[Uwaga] Nie przyjmuj mandatu za nieustąpienie pieszemu stojącemu przed i zbliżającemu się do przejścia, czy też mającemu zamiar wejść. Wykładnia rozszerzająca jest niekonstytucyjna!

Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych, to osoba rozpoczynająca przemieszczanie się nad krawędzią przejścia (np. faza III podporu jak na rys.). Wystawienie nogi jest tylko jedną z możliwości, zależne w jakiej fazie chodu osoba wchodzi. Za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, hulajnogę elektryczną, urządzenie transportu osobistego, urządzenie wspomagające ruch, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także dziecko w wieku do 10 lat kierujące rowerem pod opieką osoby dorosłej. Wchodzenie rozpocznie się więc także gdy np. prowadzony rower przednim kołem przekroczy krawędź przejścia lub wózek inwalidzki przekroczy je swoim przednim obrysem.

[Uwaga] Nie przyjmuj mandatu za nieustąpienie pieszemu stojącemu przed i zbliżającemu się do przejścia, czy też mającemu zamiar wejść. Wykładnia rozszerzająca jest niekonstytucyjna!

Głośny stał się wyrok SR w Piotrkowie Trybunalskim, w którym sędzia Rafał Nalepa skazał kierującą za nieustąpienie pierwszeństwa pieszej oczekującej na wejście na przejście dla pieszych: https://www.saos.org.pl/judgments/470401 .
W czasopiśmie Paragraf na Drodze ukazał się niezwykle ważny artykuł, radcy prawnego mgra Witolda Matejki, który interpretację rozszerzającą przepisów, których naruszenie powoduje odpowiedzialność karną lub wykroczeniową, uznał za niedopuszczalną. Autor ten zasadnie przywołał orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, który na wykładni rozszerzającej nie zostawia suchej nitki. Tym samym interpretacje tego kim jest pieszy wchodzący na przejście, autorstwa dra hab. M. Małeckiego oraz prof. R. A. Stefańskiego, stały się jawnie sprzeczne z podstawowymi zasadami praworządności naruszając zasadę nulla contraventio/crimen sine lege. Publikacja W. Matejki: https://www.ejournals.eu/pliki/art/23114/pl.

Pomijając relacje prędkości i odległości pojazdu skazanej, do których odtworzenia SR nawet nie powołał biegłego, podstawą wyroku stała się dowolna, wręcz życzeniowa, wykładnia oparta na publikacji M. Małeckiego.  Obowiązywanie zasady nullum crimen sine lege w prawie wykroczeń potwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8.07.2003 r.:Należy przyjąć, że zakres stosowania art. 42 Konstytucji obejmuje nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym tego słowa znaczeniu, a więc odpowiedzialność za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar wobec jednostki. Przedstawione zasady konstytucyjne obejmują różne dziedziny prawa represyjnego, w tym m.in. prawo wykroczeń”. W innym wyroku z 26.11.2003 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził: „Reguła określoności wskazana w art. 42 Konstytucji wyznacza zatem dopuszczalność i zakres stosowania norm prawa karnego o charakterze blankietowym. Nakazuje ona ustawodawcy takie wskazanie czynu zabronionego (jego znamion), aby zarówno dla adresata normy prawnokarnej, jak i organów stosujących prawo i dokonujących odkodowania treści regulacji w drodze wykładni normy prawa karnego nie budziło wątpliwości to, czy określone zachowanie in concreto wypełnia te znamiona. Skoro bowiem ustawa wprowadza sankcję w przypadku zachowań zabronionych, nie może pozostawiać jednostki w nieświadomości czy nawet niepewności co do tego, czy pewne zachowanie stanowi czyn zabroniony pod groźbą takiej sankcji”. Dlatego podstawową i nienaruszalną zasadą jest wykładnia językowa, tym bardziej w sytuacji gdy znaczenie danego słowa jest oczywiste i jasno zdefiniowane w słowniku, a norma prawna adresowana do ogółu społeczeństwa.

W. Matejko odniósł się również do zasad techniki prawodawczej, o których pisał szerzej P. Krzemień w tekście polemicznym do wykładni R. A. Stefańskiego: https://www.ejournals.eu/pliki/art/23115/ , z której wynika, że niedozwolone jest różne interpretowanie tych samych słów w obrębie danej ustawy, zaś w przypadku konieczności rozumienia danego pojęcia inaczej niż wynika z mowy powszechnej – słownikowej, konieczne jest stworzenie definicji legalnej, czego ustawodawca nie zrobił. Zresztą nie było takiej potrzeby, bowiem autorzy projektu kilkukrotnie tłumaczyli podczas procesu legislacyjnego dlaczego nie akceptują pozostałych dwóch projektów oraz poprawek, wedle których pierwszeństwo miał zyskiwać pieszy zamierzający wejść na przejście, tudzież stojący i oczekujący. Nie było też mowy o akceptacji pierwszeństwa pieszego zbliżającego się do pdp. Dla przypomnienia: http://www.paragraf.ies.krakow.pl/wp-content/uploads/2021/12/PnD.2021.3.03.pdf.

Nadanie przez ustawodawcę pierwszeństwa pieszemu, który rozpoczyna przemieszczanie się nad krawędzią przejścia jest jak najbardziej zasadne i dobrze wyważone

Ponadto W. Matejko przywołuje uchwałę SN, jednocześnie stwierdzając:Stanowiłoby to dodanie, pod pozorem dokonywania wykładni, do przepisów art. 13 ust. 1a i art. 26 ust. 1 p.r.d. nowej treści normy prawnej. Byłoby to, jak zasadnie stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z 11.01.1999 r., wkroczenie w kompetencje władzy ustawodawczej, do czego żaden sąd nie jest uprawniony. Taka wykładnia art. 97 k.w. (jak również art. 86b § 1 pkt 1 k.w.) w zw. z art. 26 ust. 1 p.r.d. stanowi więc niedozwoloną wykładnię rozszerzającą, prowadzącą do uznania za wykroczenie czynu, który nie jest zabroniony pod groźbą kary przez ustawę, a zatem rażące naruszenie zasady nullum crimen, nulla contraventio sine lege. Żaden bowiem przepis p.r.d. nie przyznaje pierwszeństwa pieszemu oczekującemu na możliwość wejścia na przejście, czy też zamierzającemu wejść na przejście, a jedynie pieszemu wchodzącemu – tym samym nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu oczekującemu lub zamierzającemu wejść na przejście nie może być uznane za wykroczenie i podlegać karze. Nie można zresztą w ogóle mówić o nieustąpieniu pierwszeństwa takiemu pieszemu, gdyż pierwszeństwo mu po prostu nie przysługuje.” Innymi słowy wykładnia nie służy poprawianiu zamysłu ustawodawcy, choć w cytowanej tu publikacji P. Krzemień wyjaśnił, że wykładnia funkcjonalna i celowościowa zastosowana przez M. Małeckiego i R. A. Stefańskiego jest oparta na błędnym rozumieniu celu, albowiem z badań naukowych wynika, że nadmierne rozszerzanie pierwszeństwa pieszych prowadzi do wzrostu liczby wypadków. Tym samym nadanie przez ustawodawcę pierwszeństwa pieszemu, który rozpoczyna przemieszczanie się nad krawędzią przejścia jest jak najbardziej zasadne i dobrze wyważone, gdyż stanowi rozsądny kompromis we właściwym ukierunkowaniu szczególnej ostrożności przez kierujących i pieszych jednocześnie. Kierujący jest obowiązany do obserwacji bezpośredniej okolicy przejść tak aby być przygotowanym gdy nastąpi wchodzenie pieszego, a nie będzie traktował pdp jak przedłużenia chodnika i skupi swoją uwagę na obserwacji pojazdów.

Zastanawia także to, że przez wiele lat nikt nie kwestionował zastosowania pojęcia pieszego wchodzącego zamieszczonego w Konwencji Wiedeńskiej, a stało się to nagminne gdy słowo to pojawiło się w polskiej ustawie… Dodatkowo błędna jest interpretacja R. A. Stefańskiego dotycząca nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu, polegająca na stwierdzeniu, że zastosowanie zwrotu „mógłby zmusić” pieszego do zatrzymania się lub przyspieszenia kroku, nie wymaga spełnienia się tego „zmuszenia” aby mówić o wykroczeniu. Jest to kolejna rozszerzona interpretacja, zakazana w wykładni prawa o represyjnym charakterze. Oczywiste jest, że sformułowanie to dotyczy czasu przyszłego, a ponadto reakcji obiektywnej pieszego, nie zaś nadmiarowej lub niedomiarowej. Jest ono związane ze znanym prawnym, często używanym stwierdzeniem „mógł i powinien był” np. przewidzieć, i właśnie w tym kontekście należy rozumieć zwrot „mógłby zmusić”. Odnosi się do tego także W. Matejko w swojej pracy.

Publikacja W. Matejki jest idealnym przykładem, że nie zawsze znaczenie mają wysokie stopnie i tytuły naukowe, czy też liczba „za i przeciw”, lecz wartość merytoryczna danego opracowania i poziom zawartej w nim argumentacji

Zasady konstytucyjne są nienaruszalne, tak więc bardzo dziwi, że M. Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, mieniący się obrońcą Konstytucji (dawny spór z Ministerstwem Sprawiedliwości wyrażony w opinii dotyczącej niekonstytucyjności ustaw rządu PiS) oraz prof. R. A. Stefański z Uczelni Łazarskiego (były prokurator z lat 70. i zastępca Prokuratora Generalnego – 2004 r.) dokonując życzeniowych i rozszerzających wykładni, tak znacznie od Konstytucji się oddalili. Wtórują im dodatkowo takie osoby jak J. Wojciechowski (europoseł – były sędzia), a także Sz. Tarapata (prawnik – redaktor merytoryczny czasopisma PnD, w którym ukazują się publikacje z omawianego zakresu). I na koniec wątpliwości. Czy sędzia Rafał Nalepa zdawał sobie sprawę z tego, że wydaje bezprawny wyrok, i czy w istocie uzasadnienie wyroku jest jego własnym manifestem wobec uchwalonych przepisów? Czy bardzo niska kara nałożona na skazaną, tj. 200 zł zamiast 1500 zł nie była aby próbą świadomego usprawiedliwienia wykładni rażąco sprzecznej z Konstytucją i międzynarodowymi deklaracjami praw człowieka, a tym samym podsądna stała się jedynie pionkiem w grze szerzenia nieprawdziwych informacji, które rozpowszechniają nieprofesjonalne media, a więc sędzia nie chciał jej zanadto skrzywdzić? Podsumowując – nie przyjmujmy nielegalnie nałożonych mandatów i brońmy się przed urzędniczym bezprawiem.

Portal Warszawski

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły