Wiemy jak wyglądają „konsultacje” w sprawie sppn na Mokotowie

Byliśmy na „konsultacjach”. Jak zwykle to zwykły spektakl teatralny, z tymi sami aktorami (Pieńkos, Lejk – ten cham, który wyzywa ludzi, Ludwika Ignatowicz od „niezależnych” konsultacji i jakiś inżynierżyna z charyzmą mokrej świnki morskiej przynudzający o tym ze ulica Hołówki ma 5,40 m czyli 540 centymetrów (zabrakło mu milimetrów).

Sami swoi, czyli mafia

W spotkaniu wzięło udział około 20 osób, w tym cztery zabierające głos, z innych obszarów, aby rozszerzyć sppn, czyli warszawski „patoaktyw”. Była oczywiście niezawodna radna z MJN, Melania która jak Ignatowicz bierze udział we wszystkich „konsultacjach”.

Była jakaś starsza pani z masy krytycznej domagająca się rowerów, znana Jolala, która bierze udział we wszystkich aktywistycznych zadymach. Przy tak rozłożonych siłach i takiej aktywności rzeczywistych mieszkańców, to ZDM może już planować zaoranie Mokotowa i urozmaicenie g go ddr ani przebiegającymi przez nasze salony i łazienki.

Interpelacja radnego

Okazuje się, że nikt o ZDM nie raczył nikogo o nic pytać, ani nikogo informować. Poniżej interpelacja radnego Wasilewskiego.

 

 

 

„Konsultacje” to zwykłe oszustwo

 

„Konsultacje społeczne”? Wyjaśniamy zależności w tej quasi mafijnej układance

 

Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *