[NASZ TEMAT] Pracownicy ZDM piszą już wprost jak są traktowani i co tam się dzieje

Mamy dziwną przyjemność kiedy dowiadujemy się, że Anna Rosińska, wskutek naszych publikacji nie wytrzymała psychicznie presji i zwalnia się z ZDM-u. Bogu dzięki nie będzie już odpowiadać za prace mostowe, w tym i za warszawską kładkę, którą Centralne Biuro Antykorupcyjne musi zbadać. Mamy dziwną przyjemność, kiedy już otwarcie w ZDM jawnie szydzi się z Puchalskiego, Dybalskiego, którzy ten urząd zniszczyli. Krzyki, terror, szantaż – szczególnie po naszym maglowaniu tych koleżków – to metody, które zapanowały w ZDM. Ale to nie wszystko.

Komfort pracy

Taki sam niepokój zapanował po tym jak jako pierwsi „wywąchaliśmy”, że coś jest nie tak z holowanymi używanymi samochodami, tu chodzi o zatrudnione małżeństwo Aniszewskich, i sprawę niezabezpieczonych aut. Zapewne odpowiednie służby zajmą się tematem, tak samo jak nie wiadomo co się dzieje z drewnem, a dokładnie wyciętym drzewem w czasie inwestycji drogowych – to też ponoć gruby „wał”. Wiedzieliśmy co robimy, kiedy braliśmy się za tę quasi mafijny urząd.

Teraz, po naszych publikacjach o klimatyzowanych samochodach, zaczęły schodzić do nas maile. Oczywiście ich autorzy pozostaną anonimowi, i mogą liczyć na nasze pełne wsparcie. Nawet prawne.

Oto jeden z nich (pisownia oryginalna);

W siedzibach w jakich pracują pracownicy ZDM nie mają dostępu do klimatyzowanych pomieszczeń. Tylko niektórzy. Ponieważ nie ma na to pieniędzy. Obecnie mamy upały. I albo nie działa sterowanie albo nie ma w ogóle. I tylko pojedyncze pomieszczenia mają klimatyzację i siedzi się przy małych czasami za własne pieniądze zakupionym wiatraku, gdzie inni na innych piętrach lub innych pokojach swobodnie sobie pracują w klimatyzowanych pomieszczeniach.

Co do samochodów auta w szczególności nowe elektryczne działają z klimatyzcja oczywiście. Bez niej nie dałoby rady wykonać obowiązków w trakcie pracy nie ma co się oszukiwać gdzie aura nagrzewaja się nawet do 70 stopni w pełnym słońcu. Ale nie wszystkie auta mają, albo mają niesprawną klimatyzację, a jeździć trzeba. Natomiast dodatkowo poza pracą to już widzimy jak pracownicy niektórzy jeżdżą sobie z fotelikami dla dzieci i odwożą i przywożą po pracy do domu swoje dzieci i pytanie co ma to wspólnego z obowiązkami służbowymi?? Ponadto słynni Państwo Aniszewscy mają taki samochód a mieszkają poza granicami miasta. A autem takim można tylko poruszać się po terenie m. St. Warszawy i to nie przez Pana który co ma takiego w swoich obowiązkach, że musi mieć auto służbowe a zajmuje się wydziałem związanym ze strefa sppn? I nikt nie widzi w tym problemu.

 

Komentarz

Wiemy od ludzi z Ratusza, nie tylko ZDM, że sytuacja robi się nieciekawa. Po pierwsze afera na Targówku, która jest wielowątkowa, i której nie odpuścimy, stanęła kością w gardle Trzaskowskiego, tak samo jak wiemy, że w samym Ratuszu, mimo wypracowanego dla maluczkich wizerunku europejskiej miłości i progresji, ta bańka mydlana tworzona przez Trzaskowskiego,  zaczyna powoli pękać. Jego brak kompetencji nie jest już żadną tajemnicą.

 

 

Warszawski Transport Publiczny, Straż Miejska, i właśnie ZDM to nieliczne przykłady fatalnego zarządzania potencjałem ludzkim, no i finansowym. Trzaskowski zachwycony sobą, zajęty wielką polityką i Campusem, tym miastem de facto nie rządzi.

Puchalski za zniszczenie ZDM-u, kiedyś sprawnie bardzo działającego, odpowie. Za wszystko. Musi. Nawet jeśli miałoby to trwać latami. Ta machina już jest zbyt rozpędzona, żeby coś to mogło zmienić. Szczególnie interesujące muszą być te umowy do 30 tysięcy euro, których nie chcą przesłać i zasłaniają się kretyńskimi przepisami.

Zadziwia jedynie milczenie tak zwanych „wolnych mediów”, no i oczywiście całego miejskiego „aktywu”. Wszyscy oni mają usta pełne frazesów, a tak naprawdę ochraniają silnych, wpływowych z kasą. Etyki i moralności za grosz!

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.