[ANALIZA] Jak do tego doszło, że Donald Trump winny jest wszystkich 34 zarzutów? To pierwszy w historii prezydent skazany w procesie karnym

To wiadomość nr. 1 w serwisach międzynarodowych – Donald Trump został oskarżony o 34 przypadki fałszerstwa dokumentacji handlowej – WINNY we wszystkich, i tym samym jest pierwszym w historii prezydentem skazanym w procesie karnym. Warto zrozumieć gdzie obrona Trumpa zrobiła błąd, oraz zrozumieć skomplikowany mechanizm prawny – wszystko to doskonale wyjaśnia Rafał Michalski, amerykanista i politolog.

Zacznijmy jednak od informacji podstawowych:

– stronie skazanej przysługuje apelacja. Na jakąkolwiek karę by nie został skazanym w oddzielnym postępowaniu, ta będzie mogła zostać zawieszona. Grozi mu od kary finansowej po pozbawienie wolności – za wcześnie jednak na spekulacje. 175.10 czyli przestępstwo fałszowania ksiąg handlowych: „zamiar oszukania obejmuje zamiar popełnienia innego przestępstwa albo pomocnictwa lub zatajenia jego popełnienia.” A więc skazany doprowadził do fałszerstwa dokumentu, by popełnić inny czyn zakazany. W przypadku Donalda Trumpa mowa o ukryciu płatności dla aktorek, którym – poprzez zaprzyjaźnioną redakcję – zapłacono za ekskluzywność ich historii znajomości z przyszłym prezydentem. „Catch & kill” – kupić historię, by ta nie mogła się ukazać.

„Zamiar oszukania” – otóż 175.10 rozumie to pojęcie bardzo szeroko.  Patrzymy do 175.00: zamiar można ustalić, gdy oskarżony działa „w celu udaremnienia władzy stanu” do „wiernego stosowania własnego prawa”. A więc skazany musiał chcieć doprowadzić do szkody stanu. Nie potrzebna była strata jakiegoś rodzaju – wystarczyło, że Nowojorskie organy regulacyjne poczuły się sfrustrowane faktem, iż odbiera im się możliwość regulowania przebiegu wyborów. Że przekazano im niekompletne księgo rachunkowe, za analizę których one odpowiadają.

 



 

W toku przesłuchań świadków było jasne, że Donald Trump wiedział o płatnościach dla aktorek, i osoby mu podległe zaksięgowały je jako „opłaty prawne”. Tak, obrona mówiła o przekazaniu pieniędzy dla jego prawnika Cohena: acz Cohen działał *z upoważnienia* mocodawcy. Drugi składnik 175.10: „popełnienie drugiego przestępstwa” – bo bez tego same sfałszowanie dokumentacji stanowi wykroczenie. I tutaj toczył się największy spór pomiędzy prokuraturą a obroną – bo „przestępstwo” w Nowym Jorku obejmuje *prawo danego stanu*, nie zawsze federalne.

Obrona byłego prezydenta mogła wskazywać, że nawet jeśli doszło do złamania przepisów federalnych (o nich zaraz), to nie mogą być one przedmiotem tej rozprawy. Problem w tym, że nie wykorzystali tego, a prokuratura zręcznie odwołała się do 14-126. Każda osoba, która działając w imieniu kandydata… dokonuje wydatków w związku z… wyborem dowolnego kandydata… w celu obejścia ograniczeń składek określonych w tym artykule, będzie winna przestępstwa kategorii E. Wystarczyło powiązać płatności dla aktorek, z prowadzeniem kampanii wyborczej. I jak widać, przysięgli tak na to spojrzeli. Bo tu, najważniejsze – brakuje nam jasnym norm regulujących dozwolone relacje między kampanią wyborczą a korporacjami. FEC w zaleceniach mówi o „oddzielnych funduszach” czy „komunikatach dla pracowników” i „okazjonalne korzystanie z ich obiektów do pracy w ramach wolontariatu”. Jak catch & kill wpisuje się w to: trudno powiedzieć, toczy się spór wśród prawników. 

To ważne, gdyż w stanowej ustawie o finansowaniu kampanii czytamy: „wymogi dotyczące składania wniosków oraz limity wydatków, składek i wpływów wynikające z prawa stanowego nie mają zastosowania do kandydata, gdy są wymagane do składania oświadczeń na szczeblu federalnym pod warunkiem złożenia kopii również w biurze stanowej komisji”. Pisząc prościej: przepis wyborczy federalny ma zastosowanie, gdy analogiczny obowiązek ma miejsce w stosunku do stanowej jednostki wyborczej. Musimy ustalić reguły w kampanii federalnej by wiedzieć, czy inne reguły nie obowiązują w stanowej.

Nie ma Nowojorskich przepisów o relacji sztabu wyborczego z korporacjami, a więc patrzymy do zaleceń The Federal Election Commission.

A FEC zakazuje wpłat bezpośrednich. Przysięgli uznali, że Cohen płacący redakcji Peckera łamie ten zapis, ponieważ fałszywy wpis dotyczy również organu NY. Ostatni, moim zdaniem przepis, który pogrążył Trumpa: „gdy dwie lub więcej osób spiskują w celu ułatwienia lub uniemożliwienia wyboru jakiejkolwiek osoby na urząd publiczny w sposób niezgodny z prawem, winne są wykroczenia„.  Fałszywe zaksięgowanie wpłaty pieniężnej mieści się w ramach tej normy, a „spiskują w celu” oznacza „podjęcie działań nielegalnych”. Czytaj: niezgodnych z prawem. Nieprawidłowe zaksięgowanie wpłaty jest niezgodne z prawem. A więc doszło do spisku. W ten sposób prokuratura ominęła drugą pułapkę: rozróżnienie „środków osobistych” od „funduszy kampanii”. Wydatki na kampanię obejmują wszelkie płatności „dokonane przez jakąkolwiek osobę w celu wywarcia wpływu na wybory na urząd federalny” [§14-100(9)(3)].

 



 

Jeśli skazany chciałby działać uczciwie, zaksięgowałby wpłatę odpowiednio. A tutaj otworzono specjalny fundusz na który przekazano czeki tylko i wyłącznie – jak się okazało – na płatność dla aktorek. Mogło to wywołać wśród przysięgłych brak wiary w uczciwość intencji. A nawet jeśli obrona tak by argumentowała – to FEC
jasno wskazuje, że nie wolno środków kampanijnych wykorzystywać na cele osobiste. Przepis 175.10 jest tak często wykorzystywany przez prokuraturę w Nowym Jorku, ponieważ opiera się na prostej mechanice:

– jeśli osoba umyślnie lub mogła zakładać ominięcie procedur prawnych: winna jest wykroczenia. Nieważna jest szkoda czy cel: chodzi o fakt braku transparentności. Jeśli ktoś maskuje swoje działania, ma w tym cel – stąd w przepisie o „drugim przestępstwie”.

Uważam, że wynik procesu nie był pewny; prokuratura stanęła przed dwoma wspomnianymi problemami:

– jednoznaczne powiązanie działań Trumpa z trwającą kampanią;
– oraz „zaksięgowania” jako „opłat prawnych” jako celowego.

Udało się, jak widzimy.

Dlaczego sprawa Johna Edwards upadła – mimo faktu, że również fałszywie zaksięgował czeki od darczyńców? Ponieważ prokuratura nie wykazała, iż Edwards chciał tuszować własną zdradę z powodu kampanii – nie ratowania małżeństwa.

Napiszę więcej: Donald Trump nie musiał mieć świadomości, że łamie prawo. Że tego typu operacje finansowe są nielegalne. Albo nawet, że działał w celu jedynie ratowania wizerunku. Ale liczy się efekt: błędna operacja finansowa, której celem było OSZUSTWO. I tyle.

 

 

 

 

za: Rafał Michalski

 

Portal Warszawski. O krok do przodu

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły

Portal-Warszawski