[TYLKO U NAS] Czy brak wymogów doprowadzi do zawalenia się kładki?
Już pisaliśmy wielokrotnie, że kładka nad Wisłą na wysokości ul. Karowej i ul. Okrzei to niepotrzebna inwestycja, która najprawdopodobniej służy podobnie jak Most Świętokrzyski – zaspokojeniu potrzeb dewelopera, a nie większości mieszkańców Warszawy. Jest to marnotrawienie NASZYCH PIENIĘDZY – ciężko pracujących PODATNIKÓW – na pomnik Trzaskowskiego. Wydatkowanie środków w sposób nieodpowiedzialny i nieracjonalny, bo za takie pieniądze można zrobić wiele dobrego.
Kładka jest zaprojektowana niezgodnie z przepisami
Abstrahując od powyższego, kładka jest zaprojektowana niezgodnie z przepisami, niezgodnie z wymaganiami określonymi w umowie oraz w sposób budzący wątpliwości, czy projektant, rzekomo wyłoniony w postępowaniu konkursowym, nie był od początku nakreślony jako ten, który ma tworzyć dokumentację projektową..
Zaprojektowana konstrukcja kładki nie spełnia wymogu określonego w § 147 ust 3 pkt 4 Rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 maja 2000 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie (Dz. U. nr 63 poz 735 z pózn. zm.).
Przepisy określają stany graniczne nośności i stany graniczne użytkowalności, które to muszą spełniać konstrukcje każdych nowoprojektowanych obiektów inżynierskich, chyba że wydane jest w tym zakresie odstępstwo od przepisu. Przepis mówi o tym, że stan graniczny użytkowalności uważa się za przekroczony, jeśli w konstrukcji wystąpią drgania własne o częstotliwości mniejszej niż 3 Hz.
Kładka nie spełnia tego wymogu i może mieć to wpływ na komfort użytkowania tj. podczas przechodzenia kładką możemy odczuwać niepewność, poczucie dyskomfortu, zaburzeń równowagi i związane z tym zaburzenia koordynacji ruchowej, zwiększenie czasu reakcji, itp. – coś w stylu Millenium Bridge przed naprawami: https://www.youtube.com/watch?v=eAXVa__XWZ8
To może doprowadzić do zawalenia się konstrukcji
Ale to nie wszystko. W skrajnych przypadkach, niespełnienie wymogu dotyczącego drgań może doprowadzić do zawalenia się konstrukcji. Przykładem może być mostu w Tacoma, który dnia 7 listopada 1940 r zawalił się po ok 4 miesiącach użytkowania. Jako przyczynę podano m.in. zbieżność częstości drgań własnych konstrukcji i pylonów.
Dlatego drgania są tak piekielnie ważne dla konstrukcji – zwłaszcza dla tych wiotkich, smukłych, tych projektowanych na małe obciążenie. Przy obiektach Kolejowych i drogowych znaczącym czynnikiem wpływającym na kształt konstrukcji mają obciążenia. Spełnione stany graniczne nośności tj. zaprojektowanie przekrojów konstrukcji tak, by przeniosły obciążenie taborem kolejowym lub samochodowym, dają w większości przypadków konstrukcję, która spełnia również stany graniczne użytkowalności. W konstrukcjach przeznaczonych dla pieszych obciążenia są o tyle mniejsze, że w większości przypadków po obliczeniu stanów granicznych użytkowalności konieczne jest zwiększenie przekrojów konstrukcyjnych, zmiany podparć itp. i ponowne wykonanie obliczeń. Dodatkowo, jeśli mamy do czynienia z konstrukcją stalową jej ciężar również jest mniejszy w stosunku do konstrukcji betonowych, a to potęguje problem ze spełnieniem stanów granicznych użytkowania w tym ograniczeń w zakresie drgań konstrukcji.
Brak dokumentów
Wystąpiliśmy do Zarządu Dróg Miejskich o udostępnienie dokumentacji projektowej, umowy z projektantem, o udostępnienie protokołów odbioru, a na końcu – dwukrotnie – o udostępnienie wszelkich dokumentów, notatek itp. dotyczących drgań własnych konstrukcji.
Za pierwszym razem otrzymaliśmy informację, iż podstawą odbioru dokumentacji była decyzji nr 15/ŚRD/PRN/2021, zatwierdzająca projekt budowlany oraz udzielająca pozwolenia na budowę. Za drugim razem ponownie podano, że podstawą odbioru dokumentacji była wspomniana decyzja.
Dodatkowo Pani Karolina Gałecka w piśmie stwierdziła cyt.:
„Twierdzenie Wnioskodawcy jest błędne, że obiekt objęty Przedmiotem Umowy musi spełniać wymóg Rozporządzenia Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej z 30 maja 2000 r w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie (Dz. U. 2000 nr 63 poz. 735 z późn. Zm.) wskazany w § 147 ust 3 pkt 4 Dz.U.2000 nr 63 poz. 735.(…)”
Serio!? Kładka nie musi spełniać wymogów określonych w Rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 maja 2000 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie, ponieważ Pani Karolina Gałecka tak zdecydowała?!
A jak jest w rzeczywistości?
Zgodnie z § 2 ust 1 Dz. U z 2000 r nr 63 poz 735 „Przepisy rozporządzenia stosuje się przy projektowaniu, budowie oraz przebudowie obiektów inżynierskich i związanych z nimi urządzeń budowlanych, a także przy projektowaniu i budowie urządzeń obcych, sytuowanych na obiektach inżynierskich.” UPS!!! Kładka jest przecież obiektem inżynierskim.
Projekt opracowany przez Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o. nie jest zgodny z wymaganiami określonymi w umowie nr DPZ/164/W/14/17. W umowie wskazano, iż szczegółowe wymagania dla konstrukcji kładki określono w opisie przedmiotu zamówienia, który to stanowi integralną część umowy.
