[LEKTURA OBOWIĄZKOWA] To jest miasto bez sensu, czyli dlaczego Witkacy wyjechałby z Łodzi po siedmiu dniach?

Zwinąłby się w milczeniu, z niesmakiem, nie zostawiając po sobie ani obrazu, ani tekstu, ani karykatury – tylko niewidzialny gest odrzucenia.  Dla człowieka tak wyczulonego na duchową degenerację społeczeństwa i jego nieuchronną uniformizację, dzisiejsza Łódź byłaby nie do zniesienia. Zredukowana do spektaklu, wyprana z sensu, kierowana przez władzę bez wizji – stała się symbolicznym wcieleniem wszystkiego, czego się obawiał – czytamy na stronie Conceptual Art Center.

Metafizyka zredukowana do eventu

Jego ucieczka nie byłaby kaprysem, ale aktem konceptualnym – performatywnym gestem artysty, który w milczeniu wyraża pogardę wobec świata, w którym nie ma już przestrzeni dla uczuć metafizycznych. Uczuć, które według Witkacego stanowiły istotę człowieczeństwa, bez których życie jest tylko biologicznym mechanizmem: „pracować, aby jeść, jeść – aby pracować”. Witkacy przewidział, że nadejdzie moment, w którym ludzie zadowolą się jedynie zaspokajaniem potrzeb życiowych. Wtedy przestaną odczuwać głód sensu, nie będą już potrzebowali filozofii, sztuki, ani nawet niepokoju. Zniknie „uczucie metafizyczne” – ten trudny do zdefiniowania, ale głęboko ludzki niepokój wobec istnienia.

Dziś w Łodzi ta wizja spełniła się całkowicie. To już nie dystopia – to codzienność. Mieszkańcy egzystują w rytmie wygodnych automatyzmów: praca, galeria handlowa, Netflix, burger z foodtrucka, szybki festiwal. Życie duchowe? Niepotrzebne. Sztuka została zastąpiona wydarzeniem, przeżycie – bodźcem.  Kiedyś Łódź była miejscem awangardy. Dziś jest tylko tłem do selfie. „Wydarzenia kulturalne” są coraz bardziej efekciarskie, ale coraz bardziej pozbawione treści. Nie służą kontemplacji, lecz statystyce. Kultura stała się formą zarządzania, a nie doświadczenia.

Szczególnie dotkliwa byłaby dla Witkacego festiwaloza – epidemia, która zmieniła sens kultury w wielu polskich miastach, ale w Łodzi przybrała rozmiar szczególny. Festiwal światła, pór roku, festiwal smaków, festiwal muralu, retro parada, koncert pośrodku remontu – wszystko kolorowe, głośne, rzekomo „dla ludzi”. Ale w rzeczywistości to symulacja kultury, rozrywka podszywająca się pod sztukę. Dla Witkacego byłoby to nie do zniesienia. On domagał się sztuki jako przeżycia granicznego, bolesnego i duchowego. A festiwaloza? To dekoracja. Iluzja życia. Masy karmione błyskotkami, z których nic nie wynika – poza zadowoleniem, że „coś się dzieje”. W tym mieście kultura nie jest już wyzwaniem – jest towarem. Kultura nie porusza, tylko zagłusza. Jakby celem życia było ciągłe bycie zajętym i rozbawionym – by nie mieć czasu na zadanie sobie jakiegokolwiek poważnego pytania.

Elity, które się sprzedały

Ale nawet ten ponury obraz byłby dla Witkacego znośniejszy, gdyby istniała elita – duchowa, intelektualna, artystyczna – która podjęłaby walkę o sens.  Tymczasem Łódź doświadczyła czegoś równie dramatycznego jak degradacja kultury: zaniku elit. Ich resztki – zmarginalizowane, zmęczone lub cyniczne – weszły w finansowe relacje z władzą, pozwalając się kupić, uciszyć, wciągnąć w system. Witkacy nazwałby to po imieniu: wspólnictwo w cywilizacyjnej zbrodni. To nie są już wolne duchy – to operatorzy grantów, konsultanci festiwali, jurorzy programów dotacyjnych. Milczą, gdy trzeba krzyczeć. Zajmują się formatowaniem przekazu, nie jego łamaniem. Zamiast kontestować – legitymizują. Ich obecność nie buduje odporności miasta – buduje PR władzy.

To nie jest elita. To jest dekoracja elity. Fałszywy ornament władzy, który ma stworzyć pozory pluralizmu i inteligentnej refleksji. W rzeczywistości – jej milczący, często świadomy, wspólnik. To miasto jest dziś zarządzane przez lokalną władzę bez wizji – wrażliwą na świecące neony, ale kompletnie obojętną na kulturę wyższą. To władza, która nie rozumie, czym jest miasto jako przestrzeń duchowa. Widzi w nim tylko „produkt turystyczny” i „potencjał inwestycyjny”.
Zamiast wspierać realną twórczość, wspiera się spektakl. Zamiast szukać sensu – celebruje się bezmyślność. Władze wolą pomalować kolejne schody na różowo niż dofinansować tych, którzy stawiają pytania. Wolą zabetonować kolejny plac niż stworzyć przestrzeń kontemplacji. Dla nich miasto to ciągła kampania promocyjna, nie miejsce spotkania ducha z rzeczywistością. A duch w tym mieście – jeśli kiedykolwiek był – został już dawno wygnany.

Miasto bez sensu

Dlatego trzeba to powiedzieć wprost: Łódź – w obecnym kształcie, przy obecnej władzy i z obecnym stanem elit – została całkowicie pozbawiona sensu. Jest pusta duchowo, niepokojąco sztuczna i coraz bardziej zmechanizowana. Można w niej mieszkać, można ją fotografować, można się w niej bawić – ale nie można już w niej naprawdę żyć. To miasto udaje, że ma kulturę, że ma tożsamość, że ma duszę. W rzeczywistości zostało odcięte od swoich źródeł: od awangardy, od niepokoju, od autentyczności. Zostało sprzedane w kawałkach: mural tu, festiwal tam, fontanna z animacją na środku betonu. Witkacy nie zniósłby tej symulacji.

W nurcie sztuki konceptualnej, gest ucieczki może być dziełem. I właśnie to byłoby ostatnie dzieło Witkacego w Łodzi: zniknięcie bez słowa, bez protestu, bez afisza. Tylko nieobecność. Jako sprzeciw. To nie byłaby porażka – to byłby manifest. Manifest przeciwko światu bez duchowości, przeciwko sztuce bez bólu, przeciwko miastu, które nie zadaje już żadnych pytań.

Może więc warto dziś zadać pytanie, które on sam zadałby nam tu i teraz: Czy jeszcze potrafimy odczuwać? Czy jeszcze jesteśmy zdolni do uczucia metafizycznego? Czy tylko szukamy kolejnej rozrywki, promocji, okazji do konsumpcji? Bo jeśli nie – to nie tylko Witkacy powinien stąd wyjechać. My wszyscy już dawno przestaliśmy tu być.

Leon Zelig z CAC

Na zdjęciu: Witkacy, Przerażenie wariata, 1931, odbitka żelatynowo-srebrowa, papier chloro-bromowy, 27,4 x 20,4 cm.

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły