[NASZ TEMAT] Co dalej z kotami św. p. Agnieszki? Mamy też dla Was nowe informacje

W sobotę podaliśmy do wiadomości publicznej informację o samobójstwie Pani Agnieszki Andrzejaczek (https://portalwarszawski.com.pl/2024/04/06/wstrzasajace-bohaterka), która zostawiła po sobie 6 kotów.  Jak na razie artykuł przeczytało prawie 130 tysięcy osób, a sam artykuł dotarł aż do 4 5 miliona odbiorców. I bardzo dobrze, bo jako redakcja (jedyna w Polsce, która zainteresowała się tematem) w czwartek zwrócimy się do Was ze specjalnym apelem. To wspólna inicjatywa Portalu, Pani Beaty Krupianik i Pani Doroty Sumińskiej. Z Panią Beatą odbyliśmy długą i bardzo ważną rozmowę, oczywiście, ze społecznego i zwierzęcego punktu widzenia, i to nie jest nasze ostatnie słowo w tej sprawie.

Co dalej z kotami?

Dla przypomnienia nasz artykuł, w którym podajemy szczegóły na temat kotów śp. Pani Agnieszki – https://portalwarszawski.com.pl/2023/12/29/pilne-pani-agnieszka.

A co z kotami? Oddajmy głos Pani Beacie.

Sądzę, że wszyscy jesteście ciekawi, co słychać u Zozo, Mikiego, Prezesa, Małego, Miśka i Lili, kotów Agnieszki. Jak wspomniałam w audycji dziś rano tak potwierdzam z wieczora, że zachowują się zgoła odmienne niż w opisach, które pozostawiła po sobie dla nas Agnieszka.

MISIEK, brat Prezesa, na razie słabo odnajduje się w ciszy i spokoju. Choć jest jeszcze przestraszony, już nie syczy. Ma apetyt, leki również wchłania podane z sosem. Ukrywa się w zacisznym miejscu.

Prezes, brat Miśka, zaufał mojej siostrze. Przy niej chodzi po domu, nawet trochę bawił się myszką. Ma apetyt. Na dźwięk otwieranych drzwi kieruje się do tajnego miejsca Miśka. I obserwuje, co się wydarzy.

MAŁY, czyli większy dymny, przemieszcza się po domu dosyć swobodnie, daje się głaskać i nadstawia główkę gdy rozpozna kto podchodzi. Ma apetyt.

MIKI rudas. Według opisu Agi miał być najbardziej otwartym kotem. Niestety, nie odnajduje się jeszcze w tej sytuacji. Widać jak rozwaliło psychikę tego kota to co się wydarzyło. Ma apetyt, ale niestety widać, że jest przerażony.

ZOZO, mniejszy dymny. Opisywany jako bardzo wycofany i tak jest. Jemu również Aga podawała psychotrop. Gdy przyjechał wczoraj, dopiero w nocy sam opuścił transporter. Dzisiaj zakumflował się pod szafką, ale niestety musiałam go stamtąd wydostać, by podać mu lek. Przeniosłam go w wygodniejsza kryjowkę pod schodami, podałam lek, postawiłam jedzenie i wodę. To bardzo wrażliwy kot, raczej nie przepadający za bliskim kontaktem z człowiekiem. Na moje oko, to kot potrzebujący większej przestrzeni. Po prostu. Na pewno nie jest to przytulak.

LILA. Najwyraźniej ciężkie kocie przypadki lgną do mnie i z nieznanych powodów mi ufają dlatego Lila, dziewczynka według Agi, najbardziej bojaźliwa, stroniąca od wszystkich i wszystkiego to osóbka, która ma apetyt, daje się głaskać, przy dotyku wyginając Ciało w stronę przyjaznej dłoni. Lilu mruczy i bawi się. U Agi dostawała psychotrop, podałam je wieczorem ale na moje oko, ta dziewczyna potrzebuje po prostu spokojnego, zrównoważonego człowieka. Dziś zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że Lili w dobrym domu nie będzie potrzebny psychotrop, tylko właściwy opiekun. Ale oczywiście jest za wcześnie by moja intuicja i doświadczenie były na ten moment wiążące.

Wszystkie koty miałam dzisiaj na rękach. Tym, którym trzeba podałam leki. Korzystają z kuwety, biegunki nie zlokalizowałam. Chciałabym mieć taką moc by jakoś je pocieszyć. Chciałabym umieć im przekazać, że jeśli tylko one dadzą sobie szansę to wszystko się ułoży. Chciałabym im powiedzieć, żeby się nie poddawały. Wytłumaczyć, że nie zawsze zmiany są złe, że czasem są konieczne i że koniec to czasem nowy początek. Mogę tylko z nimi być.

PS. Na zdjęciu nasi chłopcy, Mieczysław i Eugeniusz. Za wcześnie bym udawała paparazzi i prześladowała aparatem koty po takich przeżyciach.

 



 

KOMENTARZ

Występując we własnym, ale przede wszystkim w imieniu Pani Beaty,  prosimy jednak o zachowanie pewnej elegancji w komentowaniu tej bardzo smutnej historii. Niektóre komentarze, tak łatwo oceniające, nie mają oczywiście nic wspólnego z Prawdą. Dlatego też jako redakcja, po raz pierwszy w historii, wyłączyliśmy wczoraj możliwość owego komentowania. Ani czas ani miejsce na wylewanie własnych interpretacji.

W związku z tym, że skończył się czas kampanii wyborczej, musimy wspomnieć o Dobrym Duchu tego pierwszego apelu, który opublikowaliśmy – to Jakub Dobromilski, wielki miłośnik kotów poprosił nas o jego publikację. Jakub startował z ramienia Bezpartyjnych, i szkoda że się nie dostał bo to chyba jedyny kandydat, który systemowo chciał zająć się zwierzakom w potrzebie. Jakubie Przyjacielu, bardzo Ci dziękujemy!

I tak jak wspomnieliśmy, cała ta sytuacja może stworzyć coś nowego, coś wspaniałego. A Wy w czwartek rano wyczekujcie naszego bardzo ważnego apelu.

Beata, Krupianik, Portal Warszawski

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły

Portal-Warszawski