[STATYSTYKI] Rowerzyści powodują 5-6 razy więcej wypadków niż kierowcy samochodów

Ilość wypadków w Warszawie z udziałem rowerzystów jest ogromna. To wina źle ustanowionego prawa, i ustawy przy której „grzebali” „spece” od bezpieczeństwa ruchu drogowego i „aktywiści”, którzy nie ogarniają fizyki, i praw rządzących się w takiej tkance jak miasto. Poniżej Stowarzyszenie StopKorkom analizuje bieżącą sytuację.

Wsiadasz sobie na rower, jesteś wolny, jesteś szybki (?!?), jesteś anonimowy

Prawo cię nie dotyczy, nagranie z monitoringu czy z kamerki nie rozpozna, potrąceni piesi nie dogonią.

Możesz śmiało ryzykownie wyprzedzać tych leszczy z dziećmi na rowerach, tych niedzielnych pseudocyklistów, a najlepiej trącić takiego, żeby wylądował na trawie lub ulicy i zrozumiał, że jego miejsce jest w domu na kanapie.

Możesz nawet wskakiwać na siodełko po kielichu, albo po siedmiu, no bo przecież jedziesz tylko dwie ulice dalej, „NO A CO, LEPIEJ GDYBYM WSIADŁ ZA KÓŁKO?”.

Czerwone światło to nie przepisy, czerwone światło to sugestia. W końcu zatrzymywanie się i ponowne ruszanie, to takie marnotrawstwo energii.

A no i nie zapominaj, jak na ulicy jest czerwone – wbijasz na pasy dla pieszych. Taki trik, teraz jesteś samochodem, teraz pieszym, teraz znów samochodem. Magia!

Jesteś uprzywilejowany, bo kierowca ma cię omijać w odległości CO NAJMNIEJ 1 metra, najlepiej 2 metrów (wtedy wiadomo, że za kółkiem też jest rowerzysta), ale ty możesz przeciskać się między samochodami, obetrzeć lusterko czy lakier. Przecież cię nie dogonią, przecież to tylko blachosmród.

Możesz jechać 60km/h na ograniczeniu do 40 bo przecież ty nie będziesz się wlekł, bo jedziesz bezpiecznie, bo przygotowujesz się do ważnych zawodów.

No i to satysfakcjonujące uczucie, gdy znów coś osłupkują, gdy znów zwężą ulice blachosmrodziarzom – niech stoją w korkach, niech płacą, a jak się nie podoba – niech się wyprowadzą. A policja niech się skupi lepiej na tych, co źle blachosmrody parkują.

Tak, to patologiczne myślenie świętych krów rowerowych jest wszechobecne na stronach „aktywistów” rowerowych.

Statystyki

Teraz trochę statystyk dających mocno do myślenia – GDDKiA (tylko drogi krajowe 2015, kolejne badanie miało być w 2020), udział rowerów w ruchu to tylko 0,76%. Czyli aktywnie w ruchu pozostaje około 20 000 000 samochodów (dane z GUS i GDDKiA, kolejny GPR w 2020) i 152 000 rowerów dziennie. (W całym kraju!).

Rowerzyści w 2018 byli odpowiedzialni za ok 1700 wypadków, tymczasem kierowcy samochodów osobowych za 20000 (dane z polskiej policji). Zatem statystycznie rowerzyści powodujący wypadki stanowią ok 0,6% wszystkich rowerzystów, a kierowcy powodujący wypadki 0,1% wszystkich prowadzących samochód, wynika z tego że rowerzyści powodują wypadki 6 razy częściej jak do tego uwzględnimy że w miastach ruch rowerowy dobija do 3% a miasta to ok 60% ruchu rowerowego szacowanie spadnie że rowerzyści powodują wypadki ok 5 x częściej.

Natomiast, rowerzyści byli sprawcami 1713 wypadków, gdzie zostało zabitych 132 osoby, kierowcy samochodów osobowych 20622, zabici 1547, wynika z tego że rowerzysta, jeżeli powoduje wypadek, to częściej jest on śmiertelny 0.077 vs 0.075.  Można się spierać o dokładne liczby i procenty, ale wynik ogólny pozostanie bez zmian.

Udział rowerów od roku 2015 pozostaje bez większych zmian, można to przyjąć na podstawie Barometru Warszawskiego (coroczne badanie, lub badań Deloitte).

A ilościowo wypadków z rowerzystami jest mniej, bo to w ujęciu kraju ok 1% ruchu. I oby nie było więcej

Statystycznie więc jak jesteś na drodze i widzisz 1 samochód i 1 rowerzystę, to jest pięciokrotnie większa szansa że wystąpi wypadek z rowerzystą (definicja wypadku tu wchodzi, nie zwykła kolizja) ,niż z samochodem.

Wynika z tego wprost, że mimo iż rowerzyści poruszają się lżejszym pojazdem, to stanowią większe zagrożenie dla siebie i innych.

Dochodzi jeszcze „ciemna” liczba zdarzeń z rowerzystami, które nie są zgłaszane policji, a nawet zgłaszane potrafią „iść” na wykroczenia…

Komentarz – w Warszawie za taki stan rzeczy odpowiadają Puchalski,  Olszewski i wszystko uzurpujący „aktyw”

Jak widać eksperyment ze ścieżkami rowerowymi, na pewno w Warszawie, nie wyszedł.  Mieszkańcy nie chcą zimą jeździć rowerami, a sam eksperyment kosztował mieszkańców setki milionów złotych. Trudno tej ekipie przyznać się do tak sromotnej porażki ale to już jest fakt i żadne jeżdżenieaktywistycznych rowerzystów wokół punktów pomiarowego tego stanu rzeczy nie zmieni.

za; StopKorkom

Portal Warszawski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.