[NASZ TEMAT] Czy Konior Studio i inni deweloperzy to kolejna nadzwyczajna kasta ludzi?

Przeglądając profil biura architektonicznego Studia Konior, a dokładnie jego właściciela Tomasza Koniora, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z geniuszem wszech czasów. Dobrze wykształcony, światowy, wielbiący muzykę poważną, przyjaciel Pendereckiego, sam grający na fortepianie – jednym słowem człowiek Renesansu – po prostu drugi Filippo Brunelleschi. TVP Katowice robi o nim program, jest obecny na stronach wszelkich tak zwanych branżowych czasopism, pisze rozprawki dotyczące funkcjonowania miasta, no i jeszcze aspirowanie do wielkiej nagrody Miesa van der Rohe. Wszyscy są nim zachwycony, piszą fenomenalny człowiek.

Pałac Krasińskich i nie tylko

Konior Studio to autorska pracownia architektoniczna założona przez Tomasza Koniora w 1995 roku, która wyspecjalizowała się m in. w projektowaniu budynków dla instytucji muzycznych. Pierwszym z nich, który zyskał szerokie uznanie, była przebudowa Akademii Muzycznej w Katowicach z pierwszą w Polsce salą koncertową z regulowaną akustyką. Kolejnym była siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, z największą w Polsce salą koncertową. Konior Studio to również projekty w Warszawie. Mowa o Nowej Miodowej przy ul. Rakowieckie, o Bibliotece Narodowej czy ostatniej inwestycji – Biała Willa na Mokotowie.

W połowie lutego jako pierwsi opisaliśmy bardzo złożone, skomplikowane prace rewitalizacyjne i konserwacyjne prowadzone w Pałacu Rzeczpospolitej, czyli Pałacu Krasińskich. Wczoraj na naszych opublikowaliśmy artykuł z dużą ilością zdjęć i można podziwiać imponujące efekty pracy specjalistów. Nie ma wątpliwości, że Konior Studio wykonało tytaniczną pracę, która rzeczywiście wymaga doskonałej znajomości epoki baroku i samego założenia Tylmana z Gameren, który ów pałac zaprojketował.

Konior Studio to również projekt Nowej Miodowej przy ul. Rakowieckie, Biblioteki Narodowej – nie można odmówić fachowości ani talentu tej grupie projektowej. Nie dziwi zatem popyt na jego bardzo prestiżowe projekty, ale zejdźmy na ziemię i sprawdźmy jak to wygląda w stosunku do tak zwanych Kowalskich, biblijnych maluczkich.

Pawia

Miesiąc temu skontaktowali się z nami mieszkańcy Muranowa, którzy walczą z deweloperem na własny koszt. W 1992 roku plac przy ulicy Pawiej miasto przekazało prywatnym inwestorom pod budownictwo wielomieszkaniowe. Około 1996 lub 1997 aleja drzew została uznana za pomnik przyrody. Plac przechodził z rąk do rąk inwestorów, obecny inwestor od 2008 roku próbuje wybudować coraz większy dom. Tym samym niszczy krajobraz 7 kondygnacyjnym blokiem z lokalami usługowymi. Ratusz, mimo że wie o sprawie nie robi nic, tak samo jak miejscy aktywiści, których na Muranowie nie brakuje, bo ci są jedynie zainteresowani likwidacją miejsc parkingowych. Mieszkańcy są zostawieni przez wszystkich – tak wygląda realny świat w Warszawie. Jak na razie ani władze Warszawy i Konior Studio wykazują dość lekce ważący stosunek wobec mieszkańców Warszawy…

Sprawa zaczęła się od aferalnej ustawy, zwanej od nazwiska ówczesnego ministra budownictwa, (tzw. afera Glapińskiego). Okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się o zaborze tego miejskiego terenu (plac rekreacyjny dla dzieci i dorosłych) z gazet. Był rok 93-94, wtedy też zaczęła się walka. Na tym terenie dochodziło to wieku przekrętów. Jedną z osób, która była była zaangażowana przy ustalaniu planu zagospodarowania był członek Rady Osiedla. Budynek wykreślono, a po konsultacjach u wojewody znów magicznie się pojawił…

1. Prezydent Miasta wydał pozwolenie na budowę 7 kondygnacyjnego bloku z lokalami usługowymi przy ulicy Pawiej. Blok ten w żaden sposób nie wpisuje się w architekturę ani w specyfikę tego miejsca. Jak również w proponowany plan zagospodarowania przestrzennego.
2. Blok zabierze mieszkańcom nie tylko światło, ale narazi ich na niebezpieczeństwo i możliwe straty, gdyż ten teren jest bardzo niestabilny. Jeden z bloków już musiał być wzmacniany ze względu na niebezpieczeństwo zawalenia.
3. Przez lata urzędy miejskie przychylały się do opinii mieszkańców, wykazywały troskę o pomnik przyrody, uznawały, że do budowy nie da się dojechać wąską drogą dojazdową do śmietnika między dwoma blokami mieszkalnymi, uznawały okoliczne bloki jako sąsiadów, na których planowany budynek będzie miał wpływ.
4. Miasto pozwoliło na przejazd przez Pomnik Przyrody „Aleja drzew”. Należy podkreślić, że uzgodnienia, które zostały w tym celu zawarte są notorycznie łamane, za co inwestor nie ponosi żadnej odpowiedzialności.
5. Miasto wydało służebność na drogę, aby ułatwić prowadzenie budowy. Droga jest w bliskiej odległości od bloków Anielewicza 7 i 9, więc naraża mieszkańców na uszkodzenia budynków. Dodatkowo droga jest w fatalnym stanie, a deweloper przejeżdża po niej ciężkim sprzętem i ciężarówkami, które załadowane mają 40 ton

6. W ramach służebności deweloper (KONIOR STUDIO) ma wyciąć kilka pięknych drzew, tylko po to żeby łatwiej prowadziło się budowę.

Przypomnijmy, że mowa o POMNIKU PRZYRODY , czyli alei bożodrzewów gruczołkowatych (Ailanthus altissima), który od 2019 roku ma być szczególnie chroniony!

Kości i zapadająca się ziemia

Dziś, to jest 14 maja, mija dokładnie 21  dzień od publikacji pierwszego artykułu na temat tej absolutnie skandalicznie prowadzonej inwestycji, która nie niszczy tylko przyrodę ale jest realizowana bez lokalnej akceptacji. Mieszkańcy Muranowa alarmowali nas czas temu, w okolicach 19,20 kwietnia, kiedy padał deszcz, a inwestycja budowlana nie była i nie jest w żaden sposób zabezpieczona, zapadła się ziemia pod asfaltem. Ponadto znaleziono kości, a mieszkańcy nie wiedzą czy należą one do zwierząt czy do ludzi. Warto zwrócić uwagę, że na tym terenie było warszawskie getto. Mimo, że i Konior Studio i Ratusz o tym wiedzą, nikt nie pofatygował się aby to sprawdzić.

Niestety, ale w Polskim prawie nie istnieje bezpośrednia podstawa prawna do stworzenia i wdrożenia Standardu ochrony drzew i innych form zieleni w procesie inwestycyjnym. Jednakże przesłankami prawnymi dla stosowania zawartych w nim tez są przepisy ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (tekst jednolity: Dz.U. z 2021 r. poz. 1098 z późn. zm.) oraz akty wykonawcze do niej. Konieczne jest, aby w dokumentach inwestycyjnych (np. SIWZ, OPZ) i projektach umowy z wykonawcami prac stosowane były warunki i wskazania zapewniające skuteczną ochronę zieleni. Czy inwestycja Koniora posiada takowy dokument? Tego nie wiadomo.

Wiadomo jednak, że wszystkie wykopaliska prowadzone do jakichkolwiek inwestycji powinny być 15m od pni drzew. Ta odległość już na wstępie jest, a po opadach ziemia mogła usunąć się o kolejny metr. Tak o miasto dbała Marlena Happach, była już naczelna architekt Warszawy, która wskutek naszej konsekwentnej polityki wskazywania jej merytorycznych błędów została pozbawiona tej bardzo ważnej i odpowiedzialnej funkcji.

KOMENTARZ

Nonszalancja i pogarda do ludzi to jedna z cech warszawskiego ratusza, który jak wiemy od 89 roku nie został w żaden sposób zlustrowany. Ale jak widać nonszalancja i pogarda do ludzi to zjawisko szersze obejmujące wiele środowisk. Przenikanie się interesu publicznego z prywatą wielu inwestorów niestety tu, w Warszawie. jest czymś normalny. W cywilizowanym świecie jest to patologia. A ta jest siłą destrukcyjną i niszczycielską. I to eleganckie, wielce wyrafinowane biuro, przed którym wszyscy składają hołdy ma w kompletnym poważaniu wszystkie uwagi, ale przede wszystkim ma w głębokim poważaniu mieszkańców Muranowa.  Doskonale znają sprawę bo robią monitoring mediów, a jedyne co umieją napisać w mediach społecznościowych proponują uwaga….włączyć myślenie. Na nasz komunikat na ich profilu poważna firma, o nieskazitelnym wizerunku pisze proszę włączyć myślenie. Napisać prostactwo to nie napisać nic.

Czy Konior Studio próbuje uspokoić mieszkańców Muranowa? Nie! Czy Konior Studio pofatygowało się aby w ogóle rozpocząć dyskusję z mieszkańcami ulicy Pawiej i okolic? Nie! Nie wiemy też czy Konior Studio ma dokumenty, o których mowa powyżej w artykule. Dlaczego? Ano może dlatego, że schodzenie na poziom plebsu i rozmowa z nim nie leży w gestii polskiego Brunelleschiego!  Miasto daje zgodę to miasto niech się tym zajmuje. A może po prostu to nie tylko Konior, ale i cała branża deweloperska to po prawnikach nadzwyczajna kasta ludzi, która ma w czterech literach los maluczkich? Ma wszelkie powody i narzędzia, żeby tak myśleć! Tu, w Warszawie, ma pełną protekcję i święty spokój bo nawet tak zwami miejscy aktywiści nie raczyli się zainteresować tematem, mimo, że na Muranowie ich nie brakuje. Oni wolą ścigać kierowców i donosić do Straży Miejskiej!

Właściciel owego studia we własnym mniemaniu może być i samym bogiem, ale kim naprawdę jest, mówi seria artykułów, które się pojawiły na naszych łamach. A na dole jeden z nich.

 

[NASZ TEMAT] Znalezione kości i zapadająca się ziemia – tak wygląda inwestycja Koniora na ul. Pawiej

Portal Warszawski. O krok do przodu

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły