyg w zależności od pogody
Przeanalizowałem wówczas możliwości, które przysługują na podstawie umowy utrzymaniowej obiektu, potencjału samego parku oraz proprzyrodniczego podejścia Zarząd Zieleni Warszawy. Tak zacząłem wykorzystywać dostępny i darmowy towar- liście-aby ściółkować nim krzewy i byliny. Pisałem o tym wielokrotnie ale gruba warstwa liści utrzymuje wilgoć bo ogranicza parowanie i spowalnia przesiąkanie. Dzięki liściom mały deszcz umożliwia dostęp do wody roślinom przez 1-2 tyg w zależności od pogody. Dlatego w parku liście traktowane są jako dobro, towar sezonowy, który należy zagospodarować i zmagazynować na trudny suchy letni okres. Aby trzymać liście w ryzach dostawiliśmy niskie wiklinowe płotki. To produkt typowy i powszechnie dostępny. Ich liczba jest corocznie zwiększana. Jeśli zostanie trochę pieniędzy na koniec umowy wówczas kupujemy kolejne metry płotków oraz podmieniamy te zużyte. Szacuję, że dzięki tym opłotkowanym strefom na terenie parku zostaje ok 35-45% liści. A robimy to tak, że liście ze stref grabionych przerzucane są za płotki- do stref niegrabionych. Dopiero po wypełnieniu tych miejsc reszta jest grabiona i wywożona.
Na jesieni warstwa jest gruba a w okolicach sierpnia nie ma po niej już śladu. Przez liście bez problemu przebijają się byliny. Fakt, trzeba te miejsca pielić. Podlewanie jest drogie a dzięki liściom optymalizujemy wydatki- podlewamy mniej i jest taniej.
Dla mnie liście to woda
Oczywiście jeże też je lubią. Dzięki obserwacji i zgłoszeniu p. Joanny płotki, które na początku były ciągłe dostały przejścia i teraz zwierzęta mogą swobodnie przez nie przechodzić. Tup Tup Tup. Piszę o tym dlatego, że:
– z jednej strony fajnie abyście wiedzieli o co chodzi w parku,
– z drugiej pokazuję rozwiązanie, które w łatwy sposób możecie stosować we własnych ogródkach,
– jeśli można z powodzeniem robić takie rzeczy w parku objętym ochroną konserwatorską, w środku Warszawy, w obiekcie małym, intensywnie użytkowanym i bardzo „skompresowanym” to można także to robić w innych miejscach.
za; Zielony Żoliborz
Portal Warszawski