[TYLKO U NAS] Dziennikarz z Wyborczej znów kłamie i co gorsza obraża mieszkańców..

Wyborcza po raz kolejny kłamie. Dla nas to żadna nowość. Witczuk popełnił artykuł o Dolince Służewieckiej. Mieszkańcy reagują na jego, jak sami piszą, skandaliczny artykuł, który szkoda tu przytaczać.

Wpis z grupy Przyjaciele Dolinki – uratujmy naturalną przyrodę Dolinki Służewskiej

Szanowny Panie Redaktorze,

kontaktujemy się w związku z opublikowanym przez Pana w dniu 5 maja 2022 r. artykułem dot. powstania naturalnego placu zabaw na terenie Dolinki Służewskiej (dostępny pod linkiem: https://warszawa.wyborcza.pl/…/7,54420,28411361,plac…, a także w stołecznym wydaniu Gazety Wyborczej pt. “Plac nie taki straszny jak go malowali”).

Jesteśmy mile zaskoczeni, że choć minęły prawie dwa lata od publikacji pierwszej petycji mieszkańców (ponad 2200 podpisów) i rok od wysłanego również do Pana press-packa dot. spaceru w obronie Dolinki, to właśnie teraz postanowił Pan pochylić się nad tematem i wspomóc mieszkańców swoją interwencją. Pozwoli Pan, że w trosce o rzetelne przedstawienie czytelnikom tej sprawy sprostujemy informacje zawarte w Pana artykule, który deprecjonuje ruch i zaangażowanie społeczników w kwestie obywatelskie i ochrony środowiska. Dla ułatwienia zadania, w dalszej części sprostowania, odnosimy się do cytatów z Pańskiego artykułu.

Na wstępie podkreślmy, że mieszkańcy nie byli przeciwni koncepcji budowy placu zabaw, a jedynie miejscu, w którym powstała inwestycja. Pomimo wystosowania wielu, różnych pomysłów zmiany lokalizacji na obszar mniej cenny przyrodniczo zostali zignorowani, a inwestycja przeforsowana. Wśród nich były m.in. przeniesienie placu zabaw na teren przy Stawie Służewieckim (należący do Zarządu Zieleni m.st. Warszawy) czy doposażenie innych placów w najbliższej okolicy (plac zabaw przy Służewieckim Domu Kultury czy Górki Służewskie – obydwa miejsca w odległości mniejszej niż 100 m). Pamiętajmy, że Dolinka Służewska położona jest na terenie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu i nie jest to miejsce odpowiednie do budowy placu zabaw rozciągającego się na obszarze 1,1 ha o budżecie 2 mln zł. Dodatkowo miasto rozpoczęło prace bez uzyskania niezbędnych zgód dot. ochrony przyrody (płoszenie zwierząt, niszczenie siedlisk). Kontrowersji dodaje fakt, że Zarząd Zieleni przez kilka miesięcy nie odpowiadał na pisma mieszkańców i nie odbierał telefonów.

Dla pełnego obrazu sprawy trzeba wyjaśnić skąd pomysł budowy placu zabaw na Dolince i w jaki sposób został przepchnięty pod płaszczykiem Budżetu Obywatelskiego (dalej “BO”). W ramach projektu BO nr 1235 miało powstać 11 placów zabaw. Lokalizacja tego w Dolince Służewskiej została mieszkańcom narzucona przez głosujących z całej Warszawy, a 10 pozostałych miejsc wyznaczyli urzędnicy, choć projekt wyraźnie określał, że w tej sprawie zostaną przeprowadzone ankiety. Tym sposobem oszukano Warszawiaków głosujących na place zabaw w swojej okolicy. Zarówno Radni Dzielnicowi, jak i Rada Miasta na obradach on-line jednomyślnie poparli protestujących mieszkańców w ich wysiłkach dot. przeniesienia placu zabaw z Dolinki. BO nie pozwala głosować przeciwko projektom, co wymusza wstrzymanie się od głosu lub głosowanie na inny projekt. Doprowadza to do patologicznej sytuacji, w której mieszkaniec Białołęki decyduje o tym co stanie za moim oknem na Mokotowie, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Podkreślmy, że przez cały ten czas autor projektu, Robert Buciak, nie podjął ani jednej próby rozmowy z mieszkańcami i mediacji pomiędzy protestującymi a Zarządem Zieleni. Dla porównania – w tegorocznej edycji zgłaszający projekt pt. “Antysmogowy mural o tematyce natura i zieleń na ochocie” zrezygnowali z jego realizacji, gdyż “Zostały nam przedstawione lokalizacje zupełnie niedopasowane do projektu i znajdujące się w różnych częściach Ochoty. Mieszkanki i mieszkańcy poparli projekt, który dotyczy ich lokalności, więc nie jest uczciwe zmieniać na adres – zupełnie niepowiązany z naszym projektem.”

Wróćmy jednak do artykułu, w którym relacjonuje Pan swoją wizytę:

„Mając to wszystko w pamięci, nie wierzyłem własnym oczom, kiedy zobaczyłem to, co budziło takie protesty. Nie ma mowy o żadnej deweloperce. Powstał plac zabaw z drewnianymi zabawkami. Rzeź ekologiczna? Plac położony jest wśród drzew. Na całym jego terenie nie ma żadnej sztucznej nawierzchni, tylko trawa i piasek. Nie jest ogrodzony, nie stanowi bariery nawet dla jeży.”

Powyższy akapit tak dalece odbiega od prawdy, że wypunktujemy kolejne zdania, aby przedstawić stan faktyczny:

1. “Na całym jego terenie nie ma żadnej sztucznej nawierzchni, tylko trawa i piasek.”

Odp. Pierwotnie na terenie obecnego placu zabaw znajdowało się naturalne runo leśne (załączone zdjęcia: czesc A, czesc B.jpg), które Zarząd Zieleni m.st. Warszawy zerwał koparkami, wraz z warstwą gleby i występującymi w niej mikroorganizmami glebowymi. Jest to naturalne miejsce zamieszkania zwierząt, źródło pokarmu dla ptaków – w przeciwieństwie do położonej trawy z rolki, która jest pozbawiona powyższych właściwości i już została zadeptana do gołej ziemi przez ludzi (zdjęcia: trawa z rolki, klepisko.jpg). Zrębki drewna i kora, którą została wysypana część B placu zabaw to pustynia ekologiczna, która nie ma żadnej wartości ekologicznej (zdjęcia: piach, zrebki.jpg). Dodatkowo wykazuje znikome zdolności retencyjne (a jest to teren zalewowy, na którym gromadzi się woda). Wśród materiałów budowlanych znalazły się również “naturalne”: ławy fundamentowe prostokątne żelbetowe z betonu, słupki fundamentowe betonowe czy płyty betonowe chodnikowe.

2. “Nie jest ogrodzony, nie stanowi bariery nawet dla jeży.”

Odp. Nie jest to prawda. Część A placu zabaw od strony północnej jest na całej szerokości ogrodzona wysoką na 60 cm wiklinową osłoną , a od strony wschodniej i południowej – na 2/3 odcinka znajduje się analogiczna 30 cm przeszkoda. Jest to fizyczna blokada, której nie pokonają migrujące małe zwierzęta (np. płazy, jeże, myszy polne).

Powyższy punkt koresponduje z cytowaną przez Pana wypowiedzią, w której ostrzegamy, że “ta inwestycja spowoduje przecięcie korytarza ekologicznego”. Na poparcie tych słów powołamy się na słowa eksperta z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN, prof. dr hab. Macieja Luniaka, który w swojej opinii przyrodniczej (dalej “Opinia”) napisał:

“Usytuowanie omawianej inwestycji przerywa ciągłość korytarza ekologicznego Dolinki. Ten negatywny wpływ będzie dotyczył nie tylko samego terenu inwestycji, ale będzie się rozciągał na sąsiedni teren dojścia licznej publiczności do rozciągniętych przestrzennie obu części placu zabaw, będzie także oddziaływał hałasem i rozchodzeniem się ludzi po całym okolicznym obszarze. Spowoduje to przerwanie ciągłości funkcji korytarza ekologicznego na znacznym odcinku Dolinki.” Oczywistym jest, że ptaki i mała zwierzyna nie będą konkurować z hałasem i zagrożeniem ze strony ludzi i opuszczą miejsce w poszukiwaniu spokoju.

3. “Powstał plac zabaw z drewnianymi zabawkami”

Odp. Na stronie artykułu nie znaleźliśmy zdjęć drewnianych zabawek  W rzeczywistości jest to przerośnięty sztuczny inwentarz, w skład którego wchodzą m.in. bóbr, łabędź czy gąsienica z wykrzywionymi twarzami. Ich powierzchnia już pęka i odpryskuje, co nie wróży pozytywnie ich trwałości.

4. “Nie ma mowy o żadnej deweloperce.”

Odp. Zaskakuje fakt, że z rozesłanego zaproszenia na zeszłoroczne spotkanie, w którym piszemy o uchybieniach w działaniu Budżetu Obywatelskiego, niszczeniu przyrody i urzędniczej ignorancji jako tytuł artykułu wybrał Pan właśnie wątek inwestycji deweloperskich. Na terenie całej Warszawy jest mnóstwo przypadków, w których inwestorzy wykorzystując luki prawne budują nowe osiedla na terenach cennych przyrodniczo (Pola Mokotowskie, czy sąsiedztwo Lasu Kabackiego). Podczas spotkania na Dolince dowiedziałby się Pan, że mieszkańcy są nieufni wobec niszczenia cennych przyrodniczo obszarów, które po zdegradowaniu mogą być łakomym kąskiem dla dewelopera, a także, że wschodnia część Dolinki Służewskiej od wielu lat znajduje się na celowniku jednego z warszawskich inwestorów. Los deweloperki spotkał teren naprzeciwko parku, przy skrzyżowaniu Nowoursynowskiej z Doliną Służewiecką, gdzie przez wiele lat inwestor nie mógł uzyskać zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków. Podkreślamy jednak, że nasze protesty w głównej mierze dotyczyły degradacji walorów przyrodniczych półdzikiego parku.

5. “Rzeź ekologiczna? Plac położony jest wśród drzew.”

Rzezią jest zdarcie naturalnej darni z terenu Parku i wyłożenie ekologicznej pustyni. Ostrzegaliśmy również, że gdy plac zabaw postanie to prawdopodobnym celem wycinki będą drzewa i gałęzie znajdujące się najbliżej zabawek. Tak też się stało. Wycięto kilka zdrowych drzew i przycięto gałęzie nad łącznikiem (m.in. tę, na której w trakcie rozpoczęcia budowy znajdowało się gniazdo kwiczoła, pomimo licznych zapewnień ze strony ZZW oraz firmy odpowiedzialnej za modernizację kolektora, że droga transportowa zostanie przeprowadzona omijając gałąź i pozostanie ona nietknięta). Nieufność mieszkańców wobec działań ZZW, często samozwańczych, w środku nocy lub nad ranem poza możliwością kontroli obywatelskiej, na terenie Dolinki Służewskiej jest w pełni uzasadniona. Inwentaryzacja dendrologiczna przeprowadzona w październiku 2020 r. nie stwierdziła obecności chorych czy zagrażających bezpieczeństwu ludzi drzew na terenie obecnego placu zabaw. Mało tego, ZZW zarzekał się, że – mimo przewidzianych pierwotnie w projekcie 11 drzew do wycinki (przed wykonaniem inwentaryzacji drzewostanu – żadne drzewo nie zostanie usunięte.

Skala prawdziwych zniszczeń jest jeszcze nie do oszacowania. Miasto przeprowadzając w 2019 r. badanie przyrodnicze BioBlitz nie zastosowało się do zaleceń raportu, w tym m.in. aby zachować mozaikowatość terenu.

itd itd.

Tu całość; https://www.facebook.com/PrzyjacieleDolinki/posts/379819327403714

Komentarz

Wyborcza stała się zwykłą obrzydliwą trybuną kłamstw, przeinaczeń, wysługująca się Złym sprawom. Witczuk, Osowski i reszta dziennikarzy tam pracujących kłamią notorycznie, ale skandalicznym jest zachowanie kogoś kto aspiruje do bycia dziennikarze, a jest zwykłym klakierem.

To już pewne, że dziennikarze z Czerskiej stracili całkowite poczucie przyzwoitości, i stanęli po stronie rynsztoku i miejskich uzurpatorów, którzy cieszą się na Czerskiej specjalnym względem.

Portal Warszawski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.