Polacy zanieczyszczają…niemieckie powietrze

Czy niemieckie media próbują wywołać panikę, sugerując, że smog z Polski zanieczyszcza niemieckie powietrze? Informacje te rozprzestrzeniają się jak wirus, zarażając opinię publiczną w całej UE i na świecie. Jako dowód, prezentują mapy z czujnikami jakości powietrza, które rzekomo mają udowodnić nasze winy. Ale czy to naprawdę takie proste?

Niemcy ostatnio reaktywowały swoje elektrownie węglowe, a nawet planują nowe

W Polsce czujniki te są umieszczone blisko miejsc emisji (np. przy autostradach), co sprawia, że pomiary są naciągane i dalekie od rzeczywistości. W innych krajach, czujniki znajdują się dalej od źródeł zanieczyszczeń, dając bardziej „czyste” wyniki. Ale czy rozumiemy, że zanieczyszczenia powietrza to nie tylko lokalne problemy?

Zanim zaczniemy obrzucać się oskarżeniami, warto zrozumieć, jak zanieczyszczenia rozchodzą się poza kominy. Cięższe związki zostają w filtrach, ale te lżejsze podróżują daleko. Średnie związki osiadają w promieniu do paruset km, a lżejsze mogą przebyć tysiące kilometrów, zależnie od tego, jakie wiatry i prądy atmosferyczne napotkają. Polska znajduje się w miejscu, gdzie wiatry i prądy atmosferyczne zderzają się jak na ringu, a wiatr zachodni jest tu mistrzem. Wieje on z Niemiec i innych krajów zachodnich przez 50-80% dni w roku, czyli około 290 dni. Jesienią i zimą, kiedy wiatry te są najsilniejsze, do Polski napływa nie tylko powietrze, ale i zanieczyszczenia z Niemiec, Holandii, Francji, Belgii i Wielkiej Brytanii. Niemcy ostatnio reaktywowały swoje elektrownie węglowe, a nawet planują nowe. Czy to nie one mogą być odpowiedzialne za część zanieczyszczeń, które trafiają do nas? Raporty z Monitoringu Środowiska pokazują, że 37% związków siarki w Polsce pochodzi zza granicy, głównie z Czech, Niemiec i Ukrainy, a nawet Serbii, oddalonej o ponad 1 000 km. Podobnie, 33% związków azotu w Polsce ma źródła poza naszymi granicami, np. z Francji.

W Niemczech wiatry wschodnie, czyli te z Polski, to rzadkość, maksymalnie 20% w roku, czyli około 73 dni. Czy to nie jest tak, że przez większość czasu Niemcy importują zanieczyszczenia, które sami produkują? Polska jest co roku przez 290 dni narażona na zachodnie zanieczyszczenia, podczas gdy Niemcy zaledwie przez 73 dni odczuwają efekty naszych działań. Czy naprawdę jesteśmy tymi złymi w tej historii? Nie możemy siedzieć cicho, kiedy niemieckie media manipulują danymi i nas atakują. Musimy odpowiadać na te oszczerstwa w sposób zdecydowany. Przydałoby się też zmienić położenie tych nieszczęsnych czujników. Kto wie, może nawet powinniśmy wyjść z inicjatywą rekompensaty dla naszego kraju za zanieczyszczanie polskiego powietrza przez niemiecki przemysł? Nie pozwólmy sobie pluć w twarz!pisze Paweł Usiądek, działacz Konfederacji.

za; Paweł Usiądek

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły