Dziś w wieku 96 lat zmarł Jean Marie Le Pen, Założyciel i wieloletni przywódca Frontu Narodowego, Rassemblement national, francuskiej nacjonalistycznej partii politycznej, działającej od 1972 do 2018 pod nazwą Front Narodowy (FN, od fr. Front national). Mimo, że Le Pen to kompletnie nie nasza bajka, mamy do czynienia ze zdziczeniem wszelkich obyczajów!
Comme ils sont heureux
Lewica, jak jej wszystkie odmiany, głosi miłość do ludzi, tolerancję i otwarcie na innych. We Francji, która jako pierwsza w historii świata zabiła swoich króli, duch Robespierra w ciągu ponad 200 lat rozgościł się w tym kraju na dobre. Dziś duchowi spadkobiercy tego terrorysty świętują śmierć jednego z najważniejszych polityków współczesnej Europy, którego słowa o multi kulti spełniły się w 100%. Jego wypowiedź zamieszczamy na samym dole.
Tak lewica, a w zasadzie komuniści, świętują śmierć człowieka, zapewne tym samym wyrażając szacunek jego rodzinie pogrążonej w żałobie. W rytmie pogo na jednym z najważniejszych placów Paryża, Placu Republiki, świętują jego śmierć. Ależ oni są szczęśliwi. Nie trzeba być prorokiem aby przewidzieć jaka wielka radość nastąpi po śmierci chociażby Jarosława Kaczyńskiego…
„Islam jest religią, która nigdy nie osiedliła się w sposób pokojowy w kraju chrześcijańskim. Jest też niezwykle silny demograficznie. To godne uznania, ale to obca siła. Jako francuski i europejski polityk chcę bronić Francji i Europy przed zewnętrznym podbojem” – Le Pen w 1989
Portal Warszawski. O krok do przodu