[LEKTURA OBOWIĄZKOWA] Oni naprawdę nienawidzą ludzi, a słupki i chodnik stały się ich złotym cielcem

Żeby zrozumieć fenomen tak zwanego miejskiego „aktywu”, trzeba cofnąć się o wiele lat do nie tak dalekiej przeszłości. Patronem tak zwanych ruchów miejskich (dziś wiadomo, że są ruchami antymiejskimi i antyspołecznymi) jest Miasto Jest Nasze. 10 lat temu stworzone i prowadzone przez Jana Śpiewaka, później przez Jana Mencwela, który jest autorem nienawistnego i wykluczającego języka wybranej grupy społecznej, a dokładnie zmotoryzowanych mieszkańców Warszawy. Jego obsesja, co gorsza również brak wiedzy i ogólna indolencja, stworzyła w tej grupie nowego wroga, oczywiście w imię ratowania Matki Ziemi. Ale to ich ratowanie Matki Ziemi powoduje katastrofalne skutki. Właśnie przez donos jakiegoś zaburzonego rowerowego „aktywisty”, po 40 latach padł kolejny prywatny zakład. Tym razem przy al. Waszyngtona padła kwiaciarnia. Ilość donosów na właścicieli, brak reakcji miejskich urzędników, w TYM ZDMU! i dysfunkcyjna rola w tym przypadku Straży Miejskiej i Policji, spowodowała że właściciele zamknęli kwiaciarnię!  Uznano, że wjazd samochodem dostawczego jest zbrodnią wobec potrzeb mieszkańców! Ilość zgłoszeń, mandatów doprowadziła praktycznie ich do bankructwa. To nie pierwszy przypadek kiedy „aktyw” razem z miastem przyczynia się do ludzkich dramatów. My je opisujemy, a dopóki ludzie w końcu ich nie pogonią, to nic się nie zmieni, dlatego też przypominamy nasz artykuł dokładnie sprzed roku! Dosłownie przed chwilą się dowiedzieliśmy, że przy parafii na ul. Domaniewskiej (róg z Al. Niepodległości) uaktywnił się jakiś psychol, któremu przeszkadzają wózki z dziećmi i parkujące samochody, a jakże….. pod kościołem! Od lat alarmujemy! Mamy do czynienia z niebezpiecznymi świrami!

Od początku

Internet, i tak zwane social media stały się dla tych patologicznych ruchów błogosławieństwem. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać profile o określonym charakterze i nazwie. Na przykład Święte krowy samochodowe, prowadzone przez całkowicie zaburzone jednostki, które za cel obrały sobie donoszenie na źle zaparkowane samochody. Ten profil powstał wiele lata temu, i to on stał się zaczynem tworzenia  tzw. „aktywu” rowerowego, często gęsto przybywającego do nas z innych regionów Polski. I będąc nikim u siebie, tu w Warszawie postanowili zrobić „karierę”. Na początek mieli walczyć ze źle parkującymi samochodami, idea zacna. Kisząc się we własnym sosie, obsesjach i niewiedzy zamienili się w grupę, która często niszczy ludzkie życia. Tłumacząc sobie społeczną rolę w społeczeństwie, grupa ta jest odpowiedzialna za gremialną walkę z mieszkańcami Warszawy, która jedzi samochodami. To z tej grupy wyszedł impuls do obsesyjnej walki z dobrze zaprojektowanymi warszawskimi ulicami, zmotoryzowanymi mieszkańcami … i moda na donoszenie. Stąd te kretyńskie książki niejakiej Żakowskiej, i fetysz dla rowerów i skretyniałych kompletnie „ekologów” i towarzyszy walczących o miejską przestrzeń. Wtłoczyli sobie kilka, może kilkanaście hasełek opartych na kłamstwie, mają poparcie tak zwanych wolnych, często ekstremalnie lewackich mediów, i niszczą wszystko co nie jest zgodne z ich przekonaniami.

Spytał tylko o zmarnowaną przestrzeń miejską

Tu rozmowa o warszawskiej ulicy w Warszawie, która została osłupkowana. I włącza się do tej rozmowy „elita” warszawskiego „aktywu”, czyli sami  „znawcy”.

Pierwsza liga to; Wojciech  Galeński (ten który smarował psimi odchodami samochody, atakował fizycznie kierowców – co zadziwia był kiedyś kierowcą autobusu miejskiego w Warszawie, pewnie jest też bohaterem ostatniego wydarzenia z kierowcą samochodu, którego w czasie prowadzenia autobusu zaczął po prostu prześladować), Marek Smyk (podstarzały prawie bezzębny rowerowy „aktywista”, ten od nielegalnej akcji na Moście Poniatowskiego, i który namawia do łamania prawa,  Konrad Brywczyński,  Dawid Łakomski, Tomasz Główka i inni towarzysze, którzy uznali że są Napoleonami. To w tych ludziach skupiają się wszelkie patologie tego świata.

Niejaki Guzik Tracz zadał na tymże profilu jedno sensowne pytanie. Niestety, jak przystało na zaślepionych i chyba mocno zaburzonych ideologicznie i zaczadzonych  wrogów samochodu i niszczenia miasta, szybko dali do zrozumienia jakie są ich intencje.

 

 

 

 

 

Poparcie tak zwanych wolnych mediów i miejskich urzędników

To nienormalne zjawisko nie istniałoby bez odpowiedniej projekcji. Nie wiedzieć czemu, za kadencji Trzaskowskiego ta prawdziwa patologia dostała szerokie możliwości. W tym miejscu trzeba przypomnieć o powiązaniu „aktywu” z Zarządem Dróg Miejskich i Stołeczną. Łączą ich zawodowe i światopoglądowe relacje. I co ciekawe wszystkie te brednie o ekologii, wolnej przestrzeni dla pieszych, tak jakby jej nie było, o walce z CO2 itd, zawsze łączą się z ograniczaniem naszej wolności. Wielką dominantą tego środowiska jest niebywała ludzka głupota, która bierze się z braku edukacji. To, że mają pokończone studia, nie znaczy nic. No bo co taki marny kaowiec jak Mencwel może nam mądrego powiedzieć o historii urbanistyki albo infrastruktury? Literalnie nic.

Skupmy się tu tylko tym krótkim video i kilku nazwiskach, które warto znać.

Michał Lejk z Zarządu Dróg Miejskich Warszawa (który wyzywa ludzi od dna i idiotów) tu wyzywający kierowcę samochodu od bydlaka, stosujący rynsztokowy żart. Przypomnijmy, że ten człowiek jest URZĘDNIKIEM!

Krzysztof Gubański, tego od fałszowania pomiarów rowerowych na Mokotowie, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, pracownik Szkolenia – Instytut Rozwoju Miast i Regionów, urzędnik Trzaskowskiego.

Konrad Brywczyński – hejter, kompletny obsesjonista, któremu wadzi AMBULANCE! To dyżurny uzurpator miejski, który prawdopodobnie siedzi 24 h w sieci, i tropi kierowców morderców.

Mateusz Durlik, właściciel totalnie lewackiej „gazetki” z Żoliborza, który wtórował Puchalskiemu w nawoływaniu „niech płacą” (za parkowanie), a ostatnio zorganizował śmieszny konkurs, w którym wybierano żoliborzankę roku.

Robert Buciak, który jest serdecznym znajomy Michała Olszewskiego, otaczającego te jednostki parasolem ochronnym.

Ostatnim bohaterem jest niejaki Tomasz Czoch, który babra się w wiadomym języku.

 

VIDEO KONIECZNIE Z DŹWIĘKIEM!

 

Komentarz

Jest taki genialny film pod tytułem Telefon z 1971 roku, w którym Mikołaj Dalczimski, agent KGB, posiada listę „uśpionych” agentów radzieckich na terenie USA. Postanawia to wykorzystać dla siebie. Podczas hipnozy przekazuje agentom zadanie przeprowadzenia kilku zamachów bombowych. O swoim zadaniu przypomną sobie, gdy przez telefon zostanie zacytowany fragment poematu Robert Frosta. Najpierw mechanik samochodowy wysadza magazyn broni amerykańskiej, pilot przeprowadza atak samobójczy na centralę łączności marynarki wojennej, a potem fryzjerka podpala magazyn paliw dla lotnictwa. I tak dalej i tak dalej. (wiki)

Mimo, że Związku Radzieckiego już nie ma, to oni wszyscy są takimi uśpionymi ich agentami. Nie trzeba tłumaczyć, że tak zwany aktyw i ci emisariusze ekologi wywodzą się fizycznie i mentalnie z bolszewizmu.

Na razie nas nie zabijają, ale przyjdą czasy że w imię słupka i chodnika  to zrobią!

Portal Warszawski

 

 

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły