|TYLKO U NAS| Kim otoczy się Rafał Trzaskowski w Pałacu Prezydenckim?

Wiele osób się zastanawia jak będzie pracować w Pałacu Prezydenckim Rafał Trzaskowski kiedy Polacy zdecydują, że to ona będzie naszym prezydentem. Tak samo jak w warszawskim ratuszu, w ogóle nie będzie pracować! Zatem kto będzie pracować? Zastanówmy się. Na pewno osoby zaangażowane w jego kampanię, Sławomir Nitras, ten od piłowania katolików i Barbara Nowacka, ekspert historyczny ze specjalizacją kto to byli naziści i kto budował niemieckie obozy zagłady i jak piłować katolików i ogłupiać młodzież. Dla podniesienia kultury ogólnej na pewno Agnieszka Pomaska, którą dziennikarka Joanna Miziołek określiła jako najbardziej chamską posłankę w polskim Sejmie, zapewne Pani Lempart, jako wsparcie na froncie aborcji i Savoir-vivre, dla wsparcia kulturalnego Pani Pomaski. Ale to dopiero początek tej wyliczanki.

„MŁODOŚCI! TOBIE NEKTAR ŻYWOTA”

Da się zauważyć, że pod koniec kampanii ucichło Ostatnie Pokolenie, coś im ponoć obiecano? A może coś bardzo prestiżowego? A i być może  ułaskawienie dla ekoterrorystów. Ktoś musi przecież dbać o klimat i zielony ład, którego przed wyborami nie ma, ale po wyborach wróci. Poglądy mają ekodranie zbieżne z Trzaskowskim, dlatego sprowadził ich do Warszawy. Migracja to też palący temat, zatem można śmiało zakładać, że członkowie fundacji Wolni Obywateli RP. To ci podejrzewani o przemyt migrantów z granicy wschodniej i szczęśliwi najemcy lokalu komunalnego od Trzaskowskiego po zaniżonych cenach. Śmiało można też zakładać, że lobby deweloperskie też będzie miało solidną reprezentację w pałacu prezydenckim, w końcu trzeba się odwdzięczyć za wsparcie finansowe kampanii. Konieczna będzie też obsługa prawna, „tak jak my ją rozumiemy”, na szczęście jest Iustitia i wolne sądy. Żeby nie przesadzać ze skrupulatnym przestrzeganiem prawa, niezawodna prokurator Ewa Wrzosek, ekspert od śmiałych i nienagrywanych przesłuchań bez obrońcy, oczywiście tylko z guru wszystkich nieskazitelnych autorytetów prawniczych Romanem Giertychem. Strzelamy, że rzecznikiem prasowym zostanie Eliza Michalczyk.

Nadprezydentem będzie oczywiście premier Donald Tusk. Na razie nie ma takiego stanowiska, ale na potrzeby tego prezydenta zapewne zostanie powołany. Nie możemy też zapominać, że prezydent Trzaskowski przedłuży na pewno agonię obecnego rządu. Niedawno minęło 500 dni jego urzędowania, mamy nawet ranking najbardziej „wybitnych” ministrów premiera Tuska. Ruszamy!

Minęło 500 dni od zaprzysiężenia nowego rządu tzw. rządu 13 grudnia. Data okazała się prorocza. Trudno też było wiele oczekiwać po takiej patchworkowej, niepasującej do siebie zbieraniny przypadkowych działaczy partyjnych, o przeciwstawnych poglądach, a przede wszystkim zupełnie nieprzygotowanych do trudnej sztuki jaką jest praca w rządzie. Wielu z nich to wieczni działacze partyjni, świetni w zakulisowych partyjnych rozgrywkach, ale nie mający doświadczenia potrzebnego do bycia ministrem. Nawet jeśli gdzieś pracowali, to dzięki partii politycznej, chronieni jako działacze i rozliczani raczej z przydatności partyjnej niż faktycznych wyników w pracy. Tutaj zresztą wiele się nie zmieniło. Tusk niby się ciągle wścieka i poniża ministrów, ale jak chciał zwolnić Wieczorka to musiał chodzić po prośbie do Czarzastego, a wściekłość musiał sobie w buty wsadzić.  Już widać , że wybrać kto był najgorszym ministrem nie będzie łatwo. Na pewno nie ma sensu omawiać wszystkich ministrów. Brak kompetencji pokrywa się przepychem, czy raczej luksusem władzy, żeby zadowolić koalicjantów. Zakupiono nawet limuzyny dla wiceministrów, co dotychczas było uważane za bizantyjską przesadę, ale komfort tak niepewnych koalicjantów to podstawa, a my za wszystko zapłacimy i jeszcze będziemy wdzięczni, że taka gwiazda jak wiceminister Zielińska popyla służbową limuzyną do której pasuje jak wół do karety. Nie jest to jednak ranking na najgorszego wiceministra, tylko ministra.

„NIKT NIE ZNAŁ JEGO ŻYCIA, NIE ZNA JEGO ZGUBY”

Pan Wieczorek na przykład, ponieważ jest inżynierem elektrykiem, był też nieprawomocnie skazany na dwa lata w zawieszeniu za niedopełnienie obowiązków służbowych i narażenie miasta Szczecina na znaczne straty materialne. To oczywiste było, że świetnie pasuje na ministra nauki. Wbrew pozorom nie jest to kandydat na najgorszego ministra. Zupełnie się nie maskował, wręcz obnosił się ze swoją niekompetencją i brakiem moralnego azymutu, aż Tusk musiał pójść do Canossy, uklęknąć przed szefem partii pana Wieczorka i pokornie prosić o zabranie go z rządu. Po namyśle łaskawie Pan Czarzasty się zgodził i Wieczorek „sam” ustąpił. Pan były minister to postać groteskowa, nie zasługuje już na uwagę, a tym bardziej na tytuł.

To może Barbara Nowacka, minister edukacji, jej zaangażowanie ideologiczne sprawia, że były minister edukacji z PIS Pan Czarnek, wydaje się po czasie wyważony i pluralistyczny, a także umiarkowany, a to już samo w sobie jest osiągnięcie. Podobno Pani Nowacka nie chce już być ministrem i umówiła się z Panem Bążur, że jeśli wygra wybory na prezydenta kraju to będzie szefową kancelarii prezydenta. Faktycznie niezła para ideologicznych odklejeńców nam się szykuje. No chyba że zatrudni też Panią Lempart, ta spokojnie każdemu wytłumaczy gdzie mają pójść jak będzie taka potrzeba. Tak sama tłumaczyła Panu Kosiniakowi na wiecu.

„AŻ OPLEŚNIAŁEJ ZBYWSZY SIĘ KORY, ZIELONE PRZYPOMNISZ LATA”

To może Pani Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska. Z wykształcenia jest politrukiem, o klimacie i środowisku wie niewiele, ale to nie szkodzi i tak jej główną czynnością jest lobbowanie na rzecz niemieckich wiatraków, ewentualnie elektryków. Zatrudnia również lobbystów, którzy z miłości do klimatu chcą zniszczyć nasze środowisko naturalne, żeby zrobić miejsce na niemieckie zdezelowane używane wiatraki, na które wyjątkowo dostaliśmy środki z kpo. Prowadzi też wojnę z Lasami Państwowymi i nie bardzo wiadomo o co tu chodzi, to może o przejęcie naszych interesów drzewnych przez sąsiadów, co już się dzieje. Eksport drewna spada i to jest sukces, bo za nas ktoś inny zarabia na tym interesie, może niemieckie tartaki, a może rosyjskie i białoruskie.

Pani Kloska też może pochwalić się innymi sukcesami. 27 listopada Sejm uchwalił zmianę ustawy o odnawialnych źródłach energii.  Zaczyna się robić strasznie: W ustawie z dnia 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii (Dz.U. z 2024 r. poz. 1361) wprowadza się następujące zmiany:

1) po art. 3a dodaje się art. 3b w brzmieniu:
„Art. 3b. Działania polegające na budowie lub modernizacji:

1) instalacji odnawialnego źródła energii,

2) urządzeń i instalacji w rozumieniu art. 3 odpowiednio pkt 9 i 10 ustawy – Prawo energetyczne, niezbędnych do przyłączenia do sieci danej instalacji odnawialnego źródła energii – stanowią realizację nadrzędnego interesu publicznego, o którym mowa w art. 34 ust. 1 i art. 56 ust. 4 pkt 6 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody oraz w art. 68 pkt 3 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne), oraz są uznawane za leżące w interesie zdrowia i bezpieczeństwa powszechnego, o których mowa w art. 56ust. 4 pkt 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody.

