Przyrodnicy przeciwni parkowi na Golędzinowie. Ale sprzeciw Glusman to kabaret
Tworzymy Park Naturalny Golędzinów! Pojawiło się wiele wątpliwości, czy tworzenie parku na tym terenie ma sens. Wyjaśniamy – nie będzie to typowy miejski park. Naturalny Park, tak jak inne tego typu tereny w całej Polsce, ma służyć ochronie przyrody. Chodzi o zmniejszanie presji, niekorzystnego wpływu miasta na ten teren. Tego procesu po prostu nie da się zatrzymać. Mieszkańcy chcą korzystać z bogatych przyrodniczo miejsc w Miasto Stołeczne Warszawa, a my chcemy im to umożliwić – z maksymalnym poszanowaniem przyrody – chwali się Zarząd Zieleni, który znów chce dokonać zniszczenia kolejnego zielonego raju, który sam w sobie powinien byc po prostu chroniony, a nie „rewitalizowany”.
„Wszystko z szacunkiem dla przyrody” – pisze prezydent. Przyroda nie potrzebuje szacunku tylko spokoju
Portal Warszawski jasno rozumie, że to kolejna fatalna ingerencja w naturę. Oddajmy głos Stanisławowi Łubieńskiemu (Dzika Ochota) , który jest przyrodnikiem warszawskim;
Miasto cały czas jęczy i stęka, że nie ma na nic pieniędzy. Skąd raptem ma forsę na robienie parków, tam gdzie od lat istnieje teren zieleni funkcjonujący w zasadzie jako park?Od 40 lat na wykup czekają bezcenne łąki i turzycowiska Zakola Wawerskiego, ale urzędnicy smutno zwieszają głowy, że to będzie bardzo drogie… Tam przesuńcie te piniążki kochani.Politycy wydają się uzależnieni od dźwięku przecinania wstęgi. To nie jest tworzenie parku, to jest wykorzystywanie terenu zielonego, do tego by z fanfarami nazwać go parkiem. Parków rozpaczliwie potrzebuje cała Warszawa, szczególnie szybko urbanizujące się dzielnice np. bliska, kolejowa Wola. Tymczasem kolejne tereny zieleni (nieuporządkowanej) znikają.
Wszystko z szacunkiem dla przyrody” – pisze prezydent. Przyroda nie potrzebuje szacunku tylko spokoju.
Lokalizacja inwestycji jest po prostu chybiona
Miesiąc temu, w miejscu, gdzie planowana jest inwestycja, nazywanym przez stołecznych ptasiarzy Międzymościem, podczas przyrodniczego spaceru Naturalnie Warszawa, poznałem Panią Joannę Angiel. Pani Joanna jest geografką, przyrodniczką, pracowniczką Uniwersytetu Warszawskiego, autorką mojej ukochanej książki o królowej polskich rzek – „Oblicza Wisły. Przewodnik warszawski dla tropicieli przyrody” (napisanej razem z Darkiem Bukacińskim) – pisze Paweł Pstrokoński (SGGW), znany i świetny ornitolog na swoim blogu.
„Ścieżki, kładki, przejścia, punkty widokowe”, zapewnia w swoim wpisie prezydent. Panie Prezydencie, Międzymoście wcale tego nie potrzebuje. Wszystko „odbędzie się z szacunkiem dla przyrody”, jeśli ten teren pozostanie takim jakim jest – dziką ostoją stołecznej różnorodności biologicznej. Przyroda sama zadba o ten teren. A środki z inwestycji możecie Państwo przeznaczyć, np. na wykup gruntów w rejonie Zakola Wawerskiego, gdzie od ponad 30 lat Warszawianki i Warszawiacy czekają na rezerwat przyrody chroniący tamtejsze bagniska.
Sprzeciw Glusman to kabaret jednak kabaret
Szkodliwy, głupi pomysł: 1. Zły dla przyrody 2. Sprzeczny z miejskimi dokumentami strategicznymi 3. Niezgodny z podstawowymi zasadami zarządzania miastem i miejską zielenią – brak konsultacji społecznych, marnotrawstwo środków publicznych – jest cała lista ważniejszych potrzeb w zieleni. Jednym słowem polityczna wrzuta obliczona na PR-owy sukces. Ale patrząc po reakcjach, mieszkańcy się połapali...komentuje Justyna Glusman, w 100% odpowiedzialna za zniszczenie cennej Dolinki Służewieckiej.
Komentarz
Apel przyrodników zrozumiały, szkoda że się nie włączyli w obronę Dolinki. Inicjatywa Zarządu Zieleni zła i haniebna ale głos Glusman, która się powołuje na pseudartykulik Stołecznej, napisany przez Wojtczuka (kolegi Osowskiego) jakoby warszawiacy mają być zadowoleni ze zniszczenia tego miejsca, dowodzi jej głębokiej schizofrenii. Ta kobieta nigdy nie powinna mieć do czynienia z biologicznymi ekosystemami.
W ustach kobiety niezgodny z podstawowymi zasadami zarządzania miastem i miejską zielenią – brak konsultacji społecznych, marnotrawstwo środków publicznych – jest cała lista ważniejszych potrzeb w zieleni. Jednym słowem polityczna wrzuta obliczona na PR-owy sukcesbrzmi jak ponury żart podpalacza domu, który po jego spaleniu, mówi że ostrzegał.
Jako ekonom niech się zajmie kasą, ale od oceniania innych w kwestii przyrody Glusman wara!
Poza tym, co nie jest tajemnicą, Glusman miała fatalną opinię w Zieleni Warszawskiej. Mówiono o niej krótko – nieuk! O jej cudowny Kamień (budynek na zdjęciu głównym) zabijają się ptaki, bo razem z niedouczonymi architektami zbudowała niebywałe łajno kosztujące nas miliony, które dla ptaków jest po prostu pułapką.
Nie tylko, nieuk ale jak widać fatalny ekonom!
A do Zarządu Zieleni apelujemy o zaniechaniu tej dewastacji.