[MOCNE] ZŁOMNIK o tzw. Placu Pięciu Rogów i miejskich „aktywistach”

Osiem lat naszej ciężkiej pracy, jak widać, nie idzie na marne. Kiedy zakładaliśmy nasz Portal byliśmy absolutną awangardą mówiącą wprost, że tzw. ruchy miejskie – szczególnie w Polsce – są antyspołeczne i de facto antymiejskie. Ten wpis autora Złomnika, Tymona Grabowskiego, przynosi wielką radość. Może i już nie jesteśmy awangardą z naszym językiem w stosunku do miejskich uzurpatorów, ale za to widzimy, że coraz więcej ludzi się budzi. Wpis Grabowskiego w ciągu parunastu godzin polubiło prawie 800 osób. Co ciekawe zawiera wszystkie problemy, o których od lat piszemy. Dodatkiem są nasze komentarze.

Miasto hotel

Odwiedziłem wczoraj plac przy domu towarowym Arka/Braciach Jabłkowskich, nazywany od niedawna „placem Pięciu Rogów” po jego wspaniałej rewitalizacji. Jeśli kiedyś zastanawialiście się, po co to wszystko jest i komu to służy, i mieliście taką myśl, że właściwie mieszkańcy to na tych wszystkich zmianach nie korzystają, to mam dla Was odpowiedź. Ten plac, podobnie jak i inne zmiany w Śródmieściu oraz większość propozycji przedstawianych przez tzw. ruchy miejskie służy promowaniu koncepcji miasta-hotelu. Miasta, w którym nikt nie mieszka w centrum i jest ono tylko rodzajem skansenu, miejsca do którego przyjeżdżasz pospacerować, zjeść coś w bardzo drogim lokalu gastronomicznym i wrócić do siebie, na swoje osiedle mieszkaniowe.

Gdyby ktoś zapytał mieszkańców, czy życzą sobie mieć wybetonowany plac bez funkcji komunikacyjnej, zapewne parsknęliby śmiechem. Mieszkańcy są jednak od dawna solą w oku i wrzodem na dupie koalicji samorządowo-aktywistycznej. Liczą się wyłącznie turyści. Turyści przynoszą hajs, mieszkańcy przynoszą kłopoty. Do miasta masz przyjechać, zachwycić się, wydać pieniądze i wyjechać.

Przeróbka centrum Warszawy na turystyczny skansen trwa od wielu lat. Jej efekty są widoczne na każdym kroku. Nie ma już normalnych sklepów, jest tylko droga gastronomia, stąd dziesiątki pustostanów w lokalach użytkowych na parterze bloków i kamienic w Śródmieściu – nikt nie potrzebuje przecież usług w hotelu innych niż restauracja i sklep z pamiątkami, mieszkańcy wszystkie sklepy mają w galeriach handlowych. W domu, w którym wychowywałem się jako dziecko przy ul. Marszałkowskiej dziś większość mieszkań to airbnb, a gdy starzy mieszkańcy umierają, na ich miejsce nie wprowadzają się nowi, tylko odkupują je firmy, które zarabiają na ich krótkoterminowym wynajmie. Hotelami są już całe ulice, dzięki czemu nie trzeba się martwić o narzekających mieszkańców, którzy chcieliby mieć spożywczaka, przychodnię i parking.



Liczba mieszkańców Śródmieścia od lat spada w szybkim tempie

W ciągu ostatnich 14 lat wyniosło się stąd 22 tys. osób, liczba ludności spadła poniżej 100 tysięcy. Aktywiści twierdzą, że to z powodu wysokich cen nieruchomości, co jest bzdurą – bezpośrednim powodem jest zaplanowana przeróbka miasta na hotel. Nikt nie chce mieszkać w hotelu, w miejscu gdzie nie spotyka sąsiadów, tylko cały czas strumień przypadkowych osób drących wieczorami mordę w klubach i restauracjach, gdzie nawet pójście do lokalnego spożywczaka jest trudne, bo go nie ma, nie mówiąc już o tak szalonym pomyśle jak parkowanie samochodu. Wszystkie inne dzielnice poza Śródmieściem oferują o wiele lepsze warunki do mieszkania: jest ciszej, bardziej zielono, bardziej „lokalnie” i wszystko jest w zasięgu spaceru. Sam mieszkam w dzielnicy bliższej granicy Warszawy niż jej centrum i absolutnie wszystko mam w zasięgu 15 minut rowerem. Do Śródmieścia, mojej rodzimej dzielnicy, jeżdżę jak do zoo. Z moich znajomych z podstawówki ze Śródmieścia wyprowadzili się wszyscy, z którymi mam jakikolwiek kontakt.

Najlepszym probierzem aktywistycznego oderwania od rzeczywistości jest akcja z atakowaniem koncepcji paczkomatów. Ileż to ostatnio czytałem o „paczkomatozie”, „paczkomatach zjadających miasto”, tymczasem sam niedawno sprzedawałem mieszkanie, przez które przewinęło się ponad 40 klientów i z jakiegoś powodu ci klienci mnie pytali, gdzie tu jest najbliższy paczkomat.

W latach 90. Warszawa, a właściwie jej centrum, było miastem-bazarem i na swój sposób było to wspaniałe, ponieważ w tym chaosie, w tych szczękach i stolikach turystycznych tętniło prawdziwe życie. Obecnie jest miastem-hotelem, a będzie nim jeszcze bardziej, bo w takim kierunku idzie i prezydent Rafał, i udający-że-go-krytykują aktywiści, którzy tak naprawdę wszystko to popierają i inspirują. To dlatego zamiast drogi rowerowej na moście Poniatowskiego, która przydałaby się mieszkańcom, mamy sukces w postaci placu, gdzie turyści mogą w nocy zwymiotować po frytkach z majonezem.


To kwestia nie tylko turystów. Wystarczy bowiem byle pandemia i interes się rypie. Poza tym łaska turystów na pstrym koniu jeździ i nie daj Boże trzeba by obniżyć ceny, a nie o to tu chodzi. Wprost przeciwnie. Lobby samorządowo – developerskie dąży do maksymalizacji zysków. Takie jest prawdziwe znaczenie sloganu „miasto nie jest z gumy”, czyli powierzchnia do trzepania kasy jest ograniczona. Dlatego chcą również ściągnąć do Centrum najbogatszych, mieszkających obecnie w Konstancinie itp. Mają wrócić, kupić drogi apartament, pracować w drogim biurze, kupować w drogim sklepie… Ale oni przecież nie będą popychać rowerkami, czy na piechotę jak zwierzęta. Właśnie dlatego jest „Nowe Centrum Warszawy”, dlatego trzeba średniozamożnych i uboższych usunąć z jezdni, dlatego cisną na wprowadzenie SCT, żeby Nowi Mieszkańcy Centrum mogli wygodnie śmigać sobie elektrykami. To w sumie jest jeszcze gorsza wizja niż sami turyści. – Paweł Skwierawski, StopKorkom.


Konkluzja

Wczoraj podczas 10 minutowej wizyty na tym placu widziałem bardzo ciekawe zdarzenie, które wiele mówi o tej koncepcji. Otóż stał tam patrol Straży Miejskiej i nie przepuszczał nikogo, kto chciałby przejechać tym 40-metrowym fragmentem przez plac. Nikogo do tego stopnia, że zatrzymano dostawcę jedzenia jadącego skuterem i kazano mu zawrócić. Ktoś powie: no ale chwila, przecież dostawca jedzenia wykonuje jakąś potrzebną funkcję, ktoś na to jedzenie czeka – no i właśnie dlatego nie należy do tego dopuścić, ponieważ miasto-hotel nie może być funkcjonalne, musi być możliwie tej funkcji pozbawione, żeby ładnie wyglądało. Widzieliście kiedyś skuter pędzący po hotelowym lobby z pizzą? W hotelu idzie się do restauracji i tam się siedzi, smakując życie. Dostawca niech jedzie naokoło, żarcie niech stygnie, najważniejsze jest żeby z miasta-hotelu wywalić wszystko, co przypomina o tym, że tu jednak mieszkają ludzie. Aż jestem zdziwiony, że w ogóle pozwolono po tym placu jeździć autobusom komunikacji miejskiej. Myślę, że to chwilowe i wkrótce się zakończy.

Tak naprawdę jestem za kolejnymi akcjami tego typu. Przeróbmy Kruczą na deptak, Marszałkowską zwęźmy do jednego pasa, aleje Jerozolimskie można ogólnie zaorać w całości bo są zbyteczne (komunikacja zbiorowa jest niepotrzebna, bo turyści wysiadają zwykle z pociągu na dworcu Warszawa Centralna). Uczyńmy całe Śródmieście strefą pieszą, bez możliwości wjazdu samochodem, a potem obmurujmy wszystko murem i pobierajmy pieniądze za wejście. 10% dochodów dla mnie za wymyślenie tej autorskiej koncepcji.

Komentarz

Naprawdę cieszy, że dziś ludzie mówią językiem Portalu Warszawskiego, który jest ojcem założycielem antyaktywizmu miejskiego. Naprawdę, Ogromnie nas to cieszy.

Nasi czytelnicy zapewne pamiętają jak ostrzegaliśmy przed kretyńskimi woonerfami, zwężeniami, a rok  temu opisywaliśmy przypadek placu Grzybowskiego, który został przez ZDM i chore aktywistyczne głowy uśmiercony.  Swoimi wspaniałymi pomysłami nawet ci szkodnicy zabili nasz przedwojenny handel, ale co gorsza uśmiercanie miasta trwa w najlepsze. Pierwszym jednak krokiem było zwężenie ul. Świętokrzyskiej. Wiele chorych pomysłów miejskich terrorystów udupiliśmy – kolokwialnie rzecz ujmując!

Niestety do tych szaleńców nic nie dociera. Taki wpis zamieścił wczoraj oficjalny profil miasta.

 

 

Dziś „aktyw” próbuje się odciąć od tej polityki uśmiercania miasta, bredząc coś o tym, że ostrzegali przed tym wszystkim. Zwykłe kłamstwo i nie dajmy się zwieść. To Miasto Jest Nasze, Dla Pragi, Ochocianie Sąsiedzi, Wola Mieszkańców, Chmielna Deptakiem, Zielone Mazowsze i inne „aktywistyczne” byty tak urządzają nam życie!


Warszawski Alarm Smogowy to już ekstremalny przykład obsesji, a może i…choroby psychicznej. Autor tego profilu od lat kolportuje fałszywe dane, i kłamliwe teorie.  Jest skompromitowanym świrem, szczerze to sobie powiedzmy. Efektem jego obsesji są takie między innymi wpisy…

 


Za tę dewastację odpowiada też redakcja Wyborczej Stołecznej, TVN Warszawa, Nowa Warszawa (która jest w łapach deweloperów i przyjezdnego blogera), profil Transport Publiczny. I oczywiście Zarząd Dróg Miejskich, który po prostu nienawidzi zmotoryzowanych mieszkańców Warszawy. Ojcem dewastacji miasta jest de facto aktywista, pełniący funkcję wiceprezydenta Warszawy – Michał Olszewski – bardzo bliski przyjaciel miejskich uzurpatorów. Odpowiadają  też Magdalena Happach (naczelny architekt), Wojciech Wagner, i Jacek Gurt Meyer – wielki szkodnik, o którym w artykule poniżej.

Rusza właśnie dewastacja ul. Odyńca, zniszczono Sokratesa, Kondratowicza i chcą całkowicie zabić życie w Centrum przez zwężenie ul. Kruczej. Tym nieukom i parweniuszom zamarzyła się barcelońska La Rambla….


Sam nie kupuję, ani nie korzystam z usług tam, gdzie nie mogę zaparkować, sorry. I nie, nie mogę dojść kawek dalej! Od lat słyszę, że mogę „zatrzymać się”, „poczekać chwilę”, „zwolnić”, „przejść dalej”, „jechać dłużej i mniej wygodnie” itp. Nie mogę! To są kawałki mojego życia, które tracę bezpowrotnie bo ktoś inny chce zarobić, a jeszcze inny dostać od niego z wdzięczności granty. Ile to będzie łącznie rocznie? Skromnie licząc prawie miesiąc. Musiałem to znosić za komuny, bo nie było wyjścia, teraz już nie. Won! Won wszyscy, którzy chcecie okradać mnie z mojego życia!Paweł Skwierawski, StopKorkom.


Może zatem warto zebrać się i zrobić wielki masz na Ratusz i pokazać im środkowy palec, tym bardziej że ci szaleńcy chcą dalej dewastować naszą Warszawę! Wierzymy, że Złomnik i inni się dołączą i w końcu powiemy DOŚĆ.

Co Wy na to??

Tu o śmierci Placu Grzybowskiego

Tak ZDM zabija handel i miasto! Kolejny przykład dożynania drobnego handlu!

Portal Warszawski, StopKorkom, Lubię Miasto, ActivistWatch, Warszawa Codziennie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.