„Potrzebujemy Waszej pomocy! Przekopcie domowe archiwa zdjęć. Może znajdziecie w nich stare, ale kolorowe fotografie kamienicy przy Rynku Nowego Miasta”
Potrzebujemy Waszej pomocy. Przekopcie domowe archiwa zdjęć. Może znajdziecie w nich stare, ale kolorowe fotografie kamienicy przy Rynku Nowego Miasta 4. Są na niej dekoracje malarskie z 1956 r. A właściwie to były, bo już ledwo je widać – apeluje Stołeczny Konserwator Zabytków.
Rys historyczny
Dom przy Rynku Nowego Miasta 4 to kamienica Kajetana Jurkowskiego, wzniesiona w 1784 r. Jest jedną z nielicznych z obszaru Starego i Nowego Miasta, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej. Po wojnie odnowiono ją i ozdobiono dekoracjami malarskimi. Przedstawienia figuralne i floralne umieszczono na elewacjach od strony Rynku Nowego Miasta i ul. Pieszej. Front kamienicy zdobią cztery postacie: Trębacza, Oratora, Diany i Myśliwego, a od ul. Pieszej dwa stylizowane drzewka. Dekoracje zostały wykonane w 1956 r. przez Jacka Sempolińskiego, w czasach kiedy artysta był jeszcze studentem warszawskiej ASP. Budynek został wpisany do rejestru zabytków.
Polichromie są w bardzo złym stanie technicznym i prawie zupełnie nieczytelne. Wymagają pilnych i kompleksowych prac konserwatorskich. Niestety mimo poszukiwań nie udało się odnaleźć ani projektów, ani archiwalnych zdjęć ilustrujących pierwotny wygląd polichromii. Dostępne czarno-białe i kolorowe zdjęcia są mało wyraźne i nie dają nam pełnego poglądu jak wyglądały dekoracje.
Badania konserwatorskie pozwoliły nam ustalić jedynie oryginalną technikę wykonania (al fresco) i kolorystykę. Nie wiemy jednak, jak pierwotnie opracowano detale m.in.: twarzy i dłoni, i w jaki sposób rozmieszczone były akcenty barwne. Nie wiemy czy przestawienia były potraktowane malarsko czy graficznie? Światłocieniowo, a może jednak płasko? Nie mamy też informacji, które partie podkreślone zostały charakterystycznym kolorem żółcieni-ochry – czytamy w oświadczeniu SKZ.
Zdjęcia, do których dotarliśmy są albo niewyraźne, albo fragmentaryczne. Nasze badania potwierdziły technikę w jakiej je wykonano, ale nadal sporo nie wiemy. Np. czy przestawienia były potraktowane malarsko czy graficznie? Światłocieniowo, a może jednak płasko? Nie mamy też informacji, które partie podkreślone zostały charakterystycznym kolorem żółcieni-ochry. Chcemy uniknąć kreacji w pracach konserwatorskich. Naszym celem jest zachowanie tego co przetrwało i rekonstrukcja na tyle wierna, na ile jest to możliwe. Jeśli macie kolorowe zdjęcia elewacji tej kamienicy z czasów, gdy polichromie były jeszcze widoczne, to będziemy wdzięczni za przesłanie ich na adres: dszewczykiewicz@um.warszawa.pl –czytamy na stronie Stołecznego Konserwatora Zabytków. Takie zagadki to nie lada orzech do zgryzienia. Nie chcemy rekonstruować malowideł na zasadzie prawdopodobieństwa, czy według współczesnych upodobań. Chcemy uniknąć kreacji w pracach konserwatorskich. Naszym celem jest zachowanie tego co przetrwało, czyli oryginalnych malowideł i zrekonstruować je na tyle wiernie, na ile jest to możliwie.