Cóż to oznacza w praktyce? Że chronimy środowisko tak jak my to rozumiemy. Przy lokalizacji OZE inwestorzy nie będą już musieli wykazywać nadrzędności interesu publicznego przy niszczeniu siedlisk naturalnych. Bielik czy żubr przestaną być problemem… Czy tak to miało być? Chyba dokładnie tak miało być i tak jest… Gdzie jest Ostatnie Pokolenie, czemu się nie przyklejają? Bo liczą kasę za wynajem lokalu od Trzaska, poza tym lobbyści nie za to ich finansują, żeby im psuli interesy.

Zatem jak widać Pani Kloska to już zawodnik wagi ciężkiej, prawdziwy szkodnik, który zrujnuje nam środowisko naturalne pod hasłem obrony środowiska, a opłacane bojówki klimatyczne będą się tylko patrzeć z rozdziawionymi jadaczkami i nawet nie pisną. Taka wzorowa organizacja pracy.

„CHYLĄC KU ZIEMI PORADLONE CZOŁO, TAKIE WIDZI ŚWIATA KOŁO, JAKIE TĘPYMI ZAKREŚLA OCZY”. Czyli rzecz o zmarnowanej szansy dla rozwoju Warszawy!

Ale to jeszcze nie koniec –  jak mówił Bill Clinton,” gospodarka głupcze”, a żeby hulała gospodarka, to musi być infrastruktura. W naszym przypadku wielkie inwestycje infrastrukturalne właśnie przechodzą do historii. CPK, elektrownie atomowe, porty przeładunkowe to już niemodny temat. Najważniejsze jest robienie wokół tych inwestycji cyrku medialnego, a po cichu wygaszanie tych rojeń, które tak irytują naszych zachodnich sąsiadów. Oni wolą nas jako tanią siłę roboczą i sezonowych zbieraczy szparagów.

Nie ma obaw jesteśmy na dobrej drodze i w dobrych rękach. Aby podkreślić, że mrzonki o potędze gospodarczej to już historia, ministrem infrastruktury został Pan Dariusz Klimczak, z wykształcenia właśnie historyk, działacz PSL, partii kiedyś rolniczej, obecnie skupionej na stołkach w spółkach skarbu państwa, a nie jakichś fanaberiach, jak elektrownie atomowe, czy lotniska. Pan Klimczak  ma osiągnięcia – posiada brązową odznakę „Zasłużony dla ochrony przeciwpożarowej”, oraz tytuł zasłużonego obywatela gminy Buczek. Ostatnio pan minister zabłysnął także pomysłem racjonalizatorskim, rodem z filmu „poszukiwany, poszukiwana”. Zakomunikował, że uchyli zakończoną praktycznie procedurę dla budowy Wschodniej Obwodnicy Warszawy w Warszawie, był przy okazji łaskaw podać na konferencji prasowej nieprawdziwe informacje jakoby procedura utkwiła w sądach, a faktycznie procesy sądowe zakończyły się dla tego odcinka WOW rok temu wygraną Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i przywróceniem decyzji środowiskowej dla budowy WOW. Powtarzanie procedury to znowu 15-20 lat opóźnienia, ale skoro nie ma kasy na budowę to trzeba jakoś kombinować i robić dobrą minę do złej gry, w końcu rodzinna miejscowość Pana ministra, Rawa Mazowiecka też nie ma obwodnicy i jakoś sobie radzi, podobnie jak gmina Buczek.

Przy okazji Pan minister błysnął informacją, że zmieni przebieg tej trasy ekspresowej. Chyba nie zapoznał się ze swoimi kompetencjami, bo to nie minister infrastruktury wybiera wariant przebiegu trasy ekspresowej, nawet w Rawie Mazowieckiej, nie tylko w Warszawie. Nie są to nawet kompetencje Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. W celu określenia optymalnego wariantu przeprowadza się skomplikowaną procedurę, wykonuje analizy wielokryteryjne  i na ich podstawie wyłania się przebieg takiej trasy. Dotychczas dla WOW każda taka analiza wskazywała ten sam wariant, ten właśnie, który uzyskał teraz decyzję środowiskową i jest jedynym możliwym do bezkolizyjnej realizacji tej inwestycji w Wesołej. Pan minister poszedł sobie na skróty i wywiera bezprawne naciski na wykonawcę tej inwestycji GDDKiA. Skąd ma wiedzę,  że ma być wskazany inny wariant, bez żadnej procedury i żadnych analiz? Przecież takie działanie to zwykła hucpa i bezprawie amatora ignoranta. Historia prób budowy tej trasy uczy, że za każdym razem GDDKiA występowała o wariant zielony po terenach skarbu państwa, bez wyburzeń domów i wysiedleń, przeprowadzała skomplikowaną, długą i kosztowną procedurę, która potwierdzała zasadność realizacji inwestycji w wariancie zielonym, po czym na końcu wieloletniego postępowania zawsze pojawiał się jakiś polityczny pożyteczny idiota, który zmuszał GDDKiA do zmiany wariantu, co powodowało uwalenie tej inwestycji i jej powtarzanie.

Poprzednio, po interwencji Pani Gęsickiej GDDKA uzyskała prawomocną decyzję na wariant alternatywny, ten promowany teraz znowu przez ministra Klimczaka, po czym wystąpiła do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o umorzenie tej prawomocnej decyzji i ponownie powtórzyła procedurę dla wariantu zielonego. Teraz uzyskała wreszcie decyzję środowiskową na wariant zielony, to zjawia się historyk, który nic nie rozumie z tej historii i karze GDDKiA powtarzać wieloletnią procedurę dla wariantu na który już raz GDDKiA miała prawomocną decyzję środowiskową, ale z niej zrezygnowała, ponieważ ten wariant jest niemożliwy do realizacji, przebiega przez zamieszkałe osiedle w centrum Wesołej i najcenniejsze przyrodniczo tereny w Warszawie, w tym Przez Mazowiecki Park Krajobrazowy. Jeśli teraz znowu zacznie się taka zabawa, to zakończy się tak samo samozaoraniem GDDKiA na życzenie bezmyślnego ministra, który bezczelnie przekracza swoje kompetencje, ponieważ nie ma pojęcia, że praca w ministerstwie to nie nie wiec partyjny, tylko trzeba mieć pojęcie co się właściwie robi.

W naszej ocenie to Pan Klimczak zasługuje na zaszczytny tytuł dzbana roku, innych ministrów przepraszamy, ale muszą się bardziej postarać, może za rok, jeśli oczywiście ta kolorowa koalicja będzie jeszcze istniała za rok, co wydaje się mało prawdopodobne. Jeśli jednak GDDKiA wystąpi w tym czasie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o odstąpienie od tej zakończonej procedury, to nie będzie już powrotu i trzeba będzie ją i tak powtarzać. Najzabawniejsze, że wariant zielony WOW w Wesołej, który uzyskał decyzję środowiskową, to wariant który wskazała do realizacji koalicja PO-PSL, czy minister historii o tym nie pamięta, czy oni sobie robią z nas żarty, czy testują ile jeszcze jesteśmy w stanie wytrzymać, czy realizują obcą agendę, bo trudno tu się doszukiwać polskich interesów.

Ponieważ Berlin ma lotnisko i obwodnicę, to nasza Warszawa już nie musi? Rozwalają nam państwo, a my nic, jak przed zaborami.

Śródtytuły pochodzą z Ody do Młodości A. Mickiewicza.

 


🔷 WPIERAJ Portal Warszawski, niezależne medium, które prawdziwie służy warszawiakom i Warszawie. Możesz nam się odwdzięczyć i i postawić nam kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski

Lub skorzystać bezpośrednio z konta o numerze: 61102049000000890231388541

 


 

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły