A. Uznańska-Wiśniewska – druga księżna Walii, czy rzecznik polskiej misji kosmicznej?

„Nie przypominam sobie, aby żona Pana Hermaszewskiego robiła z siebie idiotkę”. „Niestety, ale dla posłanki dużo ważniejsza jest autopromocja, aniżeli sama misja męża. Problem tkwi też w tym, że koncepcja misji pochodziła jeszcze z czasów poprzedniego rządu, a obecna ekipa wtedy ją wyśmiewała. Teraz zostali z najtrudniejszą częścią – czyli wymyśleniem, co z tym zrobić dalej. Tyle że brakuje im do tego zarówno wizji, jak i kompetencji.”. „Oczywiście przecież było wiadomo że misja z kosmicznej zrobi się warlordowa. Ośmieszenie nauki po całości. Coś bardzo jest w Polsce nie tak ze wszystkim.” „Dajmy Im się sobą nacieszyć. Zdąży Sławosz jeszcze nopowiadac o technikaliach. Inna sprawa że w czasach gdzie jest pełno wojny i nienawiści, hejtu, gdzie brat bratu skacze do gardła, fajnie się patrzy jak Oni pięknie na siebie patrzą i z miłością o sobie mówią”. „Tylko nie jest to misja która ma pobudzić ideę romantyczną w narodzie. To misja dla polskiej nauki”. – to tylko niektóre opinię dziennikarzy, ludzi nauki na temat postawy i zachowania żony Sławosza Uznańskiego – Wiśniewskiego, które można znaleźć pod wpisem Pana doktora, Macieja Kaweckiego, który jest niekwestionowanym promotorem polskiej nauki w świecie. Jeśli pisze to Kawecki, to znacz, że świat nauki zauważa pewną aberrację w związku z pozycjonowaniem się żony naszego kosmonauty, pana Sławosza

New Money

No niestety, ale na pierwszy rzut oka widać, że Aleksandra Uznańska – Wiśniewska nie należy do klasy, którą ogólnie można nazwać Old Money, a która na ogół wywodzi się z bardzo starej, europejskiej arystokracji czy przedwojennych przedsiębiorców –  u nas Polsce Old Money to na pewno Sobańscy, Zamoyscy czy Czetwertyńscy. Żona polskiego kosmonauty pewnie już zobaczyła w sobie żonę księcia Williama, a jest TYLKO córką polskiego miliardera, i mogłaby już nie pracować, no ale biznes jej ojca nie jest bogactwem przekazanym z pokolenia na pokolenie, często przez wiele dekad lub wieków, pochodzący z ziemi, inwestycji, rodzinnych biznesów czy spadków, lecz biznesem, który liczy sobie raptem parę dekad. Osoby z Old Money zazwyczaj unikają ostentacji, preferując subtelny, wyrafinowany styl życia, a na pewno unikają sytuacji, które w jakikolwiek sposób uderzałyby w nie i deprecjonowały ich status. Pani Aleksandra też nie jest w Polskim Towarzystwie Ziemiański, jedynym zrzeszającym polską, przedwojenną inteligencję. Nie pytamy Panią Aleksandrę o znajomość sztuki, literatury, filantropii oraz zaangażowanie w działalność charytatywną lub społeczną….To tak dla uporządkowania pojęć, które tu w Polsce przewrócone są do góry nogami. 

Pani Aleksandra Uznańska – Wiśniewska prezentuje styl charakterystyczny dla współczesnej Polski, kraju pozbawionego rodzimych elit, które zostały skutecznie wyeliminowane 90% przez sowieckich i niemieckich oprawców, niestety. Mowa tu o dość szerokiej klasie społecznej, którą można nazwać  New Money. To pojęcie, które definiuje osoby, które niedawno zdobyły bogactwo, zazwyczaj w wyniku przedsiębiorczości, inwestycji, sukcesu zawodowego lub innych współczesnych źródeł dochodu, lub dziwnych powiązań i układów, co w Polsce zdecydowanie przeważa. I tu w Polsce, tym naszym mentalnie priwslanskim (w większości kraju) w bardzo przeważającej większości są to nuworysze (nowobogaccy), którzy dopiero budują swoją pozycję społeczną…lub jak w przypadku naszej bohaterki kreują się na kogoś kim nie są. 

Bo prawda jest taka, że to co oglądaliśmy przez ostatnie tygodnie nie było ani poważne ani śmieszne. Szczerząca się (koszmarnie nieszczerze) Uznańska – Wiśniewska niczym Księża Walii, Katarzyna, wychodząca z samolotu i machająca do tłumu…było po prostu spektaklem żenującym. Czuć na kilometr, że pani ta kocha siebie bardzo i ma wielki apetyt na nowy wizerunek. Ale, żeby tu się udało, muszą być zbudowane wcześniej bardzo silne fundamenty. Niestety, Polacy są bardzo łasi na błyskotki i już nasi rodzimi dziennikarze zaczynają traktować ją jak autorytet do spraw kosmosu i astronautyki…

Ale zostawmy piarowe zagrania jej zawodowego CV – jedź drogi czytelniku do Łodzi i spytaj mieszkańca Łodzi co ta Pani zrobiła dla swojego miasta….po prostu.

