[UWAGA] K. Gałecka, z-ca dyrektor w ZDM ma wiedzę merytoryczną na poziomie ZERA

Jak już wiadomo, w dniu 22 października 2022r w trakcie remontu wiaduktu nad bocznicą kolejową w ciągu ul. Marywilskiej na Białołęce w Warszawie, doszło do Katastrofy Budowlanej w trakcie rozbiórki wiaduktu drogowego. Obiekt w ciągu ul. Marywilskiej został wybudowany w 1975r. Była to konstrukcja z belek prefabrykowanych strunobetonowych typu „Płońsk” o całkowitej długości 53,9m i szerokości 17,5m. Wiadukt umieszczony był nad bocznicą kolejową, która łączyła przemysłową część Żerania (obecnie również mieszkaniową) i odnogę Kanału Żerańskiego ze szlakiem kolejowym Warszawa – Gdańsk.

Gałecka bredzi bo nie wie o czym mówi

Z konferencji prasowej w sprawie przebudowy wiaduktu w ciągu ul. Marywilskiej, który odbyła się parę dni temu, dowiadujemy się, że:

„Inspektorat nadzoru budowlanego wydał nakaz rozbiórki obiektu w całości, by wyeliminować zagrożenie, które w tej chwili powstało.” Kierownik prac Pan Rafał Gorczyca mówi również, iż prowadzone są rozmowy z zamawiającym, by jak najszybciej doprowadzić do przejezdności , wspomina również o pracy w trybie 24-godzinnym. Z-ca dyrektora ZDM, Pani Karolina Gałecka, deklaruje 3 miesięczny termin realizacji prac. Zaznaczamy, że jest to w naszej ocenie termin nierealny z uwagi na okres zimowy (pamiętamy umowę na 100 dni z której zrobiło się 264 w zeszłym roku). Większość prac wymaga odpowiednich warunków temperaturowych i atmosferycznych. Chyba, że wykonawca ma zielone światło na niedotrzymywanie wymogów temperaturowych i wilgotnościowych, co z kolei wpłynie znacząco na trwałość obiektu, ale to się ujawni nie w tej kadencji, więc kto by się teraz tym przejmował?

Ostrzegamy, polszczyzna Gałeckiej poraża, dlatego też zostawiamy w formie oryginalnej…

 Pani Karolina Gałecka wymienia szereg obiektów do realizacji w tym: most w ciągu ul. Białołęckiej – do odbudowy, most w ciągu ul. Płochocińskiej – do odbudowy. Zaznacza, że to właśnie teraz jest przyznawane najwięcej pieniędzy na remonty/przebudowy obiektów – co nie pokrywa się z prawdą. Do tematu wrócimy przy innej okazji.  Pani Gałecka (jeden z dyrektorów Zarządu Dróg Miejskich!) wśród obiektów określonych jako PRL-owskie wylicza m.in. Wiadukt Poniatowskiego – obiekt wpisany do rejestru zabytków o bardzo długiej historii i wspaniałej architekturze. Takie słowa padają z ust Z-cy dyrektora Zarządu Dróg Miejskich, byłej rzecznik prasowej ZDM a następnie obecnego Prezydenta Warszawy. Jest to przejaw ignorancji i pokazuje, jak niska jest wiedza na temat historii Warszawy osób obecnie piastujących w nim decyzyjne stanowiska. 

Jest decyzja PINB nakazująca całkowitą rozbiórkę, ze względów bezpieczeństwa?

W 9:15 minucie konferencji Pani Karolina Gałecka informuje: „ Wcześniej, Wykonawca nie mógł rozpocząć tych robót 24-godzinnych, mieliśmy decyzję środowiskową, która nakazywała wykonawcy pracować od godziny 6 do 22, w związku z tym wykonawca nie mógł samowolnie sobie wejść bez decyzji pinb-u, biorąc pod uwagę, jeszcze że mieliśmy jeszcze decyzję środowiskową i rozpocząć robót 24-godzinnych.”  Czy wobec tego, złożona dnia 22.10 (sobota) przez ZDM deklaracja do przystąpienia do prac w trybie 24 godzinnym była rzucona bez pojęcia i bez poszanowania przepisów? Może całe szczęście, że wykonawca wykazał się w tej sytuacji fachowością i jednak poczekał z przystąpieniem do kontynuacji prac do czasu zakończenia czynności podjętych przez PINB. Tu brawa dla wykonawcy za niewykonanie durnego polecenia przystąpienia „do pilnych prac w trybie 24h, w celu jak najszybszego zakończenia utrudnień”.

Karolina Gałecka zaznacza, że cyt.: „Również bez nakazu PINB-u wykonawca nie mógł rozpocząć robót rozbiórkowych”.

W tym miejscu pragniemy podkreślić, iż prace rozbiórkowe zaczęły się już dużo wcześniej i to właśnie w trakcie i w wyniku prowadzenia prac rozbiórkowych doszło do uszkodzenia podpory tj jej pochylenia (obrót) w wyniku przyłożenia siły poziomej od opadających belek i części oczepu,  oraz podpory rozbieranego fragmentu wiaduktu. Nie można w tym wypadku mówić o rozpoczęciu prac rozbiórkowych tylko o ich kontynuacji.  W 10:30 minucie konferencji dowiadujemy się, że” jest decyzja PINB nakazująca całkowitą rozbiórkę, ze względów bezpieczeństwa”. Zatem my wystąpimy do PINB o udostępnienie kopii decyzji oraz protokołu z oględzin.

W minucie 11:15 padają pytania m.in. pytanie od redaktora stołecznej „Wyborczej”  Pana Jarosław Ossowski Stołeczna tj.:Po co ten wiadukt jest w ogóle odbudowywany, przecież ta linia kolejowa pod spodem  jest nieczynna od wielu lat. Czy nie można przewidzieć innej formy żeby połączyć oba odcinki?”

W 11:39 minucie Pani Karolina Gałecka rozpoczyna udzielanie odpowiedzi cyt.:  „Jeśli chodzi o odbudowę wiaduktu – tak pojawiały się też widziałam czy to w ogóle ma sens – odbudowa tego wiaduktu, znaczy nie ulega wątpliwości, że wiadukt miał jeden punkt jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, on rzeczywiście wymagał odbudowy, tak żeby można było bezpiecznie się po nim poruszać, natomiast ja bym odwróciła trochę pytanie: jeżeli nie odbudowa tego wiaduktu to jaka jest inna alternatywa – tak? Oczywiście, oczywiście rozumiem, że alternatywą mogłaby być teoretycznie droga na bocznicy kolejowej, która jest nieużywana.”

Czyżby dopiero teraz Pani Dyrektor zaczęła się nad tym zastanawiać? Odbudujemy wiadukt bo jest? Nie patrzymy czy bocznica dalej znajduje się pod obiektem? A może ktoś przeszedł się kilka metrów od obiektu i stwierdził, że tam już nawet nie ma torów? Czy to już za dużo do przejścia? A może ktoś zauważył brak trakcji czy też nie? 

Gałecka kontynuuje: „Znaczy ja przypomnę, że ten teren należy i ten grunt należy do PKP”

Działki, na których zlokalizowany jest wiadukt, zostały podzielone. Czy Pani Karolina Gałecka nie orientuje się co się dzieje? Czy nie sprawdziła własności działek? Jeśli nie to c,zy wykazała się prawem do dysponowania gruntem na cele budowlane? Zapytamy o tą kwestię! Dalej Pani Karolina oznajmia: „Z drugiej strony Panie Redaktorze powiem tak: w sytuacji w której rzeczywiście chcielibyśmy zaplanować bezkolizyjny przejazd – pytanie czy on rzeczywiście byłby bezkolizyjny, czy PKP nie używałoby tej bocznicy jako czynnej w pewnym momencie, gdzie nie pojawiłyby się szlabany  – wtedy nie mówilibyśmy o bezkolizyjnym przejeździe.” Taka wypowiedź sugeruje, że nie zadano sobie nawet trudu, by wystosować pytanie do PKP, czy ma plany przywrócenia bocznicy, czy jej likwidacja jest już na stałe. Po drugie sugeruje brak jakiejkolwiek wiedzy w zakresie skrzyżowań dróg kolejowych z samochodowymi, oznakowani przejazdów oraz ich budowy. Dalej słyszymy cyt: „Natomiast powiem tak: sama przygotowana dokumentacja, projekt, uzgodnienia – to jest tak jak Pan wie minimum półtora roku plus ogromne pieniądze, nie mówimy tutaj o 12 milionach, tak jak w przypadku odbudowy wiadukt,u tylko o kilkudziesięciu milionach plus kwestie samych robót, które musiałby być przeprowadzone, zakładam, że też minimum rok, więc jeżeli mówimy o dokumentacji, pozwoleniach, uzgodnieniach, projekcie 1,5 roku, rok na budowę to jest 2,5 roku i oczywiście zdaje sobie Pan sprawę, że to jest takie minimum plus rzeczywiście niewspółmierne pieniądze do odbudowy tego wiaduktu.”

Pytamy, czy po pierwsze nie można było w aktualizacji dokumentacji zaprojektować likwidację obiektu i wytyczenie drogi. Uważamy, że to miał na myśli również redaktor Ossowski. Wiemy również, że takie sugestie padały w ZDM, być może ZDM Pani dyrektor nie miała wiedzy aby podjąć decyzję!

Po drugie, mówienie o kilkudziesięciu milionach – chyba na dokumentację, a nawet i z robotami, bez odtworzenia obiektu to jest jakaś wierutna bzdura. Rozumiemym taką bzdurę usłyszeć od pijaczka pod monopolowym, ale od Pani Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich?

Po trzecie, twierdzenie, że budowa drogi jest bardziej kosztowna i bardziej czasochłonna niż budowa wiaduktu, tylko obrazuje brak wiedzy i wyobrażenia w tym zakresie osoby sprawującej funkcję z-cy Dyrektora ds. utrzymania, któremu to podlegają m.in. Wydział Utrzymania i Remontów Dróg oraz Wydział Obiektów Inżynierskich i Ochrony Środowiska. Osoba na takim stanowisku podejmująca kluczowe decyzje determinujące kwestie bezpiecznego użytkowania dróg i mostów w Warszawie nie wykazała się na konferencji prasowej nawet wiedzą w zakresie porównania kosztu i czasu realizacji drogi i wiaduktu na tym samym odcinku, o tej samej długości. To bardziej trafną odpowiedź udzielił Pan spod monopolowego cyt: „no proste hehe wiadukt droższy jest, hehe nie wiesz fuhahaTy, e, Zbychu słyszałeś? Oni myślą, że droga więcej niż wiadukt kosztuje hehe.”

W dalszej części „briefingu” Pani Gałecka kontynuuje: „A więc, ja nie wykluczam oczywiście w przyszłości, że ta bocznica kolejowa mogłaby być wykorzystana jako bezkolizyjny przejazd, natomiast w tej sytuacji w której jesteśmy ta odbudowa wiaduktu wydaje się sensownym rozwiązaniem tym bardziej, że ten wiadukt rzeczywiście z roku na rok był coraz starszy, coraz bardziej niebezpieczny, stwarzał zagrożenie i tak jak Państwo wiecie został wybudowany w latach 70-tych.”

Czy jest sens odbudowywać wiadukt?

Panie redaktorze Ossowski i drodzy czytelnicy, my również nie widzimy sensu odbudowy tego wiaduktu, o czym pisaliśmy na naszych łamach. Wykonanie drogi w tym miejscu byłaby tańsza, albo w kosztach porównywalnych, bo mamy do czynienia albo z wysokim nasypem, przy zachowaniu obecnych rzędnych wysokościowych, albo przebudowa drogi na dużo większym odcinku wraz z dużą masą ziem do usunięcia oraz przebudową infrastruktury podziemnej. Z pewnością koszt robót nie był by wyższy niż rozbiórka i odbudowa czy budowa nowego wiaduktu. Koszt utrzymania wiaduktu jest również na pewno wyższy niż utrzymanie drogi o tej samej długości i szerokości co wiadukt. To, że wiadukt nie nadawał się do dalszego użytkowania nie jest argumentem za jego odbudową, tylko za jego rozbiórką.

Pani Gałecka na ponowne pytanie o zasadność odbudowy i o logicznie tańsze koszty wytyczenia drogi w stosunku do odbudowy wiaduktu powtarza swoje cyt: ”Zawsze się wydaje, że wybudowanie prostej drogi to jest niski koszt. Tam są tereny torfowe, samo korytowanie tego miejsca, przygotowanie uzgodnień dokumentacji i budowy tak jak wspomniałam, to nie jest na pewno proces kilkumiesięczny jak przy odbudowie wiaduktu.”

Sprawdziliśmy, w dokumentacji geologiczno – inżynierskiej wykonanej na potrzeby realizacji tego zadania oraz zamieszczonej na stronie Zarządu Dróg Miejskich nie wyszczególniono na załączniku graficznym występowania torfów na tym obszarze. Zauważamy również, że pod obiektem znajdowała się niegdyś bocznica kolejowa, po której odbywał się dość intensywny ruch ciężkich transportów. Komu Pani Karolino chce Pani wmówić, że pod drogę trzeba wyższych nośności?

Karolina Gałecka : „Ja powiem chociażby na przykładzie tutaj ciągu pieszego, który został wybudowany w ciągu dwóch, dwa i pół dnia – tutaj przygotowanie terenu, korytowanie to jest też pewien proces, który należy wykonać, to nie jest, że wylejemy asfalt po bocznicy kolejowej, to są ogromne pieniądze, przygotowanie całego gruntu wiąże się naprawdę z olbrzymimi pieniędzmi.”

Czy to nie jest zaprzeczenie temu, że czas realizacji drogi z korytowaniem jest dłuższy niż obiektu mostowego? Jeśli Pani Karolina twierdzi, że wykonanie wiaduktu trwa szybciej to dlaczego zamiast chodnika nie zrobiła kładki? Jeśli faktycznie realizacja drogi, Pani Karolino, jest bardziej czasochłonne i bardziej kosztowne niż budowa wiaduktu to czy budowa kładki tymczasowej zamiast budowy tymczasowego chodnika nie byłoby szybsze i tańsze?

Jak widzimy, Pani Karolina Gałecka z-ca dyrektora w ZDM, ds. Utrzymania ma wiedzę merytoryczną na poziomie ZERA. I posługuje się koszmarną polszczyzną. Nie ma pojęcia o czym mówi i uważa, że nikt nie zwróci na jej wypowiedzi uwagi. Nie wszystkiego można się nauczyć na pamięć, a nawet wtedy odpowiedzi są niespójne.

Jest coraz gorzej, bo głupcy i nieuki zaczynają decydować o naszym życiu…ona ma być ponoć (o czym pisaliśmy) nowym dyrektorem ZDM….

Portal Warszawski

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły