Dlaczego delegalizacja Miasto Jest Nasze byłaby najlepsza?

W lipcu tego roku opublikowaliśmy nasz wstępny plan delegalizacji organizacji, która jest z punktu widzenia bezapelacyjnej większości warszawiaków, po prostu szkodliwa. Niestety, mimo zmiany lidera, MJN nadal jest bezkarne, niczego się nie nauczyli, i traktowane jest przez „wolne media”, i sprzyjające im tak samo szkodliwe organizacje (Zielone Mazowsze, Masa Piesza Krytyczna, Polski i Warszawski Alarm Smogowy, Stowarzyszenie Dla Pragi) jak poważny partner do rozmowy. Po pierwsze trzeba ich punktować z całą bezwzględnością, po drugie należy wszystko zrobić aby odebrać im możliwość decydowania o nas, i naszym mieście. Zostały całkowicie poprzewracane społeczne proporcje. Nie może być tak aby grupa nieuków, krzykaczy wymuszała na nas jakiekolwiek decyzje!

Dlaczego delegalizacja Miasto Jest Nasze byłaby najlepsza?

1. Stanowią niecałe 2% społecznego poparcia. Może nawet i mniej.

2. Od lat wprowadzają kłamliwą narrację, która już ma fatalne skutki – zmiany rządowe dotyczące przepisów – nie oparte na żadnych badaniach a emocjach – wypadek na Moście Poniatowskiego – jest kolejnym bardzo dobrym przykładem. Grając na ludzkich emocjach,  przed wyrokiem sądu, dokonali publicznego linczu na niewinnym kierowcy. Dziś efektem tego są wymuszone fotoradary – co do których są bardzo duże wątpliwości, czy stanęły zgodnie z prawem.

Dokładnie dziś opisywaliśmy przypadek tragicznego wypadku śmiertelnego – opublikowali dane kierowcy, też zlinczowali go publicznie, a następnie nie uczestnicząc w żadnej sprawie sądowej – opiniują na podstawie błędnych i fałszywych (to ich strategia) przesłankach. Kompletnie niepojęta i nieakceptowalna sytuacja!

3. Wprowadzanie do debaty obrzydliwego, nienawistnego, wykluczającego i rynsztokowego językaprzykład z dziś – publiczne deprecjonowanie autorytetu z bezpieczeństwa drogowego – stosowanie knajackiego języka ma wzmóc obniżenie szacunku do osób publicznie szanowanych. Mowa o Piotrze Krzemieniu, któremu MJN zarzucił hejt i własne urojenia, jak patologię i promowanie niebezpiecznych zachowań. To jest absolutnie sprawa dla Sądu!


 

Osowski, „dziennikarz” Wyborczej nakręca kłamstwa, bo udowodniliśmy właśnie, że MJN NIE UCZESTNICZYŁO W ANI JEDNEJ ROZPRAWIE! Osowski to zwykły „aktywista”, który hańbi zawód dziennikarza. Przykłady można mnożyć!

Osowski, zrozum! Dopóki będziesz kłamać, tworzyć fałszywki, będziesz kompromitowany!


4.  Ich działania to realne straty materialne w skali całego miasta. To oni między innymi stoją za tym, że bardzo potrzebny most żoliborski nie powstał.

To pierwsze z brzegu powody, dla których warto podjąć w końcu decyzję o delegalizacji tej patologicznej organizacji.

Quasi mafijna sieć powiązań

ActivistWatch i Portal Warszawski od lat publikują zależności ruchów miejskich, które obsiadły miejskie struktury, domy kultury, czy Budżet Obywatelski. Wszystko w sposób budzący wątpliwości. Brak kompetencji, wiedzy, stosownych dyplomów, doświadczenia spowodowały, że w opinii publicznej traktowani są jak specjaliści. Absolutne kuriozum!

Setki już w tej chwili przykładów, jasno pokazuje, że wszystkie ich działania są przeciwko mieszkańcom Warszawy.

I tak wykonaliśmy gigantyczną pracę, bo MJN ratowane jest zawsze przez Wyborczą, w której prym wiodą wiadomi „dziennikarze”, którzy mają ten sam kłamliwy kod genetyczny – ostatni świetny przykład rzekoma wycinka drzew w Al. Waszyngtona. MJN, Wyborcza spreparowała coś czego nie ma! Ba, nikt nawet nie miał zamiaru wycinać drzew. Z pomocą przyszedł całkowicie też szkodliwy radny Szolc, do którego kompletnie nie docierało, że jego petycja w obronie rzekomo wycinanych drzew to zwykła dywersyjna robota!Z pomocą też przyszedł rzeczony Osowski, który wysmażył na ten temat kłamliwy artykuł.

Warto spytać. Czy oni mają urojenia? Czy są chorzy psychicznie? Czy to ich przemyślana strategia? Wyjątkowo zresztą podobna do tego co się dzieje na granicy. Wszyscy drżą o naszą przyszłość, a polskojęzyczne media dokonują ewidentnego wyłomu, który zapewne w ich mniemaniu, ma doprowadzić do wybuchu jakieś rewolty.

Akcja z nielegalnymi radarami była kompletnie niebywała. Obłąkani nienawiścią ludzie wyszli w nocy na ulice i „badali” coś na czym się kompletnie nie znają.

Kiedyś byli fajną miejską organizacją społeczną, dziś opłacani z miejskiej kasy, stali się jedną z najbardziej destrukcyjnych organizacji rzekomo społecznych, która bezpośrednio godzi w dobro mieszkańców.

I dlatego delegalizacja MJN, Zielonego Mazowsza, itd. itd. byłaby błogosławieństwem dla Warszawy. Naprawdę!

ActivistWatch, Portal Warszawski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *