Dwa dni temu, na twitterze i na profilu Jakuba Chełmińskiego pojawiły się zdjęcia z wylewanego syfu do kanału Bródnowskiego. Pan Chełmiński udostępnił je na twitterze. Przyjęte jest, że w artykułach udostępnia się linki z imieniem i nazwiskiem autora. Po kłamliwej i w sumie prostackiej „aferze” z rzekomą kradzieżą zdjęć można wyciągnąć wnioski. Wszystko to miało miejsce w maju tego roku.
Prawda
Prawdą jest, że pan Chełmiński udostępnił zdjęcia na twitterze, ja natomiast nie wiedziałem że jest to kolejny moralista z wybiórczej, tym bardziej że wszyscy wiedzą że GW z zasady kłamie, a jej czytelnicy prezentują dokładnie taki sam relatywizm moralny.
W dobrej wierze na twitterze zadałem pytanie gdzie są „aktywiści” i GW. Znając ich wybiórczy stosunek do faktów, to pytanie jest zasadne. Nie wiedziałem jednak, że Chełmiński jest redaktorem wybiórczej i autorem tych zdjęć. Na pewno nie ma mowy o żadnej kradzieży. Kiedy „redaktor” wywołał mnie do tablicy i z grubej rury odpalił, że GW pojechała na miejsce i zrobiła zdjęcia a ja je kradnę, nie wdając się w dyskusję, usunąłem cały artykuł. Uznałem, że tak będzie lepiej. Natychmiast odezwali się klakierzy, czyli czytelnicy wybiórczej i oczywiście patologiczny śmieszy „aktywista”, który okrasił swój post komentarzem (poniżej). To dyżurny hejter i oszust. Ten sam koleś uruchomił hejt na twitterze, kiedy zdemaskowaliśmy jako redakcja postępowanie Zboralskiego, pseudo znawcę od bezpieczeństwa drogowego – tu próbowali na naszym sponsorze wywrzeć presję, że rzekomo zły naczelny Portalu pisze straszne rzeczy.
Ale drugim razem Burdziński dokonał coś o wiele gorszego. Rozpowszechniał na swoim profilu, jak i całe to komusze towarzystwo, spreparowany wpis przez Daukszewicza z Dla Pragi, jako rzekomo żałowałem, że ktoś tam nie leży w piachu. Jak widać swoje urojenia, i zachowania próbują przerzucić na innych. Była afera, która skończyła się porażką Daukszewicza (ten który straszył dziennikarzy mordobiciem), Mencwela i lewactwa, bo każdy normalny człowiek wie, że poziom ich wiarygodności równy jest rynsztokowi.

Kłamstwo i co z tego wynika
W przeciwieństwie do tych śmiesznych „redaktorów” z wybiórczej, czyli Osowskiego, Witczuka czy jak mu tam, Chełmeckiego – umiem, i my jako redakcja umiemy, przyznać się do błędów. Ostatnio na łamach wybiórczej, mądrością błysnęła dziennikarka, która w sposób całkowicie kłamliwy przedstawiała prawa chemiczne. Chciała w te sposób udowodnić, że należy likwidować w Warszawie ruch samochodów. Opierała się przy tym na bredniach „aktywistów” z Warszawy bez Smogu, którzy przewracają świat nauki do góry nogami. Ich obsesje, urojenia, poważna niewiedza, ale i nienawiść do świata, staje się bazą dla „redaktorów” z wybiórczej.
Kwestia niby błaha, ale pan redaktor wybiórczej użył armaty pisząc o kradzieży.
W ustach człowieka pracującego w wybiórczej sam ten zarzut jest komiczny. Te słowa pisze człowiek, który pracuje w redakcji z Osowskim wyzywającym ludzi od idiotów, którzy mają przyspawane dupy do foteli samochodowych (tak tak – to jego słowa) lub od ciemnogrodu. Tak w wybiórczej piszą o tych wszystkich, którzy nie godzą się na lewacki terrror, gdzie pierwsze skrzypce grają Buciak, Smyk, Mencwel (z którego nota bene chcieli zrobić bohatera prześladowanego przez rząd). Z patologicznej komunistycznej organizacji Dla Pragi, i ich wywodów o drogach, robią znawców. Takich przykładów jest masa.
Sam fakt, że wybiórcza stoi po stronie kłamców, zwykłych oszustów, agresorów z ruchów miejskich i przede wszystkim ZDM-u, Olszewskiego, którzy stworzyli quasi mafijny układ, który rzeczywiście OKRADA mieszkańców Warszawy, w ustach śmiesznego „redaktorka” byłby błahy, gdyby nie to, że od 30 lat deformują ludzkie dusze, serca, etykę i moralność.
A panu Burdzińskiemu, żałosnemu donosicielowi, który zapewne chce zaistnieć (co jest typowe dla brzydkich fizycznie i duchowo ludzi), żeby ochłonął. Bo tego, że brał udział w zorganizowanym cyberprzestępstwie przeciwko mojej osobie, razem z wicprezydentem Warszawy Olszewskim, w sądzie nie wybroni. Sprawa zresztą jest już od dwóch miesięcy w toku.
A „redaktorkom” z wybiórczej gratulujemy towarzystwa…swój ciągnie do swojego.
„Redaktor” wybiórczej zrobił aferę i wynika z niej, że wybiórcza ma największe poważanie wśród zaburzonych jednostek, moralnego rynsztoku i życiowych przegrywów, którzy swoją mentalną i fizyczną brzydotą próbują niszczyć komuś opinię. I niech do Was w końcu dotrze, że miliony Polaków po ludzku Was nie znosi, bo kiedyś będąc poważnym tytułem, staliście się tytułem dla czerwonej patologii, pseudointeligencji, która terroryzuje nasze miasto, jak i ludzi chcących żyć po swojemu. No bo jak można wspierać ludzi, którzy donoszą, wyzywają ludzi od morderców i łamią prawo? Widać można!
Swój terror wprowadzajcie na Czerskiej. Razem z towarzyszami.
zdj. wikiepdia
Daniel, Naczelny