W Opisie Przedmiotu Zamówienia Zamawiający jasno wskazał, iż „Dokumentacja projektowa oraz zawarte w niej rozwiązania winny spełniać obowiązujące przepisy prawne w szczególności: (…)Rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 maja 2000r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie (Dz. U. nr. 63. poz. 735 z 2000r. z poźn. zm.)”
Ponadto Zamawiający podkreślił w Opisie Przedmiotu Zamówienia, iż cyt: ” Kładka musi być zaprojektowana w sposób zapewniający spełnienie nie tylko stanów granicznych nośności ale również stanu granicznego użytkowalności tj. ugięcia i częstotliwości drgań własnych (tzw. Kryteria komfortu użytkowania).”
Niespełnienie wymogu przez konstrukcję przedmiotowej kładki określonego w § 147 ust 3 pkt 4 Rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 maja 2000 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie (Dz. U. nr 63 poz 735 z pózn. zm.) nie tylko jest zaprojektowaniem obiektu niezgodnie z przepisami ale i wykonanie przedmiotu zamówienia niezgodnie z umową.
Projekt wykonany niezgodnie z umową został przez Zarząd Dróg Miejskich odebrany bez uwag, a firma Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o., zgodnie z informacją z protokołu końcowego odbioru prac, otrzymała 5 441 520,00 zł. Do tego należy doliczyć 100 tys. zł za wygraną w konkursie.
W odbiorze uczestniczyła m.in. Pani Anna Rosińska, o której braku kompetencji już pisaliśmy.
W konkursu obowiązywała nazwa : „Most dla Pieszych”, w umowie na opracowanie dokumentacji projektowej „Budowa kładki pieszo – rowerowej nad Wisłą”, a w pozwoleniu na budowę widnieje zapis „budowa drogi rowerowej wraz z kładką z dopuszczeniem ruchu pieszego(…)”. Przypadek?
Ale to nie koniec
Zajrzeliśmy do regulaminu konkursu, gdzie dla wszystkich uczestników postawiono jasny i jednobrzmiący wymóg: „Muszą być spełnione wymagania odnośnie stanu granicznego użytkowalności tj. ugięcia i częstotliwości drgań własnych (tzw. kryteria komfortu użytkowania).
Można się tylko domyślać, że inni uczestnicy konkursu mając świadomość, iż wymogi co do spełnienia komfortu użytkowalności nie będą musiały ostatecznie być spełniane z całą pewnością wzięli by ten fakt pod uwagę przy projektowaniu i przedstawili inne prace projektowe.
W naszej ocenie dla transparentności powinno się rozwiązać umowę z firmą Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o. jako, że praca projektowa, jak się okazało nie spełnia postawionych w konkursie wymagań. Powinno być to potraktowane jako wada tkwiąca w przedmiocie umowy – wada wynikająca z przyczyn leżących po stronie wykonawcy – bo to projektant zaprojektował taką, a nie inną konstrukcję. Wszystkie świadczenia powinny być wzajemnie zwrócone tj wypłacone środki powinny wrócić do miasta a niezgodna z wymaganiami konkursowymi i umownymi dokumentacja do firmy Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o..
Następnie powinna być zawarta umowa z firmą, która zajęła drugie miejsce – bo przecież konkurs się odbył. W przypadku ponownego braku spełnienia wymogów konkursowych i określonych w postanowieniach umowy – ponownie unieważnienie umowy i zawarcie umowy z firmą, która zajęła trzecie miejsce. W przypadku kolejnego razu, niespełnienia przez projekt wymogów – unieważnienie całego postępowania konkursowego.
Czy jakby to nie była firma Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o. to też by odebrano projekt niespełniający warunków rozporządzenia, umowy i konkursu?
Podsumowując
Już na etapie konkursu zaznaczono konieczność spełnienia wymogu dotyczącego komfortu użytkowania podkreślając wymogi dotyczące drgań konstrukcji. Zapewnienie spełnienia kryterium komfortu użytkowania determinuje w większości przypadków kształt kładki. W konkursie zwycięża firma Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o., z którą zawarto umowę. W umowie wskazano ponownie, że kładka ma być zaprojektowana w zgodzie z przepisami określonymi w Rozporządzeniu Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 maja 2000 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie (Dz. U. nr 63 poz 735 z pózn. zm.) oraz zaznaczono, że muszą być spełnione wymogi dotyczące stanów granicznych użytkowalności w tym w zakresie drgań konstrukcji. Firma Schuhessler-Plan Inżynierzy Sp. Z o.o. opracowała dokumentację projektową kładki niespełniającej wymogu kładki określonego w § 147 ust 3 pkt 4 ww. Rozporządzenia, a tym samym wykonała dzieło niezgodnie z warunkami określonymi w umowie oraz wymogami regulaminu konkursowego.
Zarząd Dróg Miejskich odebrał przedmiot umowy nr DPZ/164/W/14/17 niezgodny z jej warunkami, co jest jawnym naruszeniem konkurencyjności, a przede wszystkim naruszeniem prawa zamówień publicznych. Zgodnie z Prawem Zamówień Publicznych nie można odebrać przedmiotu zamówienia niespełniającego postawionych wymogów.
Pewnie skończy się na doprojektowywaniu – już po wykonaniu kładki – tłumików drgań, które ani nie są tanie ani nie są proste i mało kosztowne w eksploatacji. I kolejny raz będziemy łożyć na bubel miejskich aktywistów rowerowych.
W normalnym kraju, wszystkie media by już o tym pisały, a w ZDM siedziałaby dawno Prokuratura, ale żyjemy w nienormalnym kraju.