Czy król Bródna Antonik pożegna się ze swoją rolą życia?

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Bródno” to jedna z największych spółdzielni w Polsce, liczebnością porównywalna ze średniej wielkości miastem np. Sandomierzem. Liczy 26 tys. członków i zajmuje teren ponad 130 ha. Z Sandomierzem spółdzielnię łączy jeszcze jedno – klimat średniowiecza. I o ile w Sandomierzu jest to wielka atrakcja turystyczna, to w zarządzaniu spółdzielnią mamy do czynienia z żywym reliktem słusznie minionej epoki. Dodajmy, reliktem bardzo kosztownym dla spółdzielców. W samej spółdzielni SM Bródno siedzi już 20 lat.

Coś ruszyło

Wczoraj według ostrożnych szacunków udział w „walnym karteczkowym” wzięło około 4000 osób, co jest absolutnym rekordem. Pomogła tytaniczna praca u podstaw, spotkania z mieszkańcami i rosnąca świadomość, że spółdzielnia nie jest folwarkiem prezesa i jego elit, ale naszym wspólnym dobrem. Jest prawie pewne, że nie przejdą, żadne uchwały zaproponowane przez Radę Nadzorczą (czytaj prezesa), co oznacza, że mieszkańcy pokazali dotychczasowym „elitom” czerwoną kartkę. Na pewno nie wejdą w życie poprawki do statutu – pisze społecznik Bartosz Wieczorek.

Następnym krokiem będzie wybór niezależnych kandydatów do Rady Nadzorczej i ewentualne pożegnanie się z prezesem

Potrzebne jest do tego większe poczucie odpowiedzialności za wspólne dobro, jakim są nasze mieszkania i przestrzeń wspólna.

Nie chodzi przy tym o to, aby po prostu zmienić prezesa i jego ludzi. Chodzi o to, aby finanse były transparentne, przetargi uczciwe, remonty dobrze zaplanowane i przeprowadzone. Aby mieszkańcy wiedzieli, za co płacą i mieli poczucie współdecydowania o losach swojej własności.


Dążymy do ideału, aby jak najwięcej osób mogło głosować, zgłaszać swoje pomysły i decydować o wspólnym majątku. Na tym polega piękna idea spółdzielczości, która w SM „Bródno” przerodziła się w swoisty kołchoz z bezdusznym nadzorcą.


Wydaje się, że to niewiele, ale dotąd prezes i Rada Nadzorcza byli głusi na słuszne postulaty mieszkańców. Nie dostrzegli, że minęły czasy, w których mieszkańcy byli traktowani jako lokatorzy w jej zasobach, którzy mają po prostu płacić czynsz.

I jeżeli dojdzie do prawdziwej zmiany na lepsze w spółdzielni to właśnie dlatego, że mieszkańcy nie chcą być już dłużej traktowani przedmiotowokończy Wieczorek.

Przypominamy nasz artykuł

[NASZ TEMAT] Czy Targówek to własność Antonika?

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.