Konferencję Miasto Jest Nasze na temat demontażu Placu Wilsona prowadził m.in. „aktywista” Jakub Wysoczański. Co jego, i jego kolegów łączy z uzurpatorami, błędnie zwanymi aktywistami.
W środku Jacek Olechowski, syn Andrzeja współzałożyciela Platformy Obywatelskiej, kontaktu operacyjnego i TW o pseudonimach „Tener” i „Must”. Jacek Olechowski jest prywatnym inwestorem działającym na rynku technologii i mediów od 1996. Prezes i wiceprezes kilku dużych firm. Duże pieniądze. Z prawej Paweł hr. Tyszkiewicz-Łohojski, syn Mai hr. Komorowskiej, konsul (1991-96) w Los Angeles i Montrealu. Założyciel i Dyrektor Generalny Polonia Cup. Znów jak wyżej, prezes i członek rad nadzorczych wielu firm. Duże pieniądze.
Z lewej tyłem Jakub Wysoczański CFO w centrali Gemius Polska, wcześniej choćby Ernst & Young. Także duże pieniądze. Ale jednocześnie członek Miasto Jest Nasze. Są to informacje ogólnodostępne z netu.
Co tych ludzi łączy z socjologami, kulturoznawcami i filozofami z MJN?
Wydaje się że to są dwa różne światy. Tylko pozornie. Otóż właśnie widzimy jak pilnują by idea „centra miast wyłącznie dla najbogatszych” była sprawnie wdrażana. Demontaż Placu Wilsona ograniczy znacznie wielu mieszkańcom Bemowa i Bielan i ich możliwość bezpiecznego dojazdu do Centrum, gdzie pracują, wożą dzieci do szkoły, jeżdżą do rodziców, rodziny, urzędów etc.
Wysoczański dla Radia dla Ciebie:
– warszawiacy mają za dużo samochodów!
– strefy płatnego parkowania są doskonałe, tylko za tanie!
– uspokojenie ruchu uratuje świat!
I cieszy się, że platformiany ratusz wdraża eliminowanie z miast aut, jedynie jest niezadowolony z tempa.
Czyli w praktyce: poruszanie się po mieście prywatnym samochodem ma być zarezerwowane wyłącznie dla najbogatszych mieszkańców! Życie bez samochodu jest teoretycznie możliwe. Aktywista pewnie może ryzykować zarażanie się w komunikacji zbiorowej, nie potrzebuje dużych zakupów, nie martwi się o dzieci, odpoczywa na woonerfie, nie nad morzem, czy w górach, ale odpowiedzialny rodzic już nie. I dlatego aktywiści społecznie popierają takie teorie, bo nie ogarniają, że w drugiej kolejności to oni zostaną wyrugowani z Centrum czy z lepszych dzielnic.
Przesiedleni do nowych deweloperskich patobloków, gdzie będą żyć we wspólnocie chowu klatkowego, w gettcie złożonym z 3 ulic na krzyż.
To niestety my mamy ponieść koszt inwestycji ludzi z dużą kasą w nieruchomości i rozwiązania dla najbogatszych w Centrum.Zwykli ludzie, przy pomocy pożytecznych idiotów mają się usunąć z lepszych rejonów miasta, z jezdni…
Dlatego też do nas należy sprzeciw wobec odbierania nam naszego miasta, na którego utrzymanie płacimy od lat!
zdj. TVP Warszawa