[OPINIA] „To jest chore! Trochę żyłem jak aktywiści nakazują i opowiem jak to realnie wyglądało u mnie”

Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie (od lewa do prawa) opinie mieszkańców, specjalistów, radnych, blogerów, i innych. Dziś publikujemy opinię znalezioną w sieci.

Trochę żyłem jak aktywiści nakazują i opowiem jak to realnie wyglądało u mnie

Kiedyś w życiu miałem ciężko i nie mogłem mieć samochodu bo wtedy nawet używane były drogie a w dodatku paliwo naprawy … No nie mogłem. I wtedy rower z koszykami był narzędziem który pozwolił jakoś ciężkie zakupy dotargać do mieszkania przemieścić się gdzieś po mieście. Taka prymitywna namiastka samochodu do kilku kilometrów. Kilka lat tak jeździć musiałem.

Co mogę powiedzieć jak to wyglądało realnie?

Dramat, horror, uwłaczanie własnej osoby i swoich rzeczy.  Dajmy na to zakupy z jednego sklepu trzeba było w wielkim plecaku pogniecione targać do drugiego sklepu ponieważ rower nie ma zamykanego bagażnika. Robiąc zakupy chemiczne w drugim sklepie mając spożywkę na plecach w plecaku czujesz się jak wygnaniec ze świata. A gdy chcesz jeszcze pojechać do banku popłacić coś i dajmy na to pada spory deszcz, to czasem masz wszystko w plecakach mokre. Często miałem nawet wilgotny portfel w kieszeni pod kurtką.  Często robiło mi się przykro jak tak wracałem do domu. Pod klatką wstydziłem się sąsiadów. Ale przez pewien czas tak musiało być. Większe zakupy typu zgrzewki wody, chemia, płyny do prania, nawet dla seicento było by niczym szczególnym a rower wysiada na miejscu. Nie wspomnę już o tym jak to obniża komfort i fajność życia.

Samochodem po sporych zakupach mogę podjechać coś zjeść itd.

Ile razy wyciągając zakupy z wielkiej torby którą wiozłem na koszyku w rowerze miałem porozwalane produkty (np. śmietanę lub tym podobne artykuły spożywcze) bo w plecaku czy torbie wszystko się pogniotło bo trzeba było wszystko ładować do jednego żeby jakoś to uwalić na koszyk. Więc jako ktoś kto żył trochę tak jak aktywiści nakazują mogę przedstawić realnie jak to wygląda. Powtórzę dramat, uwłaczenie sobie i swoich rzeczy. Nie wspomnę że człowiek jest więźniem bo wszystko oddalane nawet 10km staje się uzależnione od autobusu pociągu…

Wyjazd na łąkę z rodziną lub psem jest nierealny. Jakieś fajne miejsca typu szlaki leśne dalej niż kilka km są nierealne aby tam w niedzielę podjechać popatrzyć odpocząć. A aktywiści ekologiczni nakazują tego. Dobrze że ja mam za sobą już to i nie dziwie się że taki bunt pojawia się jak ktoś nakazuje żyć tak jak ja musiałem komuś kto tak nie musi.

Mam nadzieję że napisałem to składnie. Już kiedyś napisałem to krócej w komentarzu, ale teraz odważyłem się na główne wyżalenie się aby przedstawić jak to realnie wygląda. Bo oni zawsze przedstawiają wesołego rowerzystę który jedzie po chodniku bez bagażu, bez spraw na głowie, bez zakupów, nigdzie się nie spieszy, wszędzie ma blisko, nic poza kawałkiem miasta, w którym mieszka nie ma chęci zobaczyć a to jest CHORE.

Dziękuję za przeczytanie mojej historii z życia.

 

 

Portal Warszawski

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły