Patoaktywiści, szczególnie ci rowerowi, są niestety wciąż bardzo czynni. Ich ulubionym zajęciem jest donoszenie na źle parkujące samochody, nie dociera do nich, że winne tej sytuacji jest złe zarządzanie miejską infrastrukturą. W Warszawie najbardziej aktywny jest Stop Cham Warszawa – facet chwalił się, że w ciągu jednego dnia doniósł na 100 kierowców.
Przykład z Wrocławia
Jak możemy przeczytać w Auto Świat (link poniżej) oraz na tweeterze Straż Miejska nakłada więcej kar na zgłaszających niż na kierowców za złe parkowanie.

Pamiętajmy zanim zgłosimy że:
– Straż Miejska musi przesłuchać zgłaszająca osobę w charakterze świadka,
– świadek może także być zapraszany na sprawę sądową, gdy właściciel pojazdu się nie przyzna,
– można także być ewentualnie oskarżonym o składanie fałszywych oskarżeń.
Sytuacje karania świadków zgłaszają aktywiści z Wrocławia, Warszawy a także wielu innych miast.
Wierzymy głęboko, że warszawska Straż Miejska weźmie przykład z Wrocławia, i zacznie traktować donosicieli jak na to zasługują. (za; LDZ Zmotoryzowani Łodzianie).
ps. ponoć to był wpis na prima aprlilis, ale nie szkodzi nic na przeszkodzie by wszystko to wdrożyć w życie.
Warto przypomnieć o korzeniach tej patologii (i to nie jest prima aprilis)
Na zdjęciu głównym Marek Smyk, jeden z największych fanatyków rowerowych, członek Zielonego Mazowsza (tam gdzie Robert Buciak) – ostatnio chwalił, że doniósł w ciągu jednego dnia na 100 kierowców…
Warszawski „Stop Cham” inspiruje się organizacją wspieraną przez Putina??
Portal Warszawski