[MOCNE] „Z żalem się słucha tej kobiety, od której słów odcina się również Światowy Związek”

Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie opinie mieszkańców, specjalistów, i radnych. Dziś publikujemy opinię naszego czytelnika, działacza społecznego, opiekuna Powstańców Warszawy.

Ostatnio Pani Wanda Traczyk Stawska – Powstaniec Warszawski podjęła kolejną próbę wybielania Niemców za ich zbrodnie i urządziła hucpę polityczną w czasie obchodów Powstania Warszawskiego

Z żalem się słucha tej kobiety od której słów odcina się również Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Jestem nawet więcej niż pewien, że opinia tej Pani stanowi margines poglądowy kombatantów. Nie od dziś wiadomo, że część Powstańców w schyłkowym etapie swojego życia została otoczona przez osoby o zabarwieniu politycznym, biznesowym (deweloperzy) i są im sączone do głowy rzeczy mające na celu monetyzację ich autorytetu na kapitał polityczny. Również Powstańcy byli z lewicy oraz prawicy więc nie ma co się dziwić że mają różne poglądy jednak nie powinny się ślizgać na legitymacji Powstańca. Od dekady opiekuję się kombatantami i nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby wykorzystywać tych ludzi do takich brudnych gier mimo, że wielu z chęcią by wyraziło swoje poglądy w pewnych kwestiach. Takie rzeczy powinno się zostawić politykom bo to oni pływają w tym szambie starając się łowić diamenty.

Wczoraj bodajże brylowała w…TVN – od redakcji

„Wysadziliśmy drzwi, chyba do szkoły. Dzieci stały w holu i na schodach. Dużo dzieci. Rączki w górze. Patrzyliśmy na nie kilka chwil, zanim wpadł Dirlewanger. Kazał zabić. Rozstrzelali je, a potem po nich chodzili i rozbijali główki kolbami. Krew ciekła po tych schodach. Tam w pobliżu jest teraz tablica, że zginęło 350 dzieci. Myślę, że było ich więcej, z 500.



„Za każdym razem, kiedy szturmowaliśmy piwnicę, a były w niej kobiety, dirlewangerowcy je gwałcili. Często kilku tą samą, szybko, nie wypuszczając broni z rąk. Wtedy, po jakiejś walce wręcz, trząsłem się pod ścianą, nie mogłem się uspokoić; wpadli ludzie Dirlewangera. Jeden wziął kobietę. Była ładna, młoda. Nie krzyczała. Gwałcił ją, przyciskając mocno jej głowę do stołu. W drugiej ręce miał bagnet.  Najpierw rozciął jej bluzkę. Potem jedno cięcie, od brzucha po szyję. Krew chlusnęła. Czy wiecie, jak szybko zastyga krew w sierpniu…? Jest też to małe dziecko w rękach Dirlewangera. Wyrwał je kobiecie, która stała w tłumie na ulicy. Podniósł wysoko i wrzucił do ognia.  Potem zastrzelił matkę.

A tamta dziewuszka, która wyszła nagle z piwnicy, była chuda i niewysoka, jakieś 12 lat. Ubranko podarte, włosy rozczochrane. Z jednej strony my, z drugiej Polacy. Stała pod ścianą, nie wiedziała, gdzie uciec. Podniosła rączki, powiedziała: „Niś partizani”. Machnąłem do niej, żeby się nie bała, żeby podeszła. Szła z rączkami do góry. W jednej coś ściskała. Była już blisko, nagle wybuchła jej głowa. Z ręki wypadł kawałek chleba. Wieczorem podszedł do mnie plutonowy, był z Berlina. „Czyż to nie był mistrzowski strzał?” – uśmiechnął się z dumą. Wysadzaliśmy tylne drzwi do klasztoru. Wskoczyliśmy we dwóch do środka. Przed nami stał ksiądz. Trzymał opłatek i kielich. Może to był odruch, nie wiem, uklękliśmy, dał opłatek. Wlecieli esesmani, jak zwykle strzały, krzyki, jęki. Kilka godzin później zobaczyłem tego księdza w rękach dirlewangerowców. Pili wino z kielicha, hostia leżała połamana. Obsikiwali krzyż oparty o mur. Dręczyli księdza; miał zakrwawioną twarz, rozerwaną sutannę.



Naszą maskotką był kaleki chłopiec, też ze 12 lat. Stracił nogę, ale potrafił bardzo szybko skakać na drugiej. Był z tego bardzo dumny. Zawsze skakał wokół żołnierzy, w tą i z powrotem. Mówiliśmy, że to na szczęście. Trochę pomagał. Któregoś dnia zawołali go esesmani. Skoczył do nich chętnie. Śmiali się, kazali mu skakać w stronę drzew. Widziałem z daleka, jak wsuwają mu dwa granaty do torby. Nie zauważył. Skakał, a oni się śmiali: „Schneller, schneller!” (szybciej, szybciej). Wyleciał w powietrze.”

„Mój warszawski szał” relacja Matthiasa Schenka.(niemiecki saper szturmowy)

 

zdj. TVN24

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.