22 lipca 1944 roku to koniec polskiej inteligencji. Tego dnia powstaje PKWN, moskiewska dominacja w Polsce

Zniknie z życia polskiego klasa ludzi, która od wieków już była nieszczęściem Polski. Znikną książęta, hrabiowie, magnaci, którzy doprowadzili do zguby szlachecką Rzeczpospolitą, (…) Zniknie jeden z głównych ośrodków faszyzmu i reakcji polskiej”. [Odezwa Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej, 1944 r.]. Dekret w praktyce oznaczał likwidację warstwy ziemiańskiej jako klasy społecznej i radykalną zmianę układu sił w polskiej wsi, ale równie ziemianie byli represjonowani z powodu swojej przynależności klasowej lub podejmowali próby działalności patriotycznej, co było traktowane jako wrogość wobec nowej władz. Dekret Bieruta był więc narzędziem radykalnej przebudowy ustroju społeczno-gospodarczego Polski, a dla ziemiaństwa oznaczał koniec ich dotychczasowego statusu i utratę majątków, co miało długotrwałe i negatywne skutki dla wielu rodzin i całych społeczności wiejskich. To również śmiertelny cios w polską duchowość, której Stalin i polscy komuniści bali się najbardziej.

Rys historyczny

Od chwili, gdy sytuacja na froncie wschodnim II wojny światowej zaczęła się zmieniać – wojska niemieckie ponosiły coraz większe porażki i wycofywały się przed nacierającą na Zachód Armią Czerwoną, ta zaś przekroczyła granice RP z 1939 r. – zarówno w kręgach Rządu RP na Uchodźstwie, jak i wśród polskich komunistów w ZSRS, zdawano sobie sprawę, że ważą się powojenne losy Polski. W tle trwającej wojny toczyła się bowiem zacięta walka polityczna o przyszły kształt państwa, zarówno terytorialny, jak i ustrojowy.

18 lipca 1944 r. na spotkaniu w Moskwie przedstawicieli Związku Patriotów Polskich (ZPP; ruchu politycznego komunistów polskich w ZSRS utworzonego przez Wandę Wasilewską) i Krajowej Rady Narodowej (KRN; samozwańczego parlamentu utworzonego na bazie PPR, uznającego się za „faktyczną reprezentację polityczną narodu polskiego, upoważnioną do występowania w imieniu narodu i kierowania jego losami do czasu wyzwolenia Polski spod okupacji” pod przewodnictwem Bolesława Bieruta) zapadła decyzja o przekazaniu KRN przez ZPP swoich struktur organizacyjnych i utworzeniu Delegatury KRN dla Terenów Wyzwolonych. Trzy dni później, 21 lipca 1944 r., także w Moskwie, Delegaturę przekształcono w Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) – uzurpatorski, sterowany z ZSRS rząd polskich komunistów, powstały w opozycji do legalnych: Rządu Polskiego na Uchodźstwie i Delegatury Rządu na Kraj. Nadana komitetowi nazwa sugerowała, że jest to organ samostanowienia Polaków, wyzwolenia narodu polskiego. Na czele PKWN stanął Edward Osóbka-Morawski, wiceprzewodniczącymi zostali Wanda Wasilewska i Andrzej Witos, resort obrony objął Michał Rola-Żymierski, a resort bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz. W świetle przyszłości Polski o wiele ważniejsze było jednak nie to, co manifest poruszał, a to, co pomijał. Wydźwięk ogólny manifestu kierował uwagę ku zyskom terytorialnym, które miały zostać osiągnięte kosztem Niemiec, jednak nie było w nim ani słowa o restytucji wschodnich granic Polski w kształcie z traktatu ryskiego. Zwiastunem, że ich ostateczny zarys będzie inny, było to stwierdzenie manifestu:

„Granica wschodnia (…) powinna być uregulowana zgodnie z zasadą: ziemie polskie – Polsce, ziemie ukraińskie, białoruskie i litewskie – Radzieckiej Ukrainie, Białorusi i Litwie”.

Manifest dawał więc do zrozumienia, że nowe granice Polski będą ustalone na zasadzie etnicznej, a nie wcześniejszej przynależności państwowej; nie wspominał też o niepodległości Polski. Już od samego początku działalności PKWN ujawniła się jego skrajnie antypolska, niepatriotyczna istota, tj. reprezentowania interesów Sowietów w Polsce i podporządkowania im podejmowanych decyzji. 26 lipca 1944 r. przedstawiciele PKWN podpisali z rządem sowieckim umowę, która oddawała decyzyjność w strefie działań wojennych na terytorium Polski naczelnemu wodzowi wojsk sowieckich, Józefowi Stalinowi.

22 lipca 1944 r. radio moskiewskie wraz z komunikatem o powstaniu PKWN ogłosiło „Manifest PKWN do narodu polskiego”. Wzywał on Polaków do współpracy z Armią Czerwoną Dotychczasowa agresywna polityka Stalina wobec Polski dawała podstawy do obaw, że wykorzysta on przekroczenie przez Armię Czerwoną granic RP do zainstalowania w Polsce podporządkowanego sobie rządu. I faktycznie, w ZSRS trwały takie przygotowania.

Dekret o reformie rolnej

Dnia 6 września 1944 roku, podczas gdy trwało jeszcze Powstanie Warszawskie, a legalny rząd Rzeczypospolitej znajdował się w Londynie, PKWN samozwańczo wprowadził dekret o reformie rolnej, który zakończył ponad 800-letnią historię ziemiaństwa polskiego.

Z tytułu dekretu o reformie rolnej z 6 IX 1944 r., przejęto bez odszkodowania 3,49 mln ha należące do 9707 majątków ziemskich. Przejęcia miały często dramatyczny przebieg. Wypędzonym właścicielom zakazywano zbliżania się na 50 km do utraconego majątku, pod groźbą kary śmierci. Przejmowano także domy wraz z wyposażeniem – niejednokrotnie siedziby rodowe od stuleci związane z historią kraju. Nagromadzone przez pokolenia pamiątki i dzieła sztuki najczęściej padały ofiarą zorganizowanego szabrownictwa i wandalizmu.


Do dziś bardzo duża część polskiego społeczeństwa zmaga się z przeszłością swoich niepiśmiennych dziadków, którzy nagle stali się elitą. Cel PKWN był prosty. Wykorzenić rdzenną, polską inteligencję, szczególnie ziemiaństwo, i zastąpić je analfabetami ze Wschodu. Warszawa była traktowana tu priorytetowo. Dzieci tych analfabetów, już w ramach awansu społecznego, poszły do szkół, nawet na studia, i opanowały najwyższe stanowiska państwowe, aby drenować mózgi polskiego narodu. Dziś ich wnuki, prawnuki są największymi admiratorami „praw człowieka”, konstytucji, demokracji, Europy (jeszcze wczoraj Moskwy) praworządności, piszą bajki o polskim kompleksie matki Rosji, i co gorsza przez nich Polska jest chorym krajem. PKWN było zadanym zaplanowanym, śmiertelnym ciosem w najlepsze Tradycje Rzeczypospolitej. Nie uwolnimy się od tego przez kolejne pokolenia, bo lumpenploreatariat naprawdę uważa, że są elitę, i nigdy już z tego nie zrezygnują… mimo, że w głębi duszy wiedzą, że są nikim.


Rozparcelowano 1,2 mln ha (34%) pośród 387 tys. rodzin chłopskich, czyli mniej niż za czasów II RP (1,9 mln ha do 1939 r. za odszkodowaniem). Większość gruntów odebranych ziemianom nie została przekazana rolnikom, gdyż nie była objęta parcelacją. Powołano Państwowe Gospodarstwa Rolne. Chłopi nie otrzymali ziemi za darmo – musieli ją wykupić w ciągu 10-20 lat.

Reforma nie rozwiązała problemów wsi. Rozdrobnienie własności rolnej pozostaje faktem do dziś. Przeciętna wielkość gospodarstwa rolnego w Polsce to obecnie 10,65 ha (dane ARiMR za 2017 r). Reforma rolna PKWN przekazała średnio po ok. 3 ha na gospodarstwo.

„ [Reformę rolną] interpretowano jako akt sprawiedliwości dziejowej i zarazem sposób na likwidację głodu ziemi na polskiej wsi, czy nawet na radykalną poprawę struktury agrarnej polskiego rolnictwa. W rzeczywistości reforma przyczyniła się jedynie do radykalnej zmiany w jednym aspekcie – oznaczała mianowicie definitywny kres warstwy ziemiańskiej. Dla chłopów i całego rolnictwa oznaczała niewiele: już na początku sporą część zarekwirowanej „obszarnikom” ziemi przeznaczono na potrzeby gospodarki uspołecznionej (w 1950 r. było to już 2,2 mln ha), resztą obdzielono rzesze chętnych, ale też niechętnych (spora część chłopów nie chciała bowiem cudzej, a więc kradzionej własności; z kolei sporo byłych pracowników folwarcznych nie chciało stać się indywidualnymi rolnikami, zwłaszcza karłowatymi, no i nie miało żadnych doświadczeń, jak samodzielnie prowadzić gospodarstwo). W wyniku reformy w dalszym ciągu na polskiej wsi przeważały gospodarstwa małe (do 5 ha), niedające szans na utrzymanie rodziny ani modernizację (…), co więcej rozpoczęto w 1948 r. przymusową kolektywizację.

Oceniana z perspektywy dziesięcioleci reforma jawi się więc jako typowe połowiczne i skażone ideologią przedsięwzięcie, które nie poprowadziło polskiej wsi w żadnym konsekwentnie realizowanym kierunku

Nadawanie ziemi indywidualnym rolnikom miałoby sens, gdyby za tym szła polityka intensywnego wspierania indywidualnego rolnictwa, tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Chłopi musieli sami finansować funkcjonowanie swoich gospodarstw, dopłacając w dodatku do notorycznie deficytowych PGR-ów. A jeśli mimo to udawało się im wyjść na swoje, zaliczano ich do kategorii kułaków, prześladowano, tępiono i wsadzano do więzienia (skromnie licząc, jakieś 200 tys. odsiedziało za przedsiębiorczość i gospodarność).”

[Prof. Izabella Bukraba, socjolog wsi, Uniwersytet Warszawski, Polska Akademia Nauk w: „Ziemia dla chłopów”. Tygodnik Przegląd, listopad 2009]

za; Polskie Towarzystwo Ziemiańskie

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły