Sprawa Gametek dobiega końca – wątek ZPR wciąż otwarty

8 stycznia w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia zapadła decyzja formalna, ale jej znaczenie wykracza daleko poza procesowe ramy. Po latach postępowania zamknięto przewód sądowy w sprawie Gametek. To nie była zwykła rozprawa kończąca proces. To było podsumowanie systemowego chaosu, w którym przez lata funkcjonował rynek gier hazardowych – chaosu, z którego jedni wyszli złamani, a inni zbudowali potężną pozycję rynkową. Wyrok zapadnie 19 stycznia. Dla oskarżonych to być może koniec wieloletniej batalii. Dla opinii publicznej moment, w którym coraz trudniej ignorować pytanie: kto w rzeczywistości był głównym beneficjentem tej historii? Bo choć na ławie oskarżonych nie zasiada dziś grupa ZPR, to jej obecność w tej sprawie – personalna, kapitałowa i historyczna – jest trudna do pominięcia.

Niejasne reguły, jasne interesy

Jednym z głównych wątków zamykającej rozprawy był chaos regulacyjny sprzed dwóch dekad. Ten fakt nie budzi dziś większych wątpliwości. Ale niejasność prawa nie oznacza samowolki, a luka regulacyjna nie jest zaproszeniem do budowania wielkoskalowego biznesu na granicy dopuszczalności. I właśnie w tym miejscu narracja procesu zaczyna przesuwać się z poziomu indywidualnych oskarżonych na poziom strukturalnych decyzji korporacyjnych.

Gametek nie był podmiotem przypadkowym. Przez lata funkcjonował w bezpośrednim otoczeniu Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych – grupy, która już wtedy odgrywała dominującą rolę na rynku hazardowym, a dziś kontroluje blisko 65% wartości rynku kasyn, posiadając niemal 40 z 51 możliwych koncesji. Podczas rozprawy wielokrotnie powracał argument, że państwo „samo nie wiedziało”, co jest legalne. Niestety w tym samym czasie, gdy urzędnicy błądzili w interpretacjach, najwięksi gracze potrafili odnaleźć się w tej niejednoznaczności.

Z dokumentów i zeznań wynika, że automaty były rejestrowane, plombowane i dopuszczane do obrotu. Ale jednocześnie skala działalności, liczba urządzeń i generowane przychody nie pozostawiają wątpliwości: nie mówimy o marginalnym eksperymencie prawnym, lecz o masowym modelu, funkcjonującym przez lata. To rodzi pytanie, które wprost nie pada na sali sądowej, ale coraz wyraźniej wybrzmiewa poza nią: czy brak jednoznacznych przepisów był wyłącznie problemem państwa – czy także wygodnym parasolem dla największych?

Gametek jako fragment większej układanki

Oskarżeni przekonywali, że działali w ramach praktyki administracyjnej i w oparciu o dostępne interpretacje. Sąd oceni, czy było to wystarczające. Jednak nawet potencjalne uniewinnienia nie zamkną zasadniczego wątku: Gametek mogł być elementem większego ekosystemu, w którym kapitał, know-how i decyzje strategiczne koncentrowały się w jednym miejscu – co widać nie tylko w relacjach osobowych i organizacyjnych, lecz także w wieloletnich sprawozdaniach finansowych, pokazujących skalę działalności i jej zakorzenienie w szerszym zapleczu grupy ZPR.

Nie sposób również pominąć faktu, że kilka tygodni przed zamknięciem przewodu sądowego w sprawie Gametek doszło do zasadniczej zmiany w strukturze właścicielskiej ZPR. Zbigniew Benbenek przekazał swoje udziały w spółce ZPR członkowi najbliższej rodziny – córce, Agacie Benbenek, która jednocześnie objęła funkcję przewodniczącej rady nadzorczej grupy.
Czasowy zbieg tej decyzji jest trudny do zignorowania. Po latach, w których ta sama osoba była beneficjentem rzeczywistym zarówno spółki stojącej w centrum postępowania karnego, jak i podmiotów dominujących dziś na rynku kasyn, następuje formalne odsunięcie jej od struktury właścicielskiej praktycznie równolegle z końcem jednego z najdłużej ciągnących się procesów hazardowych III RP.

Wyrok, który nie odpowie na wszystkie pytania

19 stycznia zapadnie wyrok w sprawie Gametek. Sąd rozstrzygnie odpowiedzialność konkretnych osób. Ale nie rozstrzygnie odpowiedzialności systemowej. W tym kontekście sprawa Gametek przestaje być wyłącznie procesem karnym dotyczącym wydarzeń sprzed lat. Staje się punktem odniesienia do pytania o standardy odpowiedzialności beneficjentów rzeczywistych, przejrzystość struktur właścicielskich oraz rolę państwa w nadzorze nad rynkiem o strategicznym znaczeniu fiskalnym.
Bo nawet jeśli uznać, że prawo było niejasne, jedno pozostaje bezsporne: w tym chaosie nie wszyscy byli równie zagubieni – niektórzy umacniali swoją dominację rynkową, która dziś budzi poważne pytania o genezę i granice dopuszczalności.
I właśnie dlatego, niezależnie od treści styczniowego wyroku, sprawa Gametek nie kończy się na tej sali sądowej. Dla wielu obserwatorów to dopiero moment, w którym światło zaczyna padać nie na wykonawców, lecz na architektów całego systemu.

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły