[NASZ TEMAT] Korupcja, niegospodarność w najstarszym warszawskim WSMie?

W każdej spółdzielni najwyższym organem nie jest zarząd, ani rada nadzorcza, a samo Walne Zgromadzenie Członków, czyli ogół spółdzielców. Jeden z seniorów zamieszkujących lokal Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (obecnie „Żoliborz Centralny”), w szeregach spółdzielczych od lat, wprost mówi o niewiedzy i nieznajomości prawa i nieświadomości uprawnień członkowskich, jako o typowych cechach współczesnych mieszkańców. Twierdzi, że kieruje nimi strach, czasem obojętność, ale przede wszystkim wygodnictwo. Wątpi, by frekwencja na zbliżającym się nadzwyczajnym Walnym przekroczyła 4%. Ubolewa, bo jego zdaniem, trzeba przychodzić na zebrania Walnego Zgromadzenia.

Wracamy do sprawy

Tydzień temu opisaliśmy pobieżnie sytuację w WSM Żoliborz Centralny, który według wszelkich sygnałów płynących do nas, mógł stać się bazą do jawnego łamania prawa, kolesiostwa a może i korupcji.

To wręcz, płynący z gospodarności obowiązek zadbania o bezpieczeństwo wspólnego majątku, jak również o te prywatne pieniądze, które z kieszeni wędrują wprost do wspólnej kasy, by tam pokrywać okazuje się coraz wyższe czynsze, na wysokość których ostateczny wpływ mają zarządzające organy spółdzielcze. Zdaniem innych, spółdzielcy pozwolili sprowadzić się do roli zwykłych dawców, podczas gdy Zarząd i jego beneficjenci są biorcami, tworząc nierównorzędny status obu stron.

Ale najpierw szczypta historii

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa Żoliborz Centralny zawiera w swoich zasobach zabytkowy „trójkąt” urbanistyczny starego Żoliborza, zachowany do dziś i objęty ochroną konserwatorską. Zbudowana przed wojną. najstarsza Kolonia I została całkowicie zniszczona w czasie II wojny światowej.

To na terenie WSM-u miał swój początek żoliborski ruch spółdzielczy, powstały kooperatywy spożywcze, stowarzyszenia wzajemnej pomocy mieszkańców, i spółdzielczość mieszkaniowa. Ruch mający swoje korzenie w Europie Zachodniej, w Polsce promowany był przez działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej a wyrósł z potrzeb ekonomicznych. Miał zapewnić lepsze życie i tanie mieszkania dla szerokich rzesz robotników przybywających „za chlebem” do Warszawy. WSM nabył osobowość prawną jako spółdzielnia wpisem do KRS w styczniu 1922 roku. W roku 1990 zaś, nastąpił tzw podział rozrastającej się Spółdzielni – z tzw „dużego WSM-u wydzielił się 10 razy od niego mniejszy twór o niefortunnej zdeformowanej nazwie WSM Żoliborz centralny – obejmujący trzynaście tak zwanych „kolonii mieszkalnych” w obrębie starego Żoliborza, w tym wyżej wspomniany, kultowy dziś, zabytkowy „trójkąt” zaprojektowany miedzy innymi przez architektów Stanisława i Barbarę Brukalskich.

Obiekt pożądania wielu, którzy chcieliby osiedlić się na Żoliborzu

Nazwa własna „Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa”., wraz z oryginalnym, pierwszym logotypem, jak również dziedzictwo kulturalne dawnej spółdzielni, przypadło ościennym powojennym blokowiskom i ich zarządowi. Dokumenty tego podziału nie są znane członkom spółdzielni. Wspomniany starszy działacz prosił o nie, ale nie otrzymał i nie wie skąd może je wziąć, i jak wielu mieszkańców czuje się bezradny i niedoinformowany. Ma wrażenie, że trudno dowiedzieć się czegokolwiek, o tym jak zarządzana jest Spółdzielnia i co się w niej dzieje. Zarząd decyduje o tym co sam chce chce ujawnić, a jest to działanie nieprawne, w rozumieniu prawa spółdzielczego, gdzie każdy jej członek powinien móc się dowiedzieć bez zbędnej zwłoki tego, co go interesuje jak jest zarządzana.

Mówi się, że zarząd przegrał co najmniej dwie poważne sprawy sądowe w kwestii zarządzania finansami. Dokumenty na tak kluczowy temat nie zostały ujawnione spółdzielcom, czyli… samym pozywającym Spółdzielnię.  Oczywiście w sieci można znaleźć owe dwa prawomocne wyroki. Nie przeszkadza to zarządowi udawać, że nic się nie stało i nie udostępniać ich na własnej stronie www oraz zaprzeczać, jakoby takowe istniały.


 

 

 

 

O tej sprawie też niebawem napiszemy więcej


 

Społeczny Dom Kultury Dzielnica Żoliborz otworzył właśnie z wielkim hukiem Dom Kultury. W całym, burzliwym procesie jego tworzenia jakby zapomniano o tym, że do lat 90-tych funkcję tę z powodzeniem pełnił SDK (Spółdzielczy Dom Kultury ) przy ulicy Próchnika, nawet jak na dzisiejsze możliwości, ogromny kompleks architektoniczny posadowiony w centrum skweru (dziś „Parku Żywiciela”). Mieszczą się tam do dziś Teatr Komedia, czytelnia naukowa, biblioteka, sale taneczne, konferencyjne, kawiarnia i inne miejsca sprzyjające budowaniu relacji lokalnej społeczności. W ramach podziału, z niezrozumiałych przyczyn „stary” WSM stracił prawo własności tego obiektu a co za tym idzie, własny domu kultury, do tego wraz z terenem okalającym budynek. Wraz z innymi przedmiotami dziedzictwa WSM przeszedł w ręce molocha, czyli dzisiejszego „nowego” WSM. Brzmi zawile i niezrozumiale i trudno oprzeć, się wrażeniu, że właśnie o to chodzi.

 


Decyduję się odwiedzić dawny SDK, obecnie wynajmowany przez drogi, hermetyczny lokal Antrakt, a w którym za kilka dni odbędzie się Walne. Jest dzień powszedni, w lokalu pustki. Kurtuazyjnie pytam, czy można się rozejrzeć. Szatniarz taksuje mnie podejrzliwym wzrokiem i mówi – nie bardzo. Okazuje się, że by zwiedzić wnętrze dawnego Spółdzielczego Domu Kultury, muszę przedstawić zgodę wydaną przez Zarząd. Inny zarząd, tej drugiej WSM – mieszkaniec WSM ŻC.


A co z tożsamością spółdzielczą?

Aby zwołać posiedzenie Walnego Zgromadzenia Spółdzielców, obecnie zarząd musi każdorazowo wynajmować obszerną, mogąca pomieścić kilkaset osób, bogato zdobioną salę ze sceną, sąsiadującą z restauracją Antrakt. Na dzień dzisiejszy, WSM ŻC liczy około 3000 członków…ilu dokładnie? Nie sposób ustalić. Tej podstawowej informacji nie widać również na nieintuicyjnej, przestarzałej i często nieczynnej stronie www WSM ŻC. Wobec takiej polityki zarządu, trudno się dziwić, że tożsamość spółdzielcza zanika. Dlaczego jednak już nawet zagrożenie indywidualnego interesu każdego z członków niewystarczająco motywuje do powiedzenia „sprawdzam”?

Dlaczego spółdzielcy stracili orientację oraz odwagę i zapomnieli o potędze oddolnego działania zbiorowego, jakim jest ciało zwane Walnym Zgromadzeniem, będące w Spółdzielni organem najpotężniejszym, nie będzie wiadomo, dopóki nie zajrzy się w dokumenty ukryte na Próchnika 6 i ich nie zrozumie, co bez drogich usług prawniczych jest praktycznie niewykonalne.

Ponoć większość spółdzielni mieszkaniowych w Warszawie, ale o tym kiedy indziej.

Ciąg dalszy nastąpi

 

Przypominamy nasz artykuł sprzed tygodnia

 

[NASZ TEMAT] Niepokojące, podejrzane układy w WSM „ŻC”. W tle znany restaurator!

Portal Warszawski

 

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły