[OPINIA] Kamil Fejfer: „Prawdopodobnie słyszeliście coś innego, ale 1670 nie jest dobrym serialem”

Patronami działu Kultura są:

reklama

Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie (od lewa do prawa) opinie mieszkańców, specjalistów, radnych, blogerów, i innych. Dziś publikujemy opinię Pana Kamila Fejfera, dziennikarza. Zajmuje się analizą rynku pracy, wynagrodzeń i rozwarstwienia społeczno-ekonomicznego. Publikował w „F5”, „VICE”, „Krytyce Politycznej”, „Gazecie Wyborczej” i portalu OKO.press.

Obejrzałem dwa odcinki, nie wiem, czy uda mi się zmusić do reszty

Prawdopodobnie słyszeliście coś innego, ale 1670 nie jest dobrym serialem. Jest bardzo bezpieczny, precyzyjnie obsługuje poczucie humoru inteligenckiej klasy średniej i wyższej. Będzie trochę spoilerów.

Karty od początku są rozdane w sposób bardzo jasny. Głównym bohaterem jest szlachcic, właściciel wsi, Jan Paweł Adamczewski. Rozumiecie, jak Jan Paweł II, hehe. I Adamczyk, który grał papieża Polaka, paradne. Adamczewski jest tym wujem z wesela (jestem niemal pewien, że podczas pisania scenariusza dokładnie ten konstrukt był mielony w głowach autorów). Wiecie, tą postacią zlepiającą w sobie wszystkie lęki postępowych inteligentów.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym wuju – mężczyźnie w średnim wieku, rzucającym seksistowskie żarciki, jak mantrę powtarzającym „kiedyś to było”, pijącym wódę, zakompleksionym, tym, który nie nadążył. Ta figura została dawno za Wami; jeśli mielibyśmy ją urealniać to byłby to kiepsko wykształcony człowiek, z niskim kapitałem kulturowym, z małej miejscowości, którego dochody stanowią połowę dochodów osób, które ciągle się go boją. Jak już kiedyś tu pisałem – wuj z wesela nie może Was skrzywdzić. To Wy jesteście u władzy w tej relacji.
Poza beką z papaja i wuja z wesela w serialu są tez żarty z husarskiego patriotyzmu. Szwagier Jana Pawła, jak tylko słyszy, że Polska gdzieś się bije to biegnie przegrać (oczywiście z husarskimi skrzydłami). Naprawdę świeży żart po dekadzie największych triumfów popularności marszu niepodległości.

Jeden syn Jana Pawła to ciamciaramcia, który nie wie czego chce od życia, drugi jest cynicznym klechą (haha, kumacie, głupie, niemoralne katabasy). Żona Jana Pawła go nie kocha, za to w wieku średnim odkrywa swój tłumiony pociąg do kobiet. Jedyną jasną postacią jest (a jakżeby inaczej) córka szlachcica – młoda, postępowa i elokwentna Aniela.

Serial zgrywa chyba wszystkie klisze, które są millenialskimi kodami kulturowymi, jest śmiecho-dystynkcją wałkowaną od ponad dekady, odfajkowuje chyba wszystkie checkboxy fajności, przez co wszystko jest płaskie i przewidywalne.  Fenomen The Office, na którym prawdopodobnie w jakiejś mierze był wzorowany 1670 polegał między innymi na tym, że i egotycznemu i narcystycznemu Michaelowi Scottowi nadano w pewne niestereotypowe cechy i jakiś rodzaj psychologicznej głębi. Tymczasem Jan Paweł to chodząca żenada, głupek, prostak kierowany głównie kompleksami (scena z kupcem) i megalomanią: Polska w dużych dawkach po prostu.
No właśnie, wydaje się, że scenariusz był pisany przez MLH oraz Donald.pl. Przynajmniej do momentu, do którego dojechałem, czyli do 4 odcinka lecą kolejne gagi jak z nocy kabaretowej dla millenialsów z wielkich miast. Mamy więc korowód wielkomiejskich odpowiedników chłopów przebranych za baby: hahaha; 1670 to szkło kontaktowe dla 30 latków.

Przy tym, przynajmniej do odcinka, który obejrzałem jako ostatni, produkcja sprytnie omija nabijanie się z cech własnego wielkomiejskiego odbiorcy. A tu naprawdę byłoby z czego jechać. Wyjątkiem jest jedna scena, choć jestem pewien, że efekt był niezamierzony.
Oto Anielka, córka szlachcica, naucza chłopki o istotności zmian klimatycznych. A te głupie nie chcą zrozumieć powagi sytuacji. Właśnie tu jest dobra satyra na współczesną dynamikę klasową.

To oczywiście wszystko nie znaczy, że serial nie ma momentów. Ma, śmiechłem co najmniej kilkanaście razy. Ale jest to żart z półtorej dekady spóźniony. Produkcja po prostu świetnym polaroidem z tego, z czego obecnie śmieje się klasa uprzywilejowana. I – może co ważniejsze – z czego się nie śmieje.

 

 

Portal Warszawski

 

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły