Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie (od lewa do prawa) opinie mieszkańców, specjalistów, radnych, blogerów, i innych. Dziś publikujemy opinię autora portalu Boston Tea.
Po czym poznać bez sprawdzania, czy daną instytucję zdominowali obłąkani, lewoskrętni aktywiści? Szalejąca, zmasowana cenzura? Sekowanie pracowników akademickich? Potężny efekt szuflady w przypadku publikacji naukowych?
Niby tak, ale mogę wam zaproponować znacznie lepszy papierek lakmusowy ideologicznego fanatyzmu.
Drastyczne zaniżanie kryteriów naboru albo całkowita kasacja najbardziej elementarnych wymagań kwalifikacyjnych. Słowem, gdy zauważysz, że w miejscu, w którym pracujesz/uczysz się, nagle wzrosła liczba debili, to masz mocną poszlakę, że twoja instytucja został przejęta od środka przez lewoskrętną szurie. Doskonały przykład: szkolnictwo publiczne w Oregonie. Uczniowie tamtejszych ogólniaków nie muszą udowodniać, że umieją pisać, czytać i liczyć – na poziomie podstawowym.
Cytuję: Oregon high school students won’t have to prove basic mastery of reading, writing or math to graduate from high school until at least 2029, the state Board of Education decided unanimously on Thursday.
Czemu tak postanowiono?
Bo na testach egzaminacyjnych najgorzej wypadała Wakanda. Dlaczego?
Bo zdolności kognitywne Murzynów są [cenzura] względem populacji białych i Azjatów. A ponieważ inteligencji nie da się w żaden sposób trwale podnieść, to aby pomieścić odpowiednią liczbę Wakandy w szkołach, trzeba równać w dół – do samego rynsztoka.
za; Boston Tea
Portal Warszawski