Od lat piszemy, że tak zwane elektryki to ekonomiczna porażka, i nie ma nic wspólnego z ekologią. Właśnie na łamach AutoŚwiat czytamy, że miast nie stać na zelektryfikowany transport.
Porównanie
Sprawdziliśmy, ile „palą” różne pojazdy i dlaczego niektórzy przewoźnicy ograniczają korzystanie z taboru zasilanego energią elektryczną. Ile można było w przeszłości zaoszczędzić, jeżdżąc na prądzie, a ile można oszczędzić dziś, pozostawiając najnowocześniejsze pojazdy w garażu?
- Elektryczny samochód osobowy, w zależności od modelu, wielkości i warunków jazdy, zużywa od ok. 15 do ok. 30 kWh prądu na 100 km,
- Zużycie energii elektrycznej przez autobus miejski jest kilku-kilkunastokrotnie większe niż w przypadku auta osobowego,
- Prąd niezbędny do zasilania publicznych środków transportu w wielu miastach wciąż kosztuje mniej niż olej napędowy zużywany przez autobusy z silnikami Diesla. Po podwyżkach cen energii elektrycznej jazda na prądzie przestaje się jednak opłacać.
Mały samochód elektryczny w ruchu miejskim zużywa ok. 15 kWh energii na 100 km. Jeśli ładujemy go w domu i za jedną kilowatogodzinę prądu, wraz z wszystkimi opłatami uwzględnionymi na rachunku, płacimy 0,70 zł, koszt przejazdu 100 km to mniej niż 11 zł. Wychodzi mniej niż 2 litry benzyny na 100 km, a jeśli część prądu sami produkujemy ze słońca, wychodzi jeszcze taniej! Rachunek robi się nieco mniej korzystny, gdy auto ładujemy w mieście, płacąc 2-2,5 zł za 1 kWh. Wówczas koszt przejazdu 100 km to 30-38 zł – to równowartość 4,7-6 l benzyny na 100 km.
Nieco większe auto elektryczne zużywa 20 kWh/100 km, a 8-osobowy minibus – średnio nawet 28-30 kWh/100 km. Ta wyższa wartość dotyczy także mniejszych aut w trudnych warunkach eksploatacji – gdy na zewnątrz jest zimno i bez umiaru korzystamy z ogrzewania elektrycznego. Przy zużyciu prądu na poziomie 30 kWh/100 km, koszt koszt przejechania „setki”, to od 21 zł (licząc prąd po aktualnych cenach „domowych”), 60 zł (prąd z przydrożnej ładowarki po 2 zł za 1 kWh), aż do 75 zł (prąd po 2,50 zł za 1 kWh). Za 75 zł kupimy ponad 10 litrów oleju napędowego albo prawie 12 litrów benzyny. Na tym poziomie zużycia i cen energii jazda na prądzie przestaje się opłacać.
Komentarz
W związku z tym, że w Polsce pozyskuje się energię elektryczną głównie z węgla (70%) i gazu (10%) to trudno na obecną chwilę mówić o ekologii, po prostu źródło dymienia jest przesunięte w inne miejsce. Do tego należy doliczyć bardzo kosztowne miejsca ładowania akumulatorów w autobusach na pętlach i zajezdniach. Czy nas na to stać? Czy ktokolwiek wykonał rachunek ekonomiczny przed wprowadzeniem elektrycznych autobusów. Ale wiadomo, że dziś się to nie spina i należy głębiej sięgnąć do kieszeni mieszkańców miasta i osób które nie mieszkają w Warszawie a jedynie w tym mieście pracują. Warto zadać sobie pytanie czy na obecną chwilę przy takim wzroście ceny energii elektrycznej koszt korzystania z autobusów elektrycznych stanie się nieuzasadniony ekonomicznie?
Autobusy elektryczne są dużo droższe w eksploatacji od autobusów spalinowych. Ale okazuje się, że za fanaberie aktywistów mieszkańcy będą musieli dopłacić jeszcze więcej po nowym roku gdy opłaty za energię elektryczną ponownie wzrośnie.
Nasz artykuł sprzed miesiąca
[ANALIZA] Elektryki to kolejna ekonomiczna porażka warszawskiego ratusza, która nas uderzy po kieszeni
Portal Warszawski