Wszystko to nie uszło, na szczęście, wielu przytomnym ludziom, jak mądrym dziennikarzom, czy ludziom polskiej nauki, którzy MAJĄ REALNE OSIĄGNIĘCIA.

W centrum tego szaleństwa powinna być nauka

Żyje w świecie obrazu, zajmuje się komunikowaniem, budowaniem przekazu obrazem – zdjęciami, obrazkami… Co kto woli. I przyznam szczerze, że trochę mi się już przelało. Zaznaczę na początku, że darzę dr Sławosza ogromnym uznaniem i szacunkiem jego dokonań a do jego małżonki mam pewną sympatię, pisałem o tym wcześniej – pisze były fotograf prezydenta, Andrzeja Dudy, Jakub Szymczuk.

Natomiast ten wpis nie ma być o sympatiach/antypatiach ale o tym co się dzieje w komunikacji wizualnej, przypomnę mającej na celu promowanie polaków w kosmosie, promowaniu polskich naukowców, astronautów, promowaniu edukacji wśród dzieciaków, które mają patrzeć na te obrazki i marzyć… marzyć o nauce, o podboju kosmosu. Co dostajemy – przypominam komentuje tylko co widzę. Dostajemy bardzo ładną panią w czerwonej sukni, uśmiechnięta ekspresyjną, jest centralnym punktem większości zdjęć, obok stoi pan w kombinezonie, nie wiem jakiś mechanik ? Ok ma polską flagę ale… na zdjęciach z przylotu jest albo skierowany do małżonki albo za jej plecami. Na zdjęciu z polską flagą wręcz ginie na ściance. Wywiady, konferencje…

Przepraszam, czemu są z udziałem pani Aleksandry, posłanki Platformy Obywatelskiej, która dosłownie przyciąga całą uwagę ? Mamy więc sytuację ogromnego sukcesu, historycznego, który w założeniu miał inspirować i angażować a mamy show jednej z polityczek, który kosztuje polskiego podatnika setki milionów złotych. Drodzy Państwo, przepraszam, to się nie godzi. Pamiętajcie, że stoi za tym ciężka praca polskich obywateli, którzy za to zapłacili.. Tyle.

Dołącza głos człowieka nauki:

Nie chcę ironizować, gdyż zajmujemy się popularyzacją nauki. Powiem więc bardzo poważnie. Mam głębokie obawy, czy tak powinna wyglądać komunikacja polskiej misji kosmicznej. Nigdy nie widziałem, by w komunikację misji kosmicznej zaangażowane były w tak dużym stopniu rodziny astronautów. Kosmiczne szaleństwo jest piękne i bardzo nam potrzebne, ale w centrum tego szaleństwa powinna być nauka. Czy tak jest? – pisze doktor, Maciej Kawecki.

Głęboko wierzyłem i ciągle wierzę, że będzie to okazja do dużej ilości wypowiedzi polskiego astronauty ale też polskich fizyków, naukowców. To im dawajmy atencję. Opowieści o prywatnym bólu bliskich związanym z rozłąką kosmiczną są piękne, ale nie wnoszą nic do nauki. Są ważne dla portali plotkarskich. To one później wodzą prym, zagłuszając główny przekaz projektu. Naukę.

Czemu tak mało mówi się o eksperymentach, które tam zrobiono? Skoro ja, zainteresowany zawodowo tematem tak mało widzę o nich informacji, ile widzą inni? Kto kojarzy naukowców, który pracę były tam wynoszone w kosmos? Tymczasem mnie ta misja zaczyna kojarzyć się głównie z zupełnie kimś innym, niż główny jej bohater.

Cieszę się, że problemu nie dostrzegam tylko ja.

To komentarz do wcześniej zamieszczonego wpisu Tomasza Grzywaczewskiego, a który napisał:

Celny komentarz, ale dodałbym jeszcze jeden poważny problem. Współfinansowana przez polskiego podatnika misja kosmiczna staje się narzędziem politycznej promocji pani Aleksandry Wiśniewskiej. Sprytne. A pani poseł ma już w takich akcjach doświadczenie.

W 2023 r. przed wyborami parlamentarnymi moją rodzinną Łódź zalały billboardy ze zdjęciem p. Wiśniewskiej i hasłami „Odważysz się?”. Na YouTubie ponad 130 K obejrzał emocjonalny spot z tym samym przesłaniem. Miała to być społeczna kampania profrekwencyjna a na plakatach pojawiło się nawet oficjalne logo miasta Łodzi. Wszystko spoko, tylko, że wkrótce pani Aleksandra Wiśniewska wystartowała w wyborach z 5. miejsca na łódzkiej liście KO. Także taka to była dzialalność „społeczna”.

Jej ocenę pozostawiam już Państwu.

Kim zatem jest Uznańska-Wiśniewska – druga księżna Walii, czy rzecznik polskiej misji kosmicznej, a może bardzo świadoma cwaniara? Jeśli sam Marek Migalski pisze: A jednak! Miałem rację! W kosmosie byli oboje! Ona chyba zresztą nadal tam jest. Jestem taki dumny z tego, że już troje przedstawicieli naszego dumnego narodu wyleciało na orbitę – to wiedz, że coś się dzieje…

 

 

 

 

 

 

 

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły