[ KOMENTARZ] Diduszko-Zyglewskej przeszkadzają małe samoloty nad Bemowem. Ale i deweloperowi też

Na łamach Portalu Warszawski ten temat był szeroko opisywany. Wykazaliśmy, ze deweloper (dokładnie tak samo jak w przypadku RKS Okęcie) ma chrapkę na teren warszawskiego areoklubu. Przed dekady mieszkańcom Bemowa hałas, naprawdę małych jednostek, nie przeszkadzał. Debata na ten temat trwa już całe lata, ale jedynym którzy przeszkadza hałas miast jest komunistyczny „aktyw”. Czy coś się zmieniło?

Aktywiści z Ciche Niebo nad Warszawą

Interweniuje przede wszystkim stowarzyszenie „Ciche niebo nad Warszawą”, które argumentuje swoje działania dbałością o ciszę i komfort okolicznych mieszkańców. Do akcji włączyła się także jedna ze stołecznych radnych – Agata Diduszko-Zyglewska, która wystosowała do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego interpelację w tej sprawie.

„Samoloty latają codziennie od 8.00-22.00, a wiele z tych maszyn to stary, głośny sprzęt, który do Warszawy został ściągnięty zza granicy przez jeden z klubów lotniczych. Nikt nie ma kontroli nad tym, gdzie ani jak latają – czy pojedynczo, czy obok siebie, czy nad domami, czy nad trasą S8”czytamy w interpelacji Agaty Diduszko-Zyglewskiej i na stronie warszawa.naszemiasto,pl z 2 czerwca 2022 roku.

Radna przekonuje dalej, że „hałas lotniczy zatruwa mieszkańcom tej części miasta życie codzienne już od kilkunastu lat”, a „Urząd Miasta nie może pozostawać głuchy na skargi i bezradny wobec tak długotrwałej szkody”.

Mieszkańcom nie przeszkadza

Sprawa hałasu na lotnisku Babice jest absurdem. Na lotnisku stacjonują wyłącznie nieduże awionetki. Samoloty te nie są bardzo głośne kiedy ogląda się ich starty u progu pasa. Kiedy przelatują 30 metrów nad głową także z odległości kilkuset metrów nie mogą być uciążliwością (…). Ponadto lotnisko to wspaniały folklor, coś czego nie ma nikt inny. To wielki kawał trenu, który jest niezabudowany, a to ważne w miejskich warunkach. Do tego należy zauważyć że lotnisko w swojej obecnej formie (cywilne) działa tu od lat ponad 40., więc każdy kto sprowadził się tu później, miał świadomość jego istnienia” – pisze do nas pan Władysław, mieszkaniec Bemowa (pisownia oryginalna).

Wie Pani, dlaczego mieszkam na Chomiczówce, od 1999 r.? Właśnie dla TEGO lotniska. I nie tylko ja. Mieszkańcy Bielan kochają „swoje” samoloty i szybowce” – czytamy w mailu od pani Małgosi (pisownia oryginalna). Jest to fragment dłuższego pisma, które kobieta w ostatnich dniach skierowała do radnej Agaty Diduszko-Zyglewskiej, a następnie postanowiła przekazać naszej redakcji.”

Jako mieszkaniec Bemowa od 18 lat, a więc od urodzenia (mieszkam w linii prostej ok. kilometr od lotniska) muszę stwierdzić, że działalność lotniska nigdy nie przeszkadzała mnie, ani nikomu z moich bliskich i trochę dalszych sąsiadów, z którymi ten temat poruszałem” – wskazuje pan Karol (pisywania oryginalna). 

„Mieszkam koło lotniska na osiedlu Groty od ponad 35 lat. Nigdy mi nie przeszkadzało to lotnisko i nie wyobrażam sobie sytuacji w której mogłoby mi zacząć przeszkadzać. Bardzo wielu moich znajomych mieszka w pobliżu lotniska i nie słyszałem żeby którykolwiek z nich kiedykolwiek na owo lotnisko się skarżył” – opisuje pan Maciej (pisownia oryginalna). (warszawa.naszemiasto.pl).

Komentarz

Czas jasno powiedzieć, że „aktyw”, który rzekomo brzydzi się kapitałem, czerpie z niego zawsze korzyści. A pani Diduszko-Zyglewska jest wybitną ignorantką praktycznie w każdej dziedzinie. Brała udział z „aktywem”, który chce zwężać Puławską, razem z kompletnie zidiociałym radnym Szolcem jest za likwidacją wygodnych kładek dla ludzi, i generalnie wypowiada się zawsze, wszędzie i głupio. Ciekawe gdzie ona, Szolc i całe to podejrzane towarzystwo było jak niszczono Dolinkę Służewiecką, gdzie są jak deweloper chce razem z miastem zniszczyć młodzieżowy klub RKS Okęcie? Gdzie byli jak niszczono otoczenie Fortu Bema?? Nie ma ich, bo oni nie robią nic dla nas, robią tylko dla siebie i swoich. Przypomnijmy, deweloperka w tym kraju w zdecydowanej większości to uwłaszczone na krajowym majątku, komunistyczne służby.

A o co w skrócie chodzi? O to, że deweloper połaszczył się na działkę aeroklubu – w sumie lokalizacja atrakcyjna, przy samej trasie S8, dobry wyjazd z Warszawy w kierunkach Poznań, Gdańsk, Białystok, Niedaleko Centrum, w miarę blisko rozbudowywana II linia metra, kolej SKM, dobra infrastruktura – sklepów, galerii, przedszkoli, gastro i klubów fitness pod dostatkiem. Jest jeden problem,  aeroklub nie chce sprzedać. Więc trzeba wynająć pato-aktywistów, którzy zaczną siać hejt na korzystające z aeroklubu samoloty.

O dziwo sąsiadujące osiedla Bemowo i Chomiczówka stały obok lotniska od lat 80-tych i nikomu ono przez 40 lat nie przeszkadzało.

Sami swoi zabudowali już totalnie Fort Bema. Kiedyś wspaniałe miejsce kulturalne, dziś tam mieszkania po 50m² za milion sprzedają się na pniu. Ba, wciąż sprzedają.

Kiedyś w Forcie były imprezy kulturalne. Teraz nie wolno, bo państwo kupili mieszkania i chcą mieć spokójmówi naz rozmówca. Pracował tam mój tata jako mechanik silników samolotowych. To lotnisko było olbrzymie, nawet jak na dzisiejsze standardy. Powstańców Śląskich to był jeden z pasów startowych. Cała infrastruktura w tym rejonie jest genialna. Drogi solidne, bo budowane na płytach betonowych, budowanych pod duże kiedyś lotnisko. Obok kompleksy leśne. Idealne miejsce pod patodeweloperkę i towarzyszy pani radnej.

Poza tym zabudowanie tej części miasta spowoduje w Warszawie prawdziwy smog (bo nie będzie kolejnego kominu napowietrzającego) i olbrzymie korki. Ale o to chyba chodzi im.

Jakieś pytania?

W tym artykule wyjaśniamy kto z kim i dlaczego?

Komu i dlaczego przeszkadza lotnisko na Bemowie?? Czy rzeczywiście chodzi o dobro mieszkańców??

Portal Warszawski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.