Państwowy Uniwersytet w Sankt Petersburgu (SPbU), założony w 1724 roku przez Piotra I Wielkiego, jest jedną z najstarszych i najbardziej prestiżowych uczelni w Rosji. W okresie ZSRR (1922–1991) uczelnia, podobnie jak inne instytucje akademickie w Związku Radzieckim, była poddana wpływom ideologii komunistycznej i kontroli państwa. I abiturient tej szkoły, oraz pracownik siłowo przejętej najważniejszej agencji prasowej w Polsce, napisał kłamstwo o bezwartościowej pomocy Polsce. To nie tylko kłamstwo, to zdrada stanu, za którą ten człowiek ponieść najwyższą karę.
Siłowe przejęcie
Polska Agencja Prasowa (PAP) została przejęta w grudniu 2023 r. w sposób nielegalny. Jest to jednak kwestia głęboko podzielona, zależna od perspektywy politycznej. Poniżej wyjaśnię fakty, kontekst i argumenty obu stron, opierając się na dostępnych źródłach. Sprawa dotyczy szerszego kryzysu wokół mediów publicznych (TVP, Polskie Radio i PAP) po zmianie rządu na koalicję pod wodzą Donalda Tuska.
Skarb Państwa (100% akcji PAP) ma prawo zwołać walne zgromadzenie i zmienić zarząd. Likwidacja to tymczasowy krok (może być cofnięta), by sprawdzić finanse po „upolitycznieniu” mediów przez PiS (2015–2023). Nie oznacza to końca PAP – spółka nadal działa pod nazwą „PAP S.A. w likwidacji”. W 2024 r. KRS wpisał likwidację PAP (w przeciwieństwie do TVP/PR, gdzie TK wstrzymał). Uchwały walnego są ważne do prawomocnego unieważnienia.
19 grudnia 2023 r. Minister Kultury Bartłomiej Sienkiewicz (rząd Tuska) zwołał walne zgromadzenia akcjonariuszy spółek mediów publicznych (w tym PAP) i odwołał ówczesne zarządy oraz rady nadzorcze. Powołano nowych prezesów, m.in. Marka Błońskiego na czele PAP. To było pierwsze „przejęcie” – siłowe wejście do siedzib i zmiany personalne. 20 grudnia 2023 r. wyłączono sygnał TVP Info, co politycy PiS nazwali „czarną środą”. Posłowie PiS okupowali siedziby mediów w proteście.
27 grudnia 2023 r., po wecie prezydenta Andrzeja Dudy (PiS) wobec ustawy okołobudżetowej (blokującej 3 mld zł na media), Sienkiewicz postawił spółki w stan likwidacji. Dla PAP sąd rejestrowy wpisał otwarcie likwidacji 29 stycznia 2024 r.
Prezesa PAP powołuje i odwołuje wyłącznie Rada Mediów Narodowych (RMN) na podstawie ustawy o PAP z 1997 r. Rząd ominął RMN (gdzie PiS miało większość), powołując nowych członków via walne zgromadzenie akcjonariuszy (Skarb Państwa). To sfałszowanie dokumentów notarialnych i zamach na niezależność mediów. Podeptano art. 213 Konstytucji (niezależność mediów) oraz ustawę o radiofonii i telewizji. Prezydent Duda nazwał media „nielegalnie przejętymi” w weto z grudnia 2023 r., blokując finansowanie, a wejście z ochroną, masowe zwolnienia (setki dziennikarzy), wyłączanie sygnału – porównywane do stanu wojennego (13 grudnia 1981 r.). W lutym 2025 r. wiceszef Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz stwierdził, że „nielegalne przejęcie” obniża jakość mediów i szkodzi Polsce.
Dla PiS i prezydenta to ewidentny zamach na media (nielegalny takeover), dla rządu – legalne odzyskanie po latach nadużyć. Sprawa jest w sądach (brak prawomocnego rozstrzygnięcia do września 2025 r.), ale politycznie polaryzuje Polskę.
Reset bis?
W czasach sowieckich uniwersytet funkcjonował jako Leningradzki Uniwersytet Państwowy (po rewolucji październikowej miasto przemianowano na Leningrad). W tym okresie program nauczania, badania naukowe i życie akademickie były silnie kształtowane przez ideologię marksistowsko-leninowską, a uczelnia podlegała nadzorowi partii komunistycznej. Wiele wydziałów, w tym humanistycznych i społecznych, takich jak stosunki międzynarodowe, musiało uwzględniać oficjalną doktrynę ZSRR. Po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku uniwersytet odzyskał nazwę Państwowy Uniwersytet w Sankt Petersburgu i przeszedł reformy, by dostosować się do nowych realiów, choć niektóre elementy postsowieckiej kultury akademickiej mogły pozostać. I tak jest do dzisiaj.
Świadomie zaplanowana akcja z fałszywą depeszą Polskiej Agencji Prasowej (PAP) dotyczącą wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Polski miała miejsce 18 września 2025 r. Jak donoszą niezawodni internauci, walczący z masową dezinformacją, oryginalny tekst depeszy napisał korespondent PAP w USA Oskar Górzyński, ale za jej publikację i rozpowszechnienie odpowiadał Michał Szczygielski – pracownik redakcji PAP w Warszawie. Depesza błędnie przypisała Trumpowi słowa sugerujące, że USA pomogą Polsce „wywiadowczo” i „po wojnie”, podczas gdy w rzeczywistości prezydent USA odnosił się do Ukrainy, nie wymieniając Polski. PAP usunęła wpis po kilku godzinach i opublikowała korektę z przeprosinami, przyznając, że doszło do błędu interpretacyjnego.
Szczygielski jest on absolwentem Państwowego Uniwersytetu w Sankt Petersburgu (Rosja), gdzie studiował nauki polityczne, w tym aspekty stosunków międzynarodowych (jako politolog specjalizujący się w relacjach międzynarodowych). Ukończył też studia na Uniwersytecie Warszawskim i jest doktorantem tamże. Informacja ta pochodzi z jego profesjonalnego profilu zawodowego oraz doniesień medialnych na temat incydentu. Szczygielski pracuje jako analityk w think tankach zajmujących się stosunkami międzynarodowymi.
To też pokazuje, że PAP, Onet, TVP Info, Sok z buraka i wszystkie media, które powieliły to ordynarne kłamstwo, stały się narzędziem w rosyjskiej propagandzie i tym samym rząd Donalda Tuska realizuje właśnie na naszych oczach Reset nr 2.
Dlaczego wówczas broniliśmy PAP przed siłowym przejęciem? Właśnie po to, żeby nie pojawiały się takie kompromitujące fakenewsy o Donaldzie Trumpie jak dzisiaj. Dzień rozliczenia tych ludzi coraz bliżej. PAP to infrastruktura krytyczna w czasach wojny informacją – Dariusz Matecki, 23 grudnia 2023 roku.

Portal Warszawski. O krok do przodu