[KOMENTARZ] OBRZYDLIWE! Solidaryzujemy się z Muzeum Narodowym. Wyborcza haniebnie atakuje i szkaluje dobre imię instytucji

Trudno się dziwić, że eksponaty zaginęły, skoro Najwyższa Izba Kontroli wytknęła muzealnikom, że nie kontrolują stanu zbiorów tak często, jak powinni. W warszawskim Muzeum Narodowym jest 741,6 tys. dzieł sztuki. Inspekcja przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontrola wykazała, że w najważniejszym polskim muzeum zaginęło ich ponad 100. Kontrolerzy nie ujawniają, o jakie dzieła chodzi. Nikt nie wie też, kiedy zaginęły – tak zaczyna się haniebny artykuł pismaka z Gazety Wyborczej, niejakiego Arkadiusza Gruszczyńskiego. Pismaka, który się wziął za temat, który go przerósł i przy okazji dał upust swoim najniższym instynktom!

Niegodziwe sformułowania o „zamiataniu sprawy braków pod dywan”

Dalej jest jeszcze gorzej, dlatego też zostawmy haniebny artykuł GW w spokoju, tym bardziej że pismo dyrekcji Muzeum Narodowego wiele wyjaśnia.

Artykuł Arkadiusza Gruszczyńskiego pt. „W Muzeum Narodowym w Warszawie jak w Trójkącie Bermudzkim. Nikt nie wie, gdzie jest ponad 100 dzieł sztuki”, opublikowany w Gazecie Wyborczej w dn. 29.03.2024 r. powołuje się na niesprawdzone informacje i przede wszystkim źródła niedostępne publicznie (patrz raport kontroli NIK), których czytelnicy nie są w stanie samodzielnie zweryfikować. Sformułowane w artykule wnioski wyrażają wyłącznie indywidualne opinie i oskarżenia anonimowych rozmówców Pana Redaktora, w tym niegodziwe sformułowania o „zamiataniu sprawy braków pod dywan”. W sposób wybiórczy wykorzystano wyjaśnienia udzielone przez rzeczniczkę MNW, w tym całkowicie pominięto fakt, że MNW nie uchyla się od odpowiedzialności i już dawno złożyło zawiadomienia o brakach do organów ścigania, jak również stale pracuje nad porządkowaniem dokumentacji zbiorów. W efekcie powstał tekst nastawiony wyłącznie na wzbudzenie sensacji. Jego publikacja wywołuje zdziwienie – przede wszystkim tym, że jego autor uległ sensacyjnemu tonowi pomówień dostarczonych przez anonimowych informatorów i ewidentnie nie zweryfikował dostarczonych przez nich „informacji”.

 


Być może PAP powinno przemyśleć swoją decyzję co do współpracy z GW, no chyba że jako narodowa agencja prasowa chce systemowo i świadomie oszukiwać ludzi!


 

Jako funkcjonująca od niespełna dwóch miesięcy nowa Dyrekcja Muzeum Narodowego, od początku działamy transparentnie i w ścisłej komunikacji z pracownikami. Prócz znakomitego zespołu, po naszych poprzednikach odziedziczyłyśmy również wiele skomplikowanych zagadnień, które będziemy stopniowo i ze spokojem podejmować. Kontrola NIK dogłębnie zdiagnozowała problemy i błędy w procesie zarządzania naszą instytucją. W kontekście stwierdzonych braków, nie wykryła jednak niczego nowego – co insynuuje Pan Redaktor w swoim artykule – a jedynie powtórzyła znane od dawna informacje. W raporcie wyznaczono obszary wymagające pilnej naprawy i to jest priorytetem obecnej Dyrekcji. Publiczny charakter dyskusji, która wywiązała się w wyniku publikacji artykułu, jest jednak okazją do głębszej refleksji nad stanem Muzeum Narodowego w Warszawie, nad zasadami funkcjonowania instytucji i jej kadrą. Zarządzenia w sprawie okresowej kontroli zgodności dokumentacji ewidencyjnej ze stanem faktycznym zbiorów (tzw. skontrum), wynikające z art. 3 rozporządzenia Ministra Kultury z dnia 30 sierpnia 2004 r. w sprawie zakresu, form i sposobu ewidencjonowania zabytków w muzeach, wydaje dyrektor. Obowiązek ten wynika z przepisów, a nie dobrej woli kustoszy. W latach 2010–2022 przeprowadzono 16 kontroli dokumentacji ze stanem faktycznym, zweryfikowano 193 000 z ponad 860 000 obiektów ze zbiorów MNW i jego Oddziałów. Prace przerwano z powodu epidemii Covid-19 (decyzją ówczesnego dyrektora, nie pracowników), a później z powodu wdrożenia nowego systemu do ewidencji i zarządzania zbiorami. Zespół MNW przygotowuje się do realizacji kolejnych skontrów, które zaczniemy jeszcze w tym miesiącu. Sukcesywnie będziemy weryfikować dokumentację ewidencyjną, również w ramach rozległych prac porządkowych po migracji danych do nowego systemu bazodanowego (ponad 1 000 000 rekordów obiektów, multimediów i dokumentacji ruchu zbiorów).

Deklarujemy, że budzące zainteresowanie Arkadiusza Gruszczyńskiego zagadnienie zadawnionych braków w ewidencji zbiorów, podkreślamy – znane już w latach 70. i 90., czyli odziedziczone przez nas po poprzednikach – oraz przeprowadzenie skontrów, czyli spisów z natury, są jednym z naszych priorytetów.

Komentarz

Nie ma już  w tej chwili dnia aby Czerska nie dała głosu w jakiejkolwiek sprawie. Dosłownie dwa tygodnie temu dziennikarka tejże redakcji zorganizowała masowy atak na właścicieli nowej stacji Ofjcjalne Zero, wykorzystując do tego obrzydliwe narzędzia, o czym dziś na naszych łamach będzie.

Od prawie 10 lat zajmujemy się Warszawą. Oczywiście, że jesteśmy wolnościowcami o konserwatywnym zabarwieniu, i być może dlatego od tylu lat musimy demaskować regularne kłamstwa kolportowane przez pismaków z Czerskiej. Dziś Muzeum Narodowe, z którym się naprawdę solidaryzujemy, musi odpowiadać na atak Gruszczyńskiego, doświadcza siły kłamstwa, które może zniszczyć bardzo szybko doskonały wizerunek tej bardzo ważnej instytucji. To teraz proszę sobie wyobrazić skalę spustoszenia intelektualnego po ich 30 latach obecności na rynku. Dziś Stołeczna zamiast stać za mieszkańcami, stała się centrum dowodzenia dla sekciarskich organizacji, które niszczą nie tylko infrastrukturę Warszawy, ale i degradują nasza miasto społecznie!

Warszawiacy przez pismaków z GW są oszukiwani praktycznie codziennie. Nie dalej jak wczoraj musieliśmy zdemaskować brednie kolejnego pismaka z warszawskiego działu, który opisuje akcję miejskich „aktywistów” określając ją mianem akcją warszawiaków i rowerzystów. Osowski, lider produkcji kłamstw, wielokrotnie obrażał mieszkańców Warszawy, którzy mają inne zdanie niż on czy aktyw. Ale GW w tym samym czasie chroni patologię w warszawskich urzędach, jak w Zarządzie Dróg Miejskich, czy mobbing w ZTM, który ciągnął się tam miesiącami. Kiedyś Stołeczna była azymutem, dziś jest po prostu drogą w przepaść.

Tytuł, który 30 lat temu dla naszego pokolenia był bramą na zachód, dziś jest prostą drogą do toalety w podrzędnej pijackiej knajpie. Ale niestety ta informacja została opublikowana przez PAP, który chwalił się że podpisał z GW umowę na publikację ich tekstów. Przecież tam poza Gruszczyńskim kulturą zajmuje się również regularny hejter niejaki Witold Mrozek, który lata całe oczernia wierzących artystów, którzy mają inne zdanie niż środowiska Andy Rottenberg. Można nie lubić twórczości na przykład twórczości Ignacego Czwartosa, który miał jechać na biennale do Wenecji,  ale to jak obrzydliwe artykuły płodził Mrozek powinno mieć konsekwencje w sądzie. Haniebne to mało powiedziane! I facet ten jest magistrem w Instytucie Kultury Polskiej.

My znamy doskonale historię powstania naszego wspaniałego muzeum, tak samo jak doceniamy wielką rolę w ratowaniu polskich dzieł, również przez krewną naczelnego – heroiczną i wybitną historykę sztuki, Marię Sikorską Bernhard, i mamy osobisty stosunek do Muzeum Narodowego, tak samo jak do naszej polskiej sztuki, którą kochamy i promujemy!  Dlatego też solidaryzujemy się z Muzeum Narodowym, które przeżywa naprawdę ciężkie dni, tylko dlatego, że jakiś parweniusz chciał po raz kolejny zabłysnąć, a przy okazji niszczy dobre imię naszej narodowej instytucji. Być może PAP powinno przemyśleć swoją decyzję co do współpracy z GW, no chyba że jako narodowa agencja prasowa chce systemowo i świadomie oszukiwać ludzi! Przecież tę kłamliwą informację przekazały inne redakcje, nawet nie analizując sprawy.

 A my od lat powtarzamy, że koniec Wyborczej dla Polski miałby zbawienne skutki, tym bardziej że to wylęgarnia Zła w czystej postaci i robi spustoszenie w naszym narodzie! Jak nie zwymiotują codziennie na kogoś to nie wiedzą, że żyją! Chorzy ludzie!

Portal Warszawski

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły