[TYLKO U NAS] Teściowa D. Wysockiej-Schnepf to funkcjonariuszka krwawej Julii Brystygier
Już słyszymy to oburzenie tzw. elit, Michalskch, Dziubków czy Wielowieyskiej i tzw. salonu, ale przypominamy, że JEDYNYM I NIEPODWAŻALNYM MISTRZEM NISZCZENIA ŻYCIA w Polsce jest Gazeta Wyborcza, TVN i wszystkie ich pochodne byty, dlatego spokojnie! Nie ośmielamy się nawet odbierać jej palmy pierwszeństwa (a fe!), a jedynie napisać o tym o czym zapewne owe „elity” i owy „salon” woli przemilczeć! I zamiast niszczenia będzie krótka historia dwóch jakże podobnych kobiet – Alicji Szczepaniak i jej synowej, Doroty Wysockiej Schnepf. Mimo, że nie ma pokrewieństwa krwi, jest istne pokrewieństwo dusz – w kreowaniu rzeczywistości i świata. Dziś Schnepf (i jej podobni) staje się symbolem upadku wspaniałego zawodu jakim jest dziennikarz, który przede wszystkim opiera się na najwyższych standardach moralnych i etycznych. Niech dowodem na to będzie fakt, że już osiem sztabów wyborczych nie godzi się aby nasza bohaterka drugiego planu, Wysocka – Schnepf – prowadziła debatę prezydencką, która ma odbyć się 12 maja na antenie TVP właśnie. Warto tutaj też wspomnieć, że rodziny esbeckie w PO nie są czymś wyjątkowym. Wystarczy spojrzeć na samą Warszawę, aby zrozumieć kto obsługuje Warszawę, kto jej dostarcza najwięcej zleceniodawców i w czyich rękach zostają zyski. Zatem można powiedzieć, że Pani Wysocka-Schnepf odzwierciedla rzeczywisty stan rządów na pewno w warszawskiej PO. A sam artykuł jest ogromnie ważny, szczególnie dla młodego pokolenia, które być może zrozumie w jak strasznym bagnie jako naród się taplamy i, że przerwanie tego bagna naprawdę jest możliwe już 18 – go maja. W osobie Pani Wysockiej – Schnepf, zatrudnionej przez byłego pracownika Trzaskowskiego, skupiają się wszelkie patologie rządów samego warszawskiego ratusza. Nie tylko fatalne wyniki świadczą o złej kondycji tej spółki, ale przede wszystkim nieprawdopodobny spadek jakości. Uciekający dziennikarze TVP (o czym niedawno pisaliśmy) bo zdemaskowano ich szkodliwe działania są kompletnie nową „jakością”. I tę złą jakość trzeba zatrzymać natychmiast.
Ad rem
W powojennych latach stalinizmu, okresu strasznego i przerażającego, szczególnie dla wybitej już polskiej inteligencji żywo związanej z kościołem katolickim, Julia Preiss, (znano jako Julia Brystygier) urodzona w rodzinie żydowskiej elity, była jednym z najwyższych funkcjonariuszy systemu bezpieczeństwa i zyskała nawet przydomek Krwawej Luny. Później poszukiwała Boga i starała się o spotkanie z kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Istnieją wersję, szczególnie żywe wśród czerskopodobnych mediów i publicystów, że przed śmiercią miała się nawrócić. Jest problem – nigdzie nie ma to dowodów. Ale zapewne są dowody na to, że Dorota Wysocka – Schnepf – jedna z najbardziej odrażających funkcjonariuszek publicznej telewizji, wybrała sobie za męża syna Pani Alicji Szczepaniak, która bezpośrednio wykonywała rozkazy Krwawej Luny. Za tę świetnie opracowaną biografię teściowej dziennikarki brawa się należą internaucie John Binham, no i niestrudzonej Dorocie Kani.
Warto też zwrócić uwagę na niezwykłą koincydencję naszych „bohaterek” – to dobry przypadek dla socjologów bo jak widać nie tylko w kontekście przysłowiowego jabłka atawizmy są czymś naturalnym. Pani Wysocka przed wyjściem za mąż doskonale wiedziała do jakiej rodziny wchodzi, i na pewno znała przeszłość swojej teściowej. No chyba, że ta od samego początku robiła z siebie powstańca warszawskiego, a prawdę tuszowała. A tuszowanie Prawdy Pani Wysocka – Schnepf ma we krwi.
Ale do rzeczy…
Alicja Szczepaniak urodziła się w Warszawie 20 sierpnia 1930 roku. Pochodzi z rodziny robotniczej. Jej ojciec Antoni przed wojną był działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej, zginął w kampanii wrześniowej podczas obrony Warszawy. Alicja wychowywała się z matką i siostrą. „Mieszkałam na Pradze, a wojska Armii Czerwonej przyniosły nam wolność 14 września 1944 r.” – napisała w swoim życiorysie (akta osobowe Alicji Sznepf, IPN BU 0193/6789). W trakcie wojny jej matka z narażeniem życia ukrywała rodzinę żydowską. Po ukończeniu IV Miejskiego Gimnazjum i Liceum dla Dorosłych Alicja Szczepaniak rozpoczęła pracę w Ministerstwie Informacji i Propagandy. To wtedy, w 1946, poznała oficera wojskowej bezpieki. Wkrótce Maksymilian Sznepf (tak wtedy brzmiało jego nazwisko) stał się jej mężem. Jeszcze w czasie narzeczeństwa Alicja postrzeliła się w szyję i płuco podczas zabawy pistoletem służbowym Maksymiliana. Później, starając się o rentę specjalną w MSW PRL w latach 70., napisze, że została ranna podczas Powstania Warszawskiego….
W grudniu 1949 roku Alicja Sznepf została funkcjonariuszem operacyjnym w Wydziale V UB we Wrocławiu. Zajmowała się „walką z bandami”, czyli podziemiem niepodległościowym. Szczegóły tej walki udało się ustalić red. Dorocie Kani , która dotarła do jednej z ofiar Alicji Sznepf. I tak Genowefa Cytryniak-Aleksander wraz z przyjaciółmi założyła w latach 40. organizację patriotyczną „Związek Białej Tarczy”. Wkrótce, na skutek działań UB, w tym Alicji Sznepf, wszyscy zostali aresztowani, poddani brutalnemu śledztwu i zesłani do kopalni uranu. Większość zmarła.
W 1950 roku Sznepfowie przenieśli się do Warszawy, gdzie Alicja została przyjęta do służby w cieszącym się straszliwą sławą Departamencie V, którym kierowała zaburzona psychicznie sadystka Julia Brystygier, znana jako „krwawa Luna”. Alicja prowadziła tam pracę operacyjną. Po odejściu Alicji Sznepf ze służby w UB, a następnie po zwolnieniu jej męża w trakcie antysemickich czystek prowadzonych w wojsku przez gen. Jaruzelskiego, podjęła ona wieloletnie starania o przyznanie jej renty specjalnej za „walkę z bandami”. Lektura dokumentów poraża. „Brałam bezpośredni udział w szeregu likwidacji operacyjnych nielegalnego podziemia i nielegalnych organizacji, których niedobitki w ostatniej fazie działalności istniały na terenie b. Ziem Odzyskanych” – pisała Alicja Sznepf w jednym z wniosków o przyznanie renty.
W precyzyjnym wykazie „band” likwidowanych przez Alicję Sznepf są też organizacje młodzieżowe, harcerskie i dziecięce. Wieloletnie starania przyniosły efekt i w maju 1981 roku ubeczka uzyskała upragnioną rentę w wysokości 4390 zł, później zwiększoną do 14000 zł. W latach 80. małżeństwo Maksymiliana i Alicji Sznepf zaczęło stosować nową pisownię swojego nazwiska i stało się Schnepfami. Po „upadku PRL” Alicja przypomniała sobie, że jej matka ukrywała podczas wojny rodzinę żydowską i na tym zbudowała swoją dalszą karierę publiczną. Dzięki odpowiednim staraniom uzyskała tytuł Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata (przypomnijmy, w momencie wybuchu wojny miała 9 lat), została też prezesem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. W tej właśnie roli zasłużona dla komunizmu funkcjonariuszka UB, mająca na koncie „likwidację” patriotycznych organizacji dziecięcych, w 2011 roku trafiła do Pałacu Prezydenckiego na zaproszenie Bronisława Komorowskiego.
Na zakończenie niezwykły materiał. Ponad 2,5 godzinna opowieść Alicji Sznepf/Schnepf o jej życiu. Opowieść, w której nie zgadzają się daty i fakty. Opowieść, z której przebija duma ze sposobu, w jaki przeszła przez życie ona i jej mąż, a którą firmuje muzeum Polin…
🔷 WESPRZYJ PRAWDZIWIE WARSZAWSKI PORTAL, KTÓRY JAKO JEDYNY WALCZY O LEPSZĄ WARSZAWĘ. Możesz nas wesprzeć zapraszając nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski