Polska przyjmuje ogromną liczbę uchodźców z Ukrainy. Wyborcza jednak zauważa: Polsko, robisz to źle!

Ciekawe, że w przypadku towarzystwa z granicy białoruskiej, mainstreamowi dziennikarze nie mieli takich problemów. Wtedy byli to uchodźcy, uchodźczynie i uchodźciątka, a tylko spróbowałbyś powiedzieć, że to przecież migranci ekonomiczni, żeby nie stwierdzić, że socjalni… rozdrapaliby Cię paznokciami, krzycząc z oburzeniem, że nie, to uchodźcy.

Co może pójść nie tak?

Nie można już grzać tematu, że bezduszni Polacy nie przyjmują uchodźców, bo nie dość, że przyjmują i nie dość, że w olbrzymich ilościach, to jeszcze nie do jakichś wątpliwej jakości „obozów dla uchodźców”, ale często pod własne dachy. Awantura z „rasizmem uchodźczym” też nie przejdzie. Próbowali, ale cała Europa już wie, że dramatyczna sytuacja na granicy polsko-białoruskiej to wynik gierki Putina i Łukaszenki i głupio tak dalej odgrywać rolę ich marionetki. No to spróbowali z poprawnością polityczną, czyli klasyczną cenzurą, jak można mówić, a jak nie. Zachodnia Europa, a zwłaszcza Wielką Brytania, stosuje już taki kij na swoich obywateli i u nich działa, więc czemu by nie spróbować? Co może pójść nie tak?

Ja też wątpię, żeby uchodźcy chcieliby być nazywani uchodźcami. Głównie dlatego, że oni prawdopodobnie w ogóle tymi uchodźcami nie chcą być. Pewnie woleliby wrócić do swojego życia sprzed wybuchu wojny, gdzie musieli zmagać się z rachunkami do opłacenia, irytującym szefem czy wrzeszczącymi dziećmi. Zamiast tego trafiają do Polski, zdając sobie sprawę, że opłaty za czynsz pewnie szybko nie dostaną, bo mieszkanie w gruzach; że nie wiadomo czy szef jeszcze kiedykolwiek ich czymś zdenerwuje, bo ostatni raz widzieli go, jak próbował uciekać, ale potem ziemią zatrzęsło, słychać było huk, a wszędzie wokół tylko gęsty dym, więc nie wiadomo, czy mu się udało; że dzieci, Boże, jak dobrze, że udało się uratować dzieci, już nigdy nie będziemy się na nie złościć, bo są za głośne, właściwie chcielibyśmy, żeby teraz trochę pokrzyczały, pobiegały, pobawiły się, a nie patrzyły po prostu przed siebie i tylko co jakiś czas pytały, gdzie jest tata.


 

 


Podejrzewam, że takie myśli kłębią im się po głowach, a nie zastanawiają się nad tym, czy na pewno chcą być nazywani uchodźcami, bo to może nieładnie brzmi. Wiem na pewno, że obecnie, kiedy w Polsce, dzięki Bogu, jest pokój na pewno nie chciałabym być nazywana „psycholożką”, ale w przypadku wojny raczej miałabym gdzieś, czy ktoś nazwie mnie „psycholożką”, „żołnierką” czy „uchodźczynią”, bo jakkolwiek feminatywów nie lubię, tak miałabym głowę raczej zaprzątniętą czym innym. Na przykład: „Jak to przeżyć?”, „Gdzie jest Grzegorz?”, „Ciekawe, czy rodzice są bezpieczni?”.

Nie wiem, tak tylko myślę. Ale ja jeszcze nie skończyłam psychologii, a pani już jest „psycholożką”, więc na pewno wie lepiej, co myślą i czują ludzie, którzy porzucili swoje rodziny i dobytek, żeby ratować siebie i dzieci.

za; Nawiasem pisząc

Portal Warszawski

 

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły